Pokazywanie postów oznaczonych etykietą New World. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą New World. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 6 stycznia 2020

3640 krawat, 3640 dzień, 6/01/20, X rok


Dobry wieczór! Irytuje mnie ciągłe powtarzanie, że Dawid Kubacki nie ma talentu. Gdyby nie miał, to nie skoczyłby nawet 15. metrów. A że popracował ostro na swoje sukcesy? To najzupełniej normalne, że talent trzeba oszlifować. Ciekaw jakie zdolności mają ci, co tak chętnie mówią, że Kubacki ich nie ma?
A tak z drugiej strony. W mojej ukochanej Gazeta.pl żaba nadstawiła nogę do podkucia. W artykule zatytułowanym „Trump na Twitterze znów grozi Iranowi atakiem. Komisja Kongresu odpowiada: Nie jesteś dyktatorem” czytamy, że „post prezydenta USA skomentował również Patryk Strzałkowski z Gazeta.pl”. Trump bezradny milczy. Nie wie co Strzałkowskiemu i Gazeta.pl odpowiedzieć. Zero reakcji. Milczy też Pentagon, nieprzychylny Kongres i wrogi Iran. Nie ma co, dał Trumpowi popalić red. Strzałkowski. Dobranoc.

(krawat: New World)



poniedziałek, 21 marca 2016

2151 krawat, 2151 dzień, 21/3/16

Dobry wieczór! Żona mówi, żebym zamknął sklepik z powodu choroby. Wstrzymam się jeszcze, może będę zdrowszy z tego wytrzymania. A poza samo to, że zakładam krawat, choćby na chwilę, daje mi poczucie kontrolowania sytuacji, taką wewnętrzną siłę. Dobranoc.

(krawat: New World)


sobota, 24 października 2015

2001 krawat, 2001 dzień, 23/10/15

Dobry wieczór! To zaczyna się cisza wyborcza... I tak jakoś przypomniała mi się pewna historia. Jak była tragedia czarnobylska w 19896 roku to wszyscy bali się deszczu, który miał nadejść, bo ten opad radioaktywny miał spaść z nim na ziemię. Mówiono, żeby w czasie tego opadu zamykać okna i wyczekać tak do końca deszczu. No i 30 kwietnia była burza. Akurat trafiłem do rodziców na Saską Kępę. Deszcz lał ogromny, okna zamknięte, w domu duszno, że wytrzymać nie można, bo dzień był bardzo gorący. W końcu mój ojciec powiedział „nie wytrzymam” i otworzył drzwi na balkon. Wyszedł na balkon, głęboko westchnął. Deszcz już właściwie przestał padać, więc wokół panowała ogromna cisza, bo wszyscy przed tym opadem radioaktywnego deszczu schowali się w domach i mieli jeszcze te okna szczelnie zamknięte. Cisza była cudowna. Upajaliśmy się nią stojąc na tym balkonie. W pewnym momencie w pobliżu coś zabrzęczało. – Popatrz - powiedział ojciec - i jak te atomy pięknie bzykają. Dobranoc.



(krawat: New World)


środa, 21 października 2015

1999 krawat, 1999 dzień, 21/10/15

Dobry wieczór! Dzisiaj wyjątkowo zabiorę głos w sprawach politycznych, bo się zastanawiam, czy u bukmacherów można obstawiać wyniki jak na wyścigach konnych według kolejności trzech pierwszych miejsc. Może bym tak zagrał? Albo na fuksa postawiłbym. Przejdzie, czy nie. Bo fuks się pojawił, wszyscy się nim ekscytują od wczoraj, co raczej nie wróży nic dobrego pozostałym kandydatom na fuksa.
A tak swoją drogą Barbara Nowacka kojarzy mi się z rolami Anny Nehrebeckiej. Może przez ten warkocz? Szlachcianka. Taka panienka z dworku. Z zaścianka.
Za to ten młody Petru przypomina mi młodego Świrgonia, Waldemara Świrgonia, najmłodszego w historii sekretarza KC PZPR. („Wiecie towarzysze ten Świrgoń, to porwie młodzież”. Po jakimś czasie. „No i jak towarzysze było na wiecu?”, „Wspaniale, towarzyszu sekretarzu”, „A jak nasz tow. Świrgoń się spisał?”, „Wspaniale, towarzyszu sekretarzu!”, „Świetnie, i co porwał młodzież?”, „Porwałby, towarzyszu sekretarzu, ale młodzież nie przyszła”. Dobranoc.

(krawat: New World)

środa, 5 listopada 2014

1650 krawat, 1650 dzień, 5/11/14

Dobry wieczór! Wróciłem z ambasady Niemiec z ciekawego pokazu filmu o relacjach opozycji demokratycznej z NRD i Polski. Jeden, z nadal długowłosych i brodatych, opozycjonistów enerdowskich wspominał przyjazdy do Polski, szczególnie na festiwalu Jazz Jamboree. Pamiętam tych długowłosych, hipisujących Niemców, i potem moje zdziwienie jak w czasie dwóch tygodni podróży po NRD nie spotkałem nikogo do nich podobnego. Opozycjonista z filmu jest pastorem i przypomniał mi spotkanie z młodym obywatelem „bratnich demokratycznych Niemiec” na kempingu w Krakowie latem 1978 roku. „Mój enerdowiec” miał też długie włosy, brodę i był szczupły, ja zresztą też. Z tego co pamiętam to chyba nasze dziewczyny zaczęły ze sobą rozmawiać. Siedzieliśmy przed namiotem, piliśmy wino i rozmawialiśmy narzeczem niemiecko-angielsko-rosyjskim. Opowiadał, że właśnie skończył szkołę i postanowił studiować teologię, żeby zostać pastorem. Wezwał go dyrektor szkoły, który żądał, by z tego zrezygnował. Ale im bardziej go naciskano, tym bardziej się upierał. W końcu zakomunikowali mu, że w takim razie ma - nie pamiętam, jak on powiedział, ale ja tak to zapamiętałem - przesrane. Jakieś półtora roku później miałem trudną rozmowę i przypomniałem sobie wtedy tego teologicznego enerdowca, co mi bardzo pomogło. Ale to zupełnie inna historia. Dobranoc.

(krawat: New World)