Dzień wieczór! Podczas krótkiej, gospodarskiej wizyty na wsi żona rozmawiała z sąsiadem, który opowiedział jak któregoś dnia ktoś zapukał do jego domu. Był to bocian, Nikt nie pamięta, żeby kiedykolwiek wcześniej bociany pukały w okna. Zgodnie ze staropolską gościnnością postanowiono poczęstować go tradycyjną pasztetową z bochenkiem chleba. Jednak bocian wystraszył się, „bo to dzikie”, i uciekł w pole. Delegacja z poczęstunkiem udała się za nim. Jedzenie rzucili w jego kierunku.
- A ten gapi się i nie podchodzi. Niemiec jeden - mówi sąsiad.
- Chyba Arab, bo z Egiptu.
- Wszystko jedno. Niemiec, bo po naszemu nie rozumie.
Miłego wieczoru.
z cyklu: Ludzie, których spotkałem
(krawat: Arty's)

Ha, ha - uwielbiam takie opowiastki:)
OdpowiedzUsuńKiedyś widziałam jak ktoś rzucił w kaczkę "kamiennym" bochenkiem chleba, o mało jej nie zabił, ale chciał przecież nakarmić;)
Witaj, miło za miły komentarz. To prawda. Kontakt z naturą bywa czasami trudny, a nawet niebezpieczny.
OdpowiedzUsuń