Dzień dobry! Kiedyś pobierano mi krew w jednej z największych prywatnych przychodni w Warszawie, która ma siedzibę w starym obiekcie sportowym. Nie było to łatwe zadanie, bo rano bez kawy nie mam ciśnienia, a jak nie mam ciśnienia to nie mam krwi. Pani się męczyła, ja spałem. Obok była jakaś kolejka pełna pań. Nie wiem, co badano tym paniom, ale co chwila wychodziła pielęgniarka. Odczytywała imię, nazwisko i wiek jakiejś pani, po czym zadawała pytania: Kiedy był ostatni okres? Była ciąża? Poronienie? I tak dalej... (aż wstydzę się cytować). Służba zdrowia w Polsce to stan pewnej mentalności. Miłego dnia.
z cyklu: Ludzie, których spotkałem
(krawat: Jean-Jacques Benson)
