

Witam!
Kiedyś kupiłem córce wielki balon z głową królika Bugsa.
W domu uleciał pod sufit jej pokoju i tam pozostał w zapomnieniu.
Pewnego dnia, wczesnym rankiem zaspany poszedłem do kuchni zrobić sobie śniadanie.
Stojąc przy stole tuż za sobą poczułem lekki podmuch powietrza.
Ktoś czaił się za moimi plecami.
Dyskretnie chwyciłem widelec.
I gwałtownie odwróciłem się, by zadać śmietelny cios.
Ujrzałem roześmianą gębę Bugsa.
Miłego dnia.
(krawat: Looney Tunes)