Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Ortal Łódź. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Ortal Łódź. Pokaż wszystkie posty
niedziela, 29 grudnia 2019
3630 krawat, 3630 dzień, 27/12/19, X rok
Dobry wieczór! Wczoraj późnym wieczorem w kinie na filmie „Deerskin” (swoją drogą to idiotyczny pomysł, żeby francuski film chodził w Polsce pod angielskim tytułem, jakby nie mogła być po polsku „Zamszowa kurtka”), dzisiaj na „Na nożach”. I dopiero dzisiaj dowiedziałem się, że mam już w kinach zniżkę. Lepiej późno niż wcale. Dobranoc.
(krawat: Ortal Galanteria)
poniedziałek, 15 kwietnia 2019
3373 krawat, 3373 dzień, 14/04/19, IX rok
Dobry wieczór! Zatopiłem się w lekturze, więc spóźniłem się z napisaniem. Od razu też wyjaśniam, na wypadek pytań, czytałem utwór jeszcze niepublikowany, więc przyjemność tym większa. Dobranoc.
(krawat: Ortal)
(krawat: Ortal)
niedziela, 31 marca 2019
3359 krawat, 3359 dzień, 31/03/19, IX rok
Dobry wieczór! Podczas spaceru z psami na łączce w parku zauważyłem pewną prawidłowość. Otóż stosunkowo młodzi (30-40 lat), dynamiczni i ambitni posiadacze młodych psów rasowych zachowują się tak samo jak stosunkowo młodzi (30-40 lat), dynamiczni i ambitni posiadacze nowych modeli samochodów znanych marek. Tacy właściciele lgną do takich samych właścicieli i z nimi toczą rozmowy wypytując (i oczekując na podobne pytania) na temat szczegółów technicznych: kolor umaszczenia (lakieru), jak drogą karmę je (ile pali), jak drogi był i jaki ma rodowód (ile wyciąga). Niby rozmowa na luzie, ale lans musi być. Dobranoc.
(krawat: Ortal)
(krawat: Ortal)
środa, 12 kwietnia 2017
2537 krawat, 2537 dzień, 11/4/17
Dobry wieczór!
– I jak było?
– Cudownie! Na koniec artystka jak zawsze umarła.
Dobranoc.
(krawat: Ortal Galenteria)
niedziela, 1 stycznia 2017
2437 krawat, 2437 dzień, 1/1/17
Dobry wieczór! Na ostatni spacer w 2016 roku wyszliśmy trochę za późno. Pierwsze grzmoty petard już było słychać. Moje psy wystrzałów się nie boją, ale jestem ostrożny, bo wiem, że mogą zacząć się bać. Cyzia, skundlony border, osobowość w typie Biga Lebowskiego, stąpa, choć na dużym luzie, dość nieufnie i uważnie, z ciekawością nasłuchując tego, co się wokół dzieje. Pchełka, skundlony pinczer, na błyski, świsty, strzały, grzmoty i huki od razu odpowiada germańskim szczekiem. Teutońskie nasienie. Dobranoc.
(krawat: Ortal Łódź)
(krawat: Ortal Łódź)
poniedziałek, 26 grudnia 2016
2431 krawat, 2431 dzień, 26/12/16
Dobry wieczór! Cyzia z nudów obgryzała skradzioną z choinki bombkę, więc zrozumiałem tę mowę gestów i zabrałem towarzystwo na spacer. Na ulicy pusto i spokojnie. Napotkany w radiowozie patrol był wpatrzony w swoje smartphony. Kilkadziesiąt metrów dalej pod budynkiem szkoły kucała jakaś para z walizką na kółkach. Trudna do rozpoznania, bo z zakrytymi twarzami. Wyglądali – wnioskowałem z ich mowy ciała — na zasmuconych lub czymś zaniepokojonych, więc w pierwszym odruchu chciałem się zapytać, czy mogę w czymś pomóc. Jednak doszedłem do wniosku, że nie będę udzielał pomocy zamaskowanym. Dobranoc.
(krawat: Ortal Łódź)
(krawat: Ortal Łódź)
2430 krawat, 2430 dzień, 25/12/16
Dobry wieczór! Wracając z dyżurnej apteki zobaczyłem, że w oszklonym przedsionku banku gospodarki żywnościowej, pod samym bankomatem bezdomny szykuje sobie posiłek. Na klamce drzwi do banku oraz na tym cudownym urządzeniu do wydawania pieniędzy suszyły się jego przemoczone rzeczy. Chwilę później wychodziłem z psami, więc szybko przygotowałem jakąś torbę jedzenia. Kiedy mu ją podawałem akurat układał się do snu. Wyglądał na zmęczonego, więc zostawiłem to co przyniosłem. Nie chciałem naruszać jego prywatności, wycofałem się dyskretnie. Czuję się bezradny w takich sytuacjach. Dobranoc.
(krawat: Ortal Łódź)
(krawat: Ortal Łódź)
sobota, 24 grudnia 2016
2429 krawat, 2429 dzień, 24/12/16
Dobry wieczór! Kiedy wychodziłem z domu Pchełka ukradła żonie kartkę z przepisem na nowe ciasto. Na ulicy na głowę idącego przed mną mężczyzny spadła kromka chleba. Po chwili byliśmy w deszczu pokrojonego na kromki bochenka. Ktoś w taki sposób postanowił dokarmić ptaki i szczury. Kilka metrów dalej na chodniku leżał tasiemiec. Dokładniej kartka z rysunkiem splątanego pasożyta. Obok tasiemca był napis: „Wszystko jest takie zawiłe ostatnio”. Na odwrocie odręcznie sporządzona lista. Chleb tostowy, ser żółty. Włoszczyzna, cytryna (dwie sztuki), natka, wszystkie podkreślone jako: WAŻNE! Do tego mrożonki (groszek z marchewką i groszek zielony). Dwa razy pizza. I jeszcze pieczęć: „Odmęty absurdu”. Dobranoc.
(krawat: Ortal Łódź)
(krawat: Ortal Łódź)
poniedziałek, 19 grudnia 2016
2423 krawat, 2423 dzień, 18/12/16
Dobry wieczór! Mężczyzna z choinką manifestacyjnie wszedł pomiędzy powracających z manifestacji. Demonstranci nieśli zrolowane flagi oraz czerwony plakat z czarnym Rzeplińskim à la Che Guevara i demonstracyjnie odróżniali się od mężczyzny dźwigającego choinkę. Postanowiłem też zamanifestować i demonstracyjnie kupiłem dwie choinki. A co mi tam! Dobranoc.
(krawat: Ortal Łódź)
(krawat: Ortal Łódź)
sobota, 17 grudnia 2016
2422 krawat, 2422 dzień, 17/12/16
Dobry wieczór! Jestem typowym przedstawicielem milczącej większości. I dzisiaj zaznaczę swoją obecność milczeniem. Dobranoc.
PS. Proszę o niekomentowanie oraz nieinterpretowanie mojego milczenia. Proszę też – z oczywistych powodów – o niepodejmowanie polemik z moim milczeniem.
(krawat: Ortal Łódź)
PS. Proszę o niekomentowanie oraz nieinterpretowanie mojego milczenia. Proszę też – z oczywistych powodów – o niepodejmowanie polemik z moim milczeniem.
(krawat: Ortal Łódź)
niedziela, 14 czerwca 2015
1871 krawat, 1871 dzień, 14/06/15
Dobry wieczór!
Z emigracji na razie nici, mimo dwudniowego wysiłku nie udała mi się w domu naprawa hydrauliczna. Nie mam z czym szczęścia szukać zagranicą. Na razie nie czas o myśleniu o świecie, trzeba dokończyć to czego nie udało się zrobić tutaj na miejscu. Przyjdzie więc nasz hydraulik pan M., który poza tym jest też doktorem filozofii i zna sanskryt, bo bronił się z filozofii indyjskiej. Powiedział, że naprawi, a poza tym da mi bezpłatnie kurs. Oczywiście, kurs nie z myśli Wschodu, lecz z naprawy rur.
\W czasach licealnych niechętnie odwiedzałem placówki oświatowe. Poza intensywnym życiem towarzysko-zabawowym studiowałem sobie religioznawstwo. Tak prywatnie i dla przyjemności, aż nawet poszedłem studiować na poważnie historię kościoła na wydziale teologicznym.
Po rozmowie z panem hydraulikiem przechodziłem obok kościoła św. Szczepana i zobaczyłem ludzi z herbacianymi różami. Najpierw kobiety, co przyjąłem za rzecz naturalną, a potem także mężczyzn, co mnie zaintrygowało, bowiem wszyscy wychodzili ze świątyni. Nie znam tego obrzędu. Może to jakieś święcenie róż, pomyślałem, albo jakaś święta patronka tych kwiatów. Ożywiła się we mnie dusza badacza, religioznawcy.
- Co to za święto dzisiaj? - zadałem pytanie młodemu, opalonemu mężczyźnie z różą, który wyglądał na standardowego leminga.
- Dzisiaj skończyły się dwudziestki. To była dla nas ważna tradycja.
- A co to są dwudziestki ?- dopytywałem się mając w pamięci „siódemki” (to takie dewocyjne służby specjalne założone przez kard. Wyszyńskiego).
- To nabożeństwa o dwudziestej. Bardzo dla nas ważne.
- E, będę o innej porze - próbowałem pocieszać.
- Nie o to chodzi. Ksiądz, który je zawsze prowadził odchodzi z parafii. Dzisiaj było ostatnie nabożeństwo. Będzie nam go brakować.
- A róże?
- Dał wszystkim obecnym w kościele na pożegnanie.
Na sympatię trzeba pracować do końca. Wszędzie.
Dobranoc.
(krawat: Ortal)
Z emigracji na razie nici, mimo dwudniowego wysiłku nie udała mi się w domu naprawa hydrauliczna. Nie mam z czym szczęścia szukać zagranicą. Na razie nie czas o myśleniu o świecie, trzeba dokończyć to czego nie udało się zrobić tutaj na miejscu. Przyjdzie więc nasz hydraulik pan M., który poza tym jest też doktorem filozofii i zna sanskryt, bo bronił się z filozofii indyjskiej. Powiedział, że naprawi, a poza tym da mi bezpłatnie kurs. Oczywiście, kurs nie z myśli Wschodu, lecz z naprawy rur.
\W czasach licealnych niechętnie odwiedzałem placówki oświatowe. Poza intensywnym życiem towarzysko-zabawowym studiowałem sobie religioznawstwo. Tak prywatnie i dla przyjemności, aż nawet poszedłem studiować na poważnie historię kościoła na wydziale teologicznym.
Po rozmowie z panem hydraulikiem przechodziłem obok kościoła św. Szczepana i zobaczyłem ludzi z herbacianymi różami. Najpierw kobiety, co przyjąłem za rzecz naturalną, a potem także mężczyzn, co mnie zaintrygowało, bowiem wszyscy wychodzili ze świątyni. Nie znam tego obrzędu. Może to jakieś święcenie róż, pomyślałem, albo jakaś święta patronka tych kwiatów. Ożywiła się we mnie dusza badacza, religioznawcy.
- Co to za święto dzisiaj? - zadałem pytanie młodemu, opalonemu mężczyźnie z różą, który wyglądał na standardowego leminga.
- Dzisiaj skończyły się dwudziestki. To była dla nas ważna tradycja.
- A co to są dwudziestki ?- dopytywałem się mając w pamięci „siódemki” (to takie dewocyjne służby specjalne założone przez kard. Wyszyńskiego).
- To nabożeństwa o dwudziestej. Bardzo dla nas ważne.
- E, będę o innej porze - próbowałem pocieszać.
- Nie o to chodzi. Ksiądz, który je zawsze prowadził odchodzi z parafii. Dzisiaj było ostatnie nabożeństwo. Będzie nam go brakować.
- A róże?
- Dał wszystkim obecnym w kościele na pożegnanie.
Na sympatię trzeba pracować do końca. Wszędzie.
Dobranoc.
(krawat: Ortal)
sobota, 13 czerwca 2015
1870 krawat, 1870 dzień, 13/06/15
Dobry wieczór! To się nazywa organizacja czasu gry. Włączyłem telewizor na ostatnie cztery minuty meczu, w trakcie których widziałem jak Robert Lewandowski strzelił 3 bramki, i jeszcze odebrałem od dostawcy jedną pizzę XXL. Dobranoc.
(krawat: Ortal)
(krawat: Ortal)
niedziela, 31 maja 2015
1857 krawat, 1857 dzień, 31/05/15
Dobry wieczór! Miał być teatr, a wyszło reality show. Po miłym pobycie na pikniku z okazji urodzin jednego z najmłodszych członków naszej rodziny wróciliśmy do Warszawy w lekkim niedoczasie, bo w planach mieliśmy wizytę w teatrze. Trzeba jeszcze szybko wyjść z psami, przebrać się i opryskać jakimś wykwintnym - jak mawiają nasi przyjaciele ze wschodu - odiekołonem. A tu pod kamienicę nie możemy się w ogóle dostać. Ryją chodniki, prują ziemię, rejwach taki, że nawet nie zauważyliśmy cysterny z wodą. Zaparkowaliśmy daleko, biegniemy w powiększającym się niedoczasie. Wpadamy do domu, a w tu krany suche, że nawet kropla nie kapnie. Ani mililitra HaDwaO. Nawet w misce dla psów. Nagle musieliśmy uzupełnić zapasy, bo nie wiadomo jak długo potrwa awaria. Niedoczas zmienił się w czas przeszły dokonany. Miał być spektakl „Łojdyrydy”, było łojdyrydy i cały mój bogaty zasób przekleństw. Miał być Teatr Pijana Sypilnia, w gardle było sucho jakby dręczył mnie katzenjammer. Grozili nam brakiem wody w kranach, nie? Zaczęło się. Dobranoc.
(krawat: Ortal Łódź}
(krawat: Ortal Łódź}
sobota, 29 listopada 2014
1674 krawat, 1674 dzień, 29/11/14
Dobry wieczór! Chyba się wyspałem, choć zaraz trzeba znowu się kłaść spać... A tydzień był ciekawy. Na przykład spotkałem człowieka, którego nie widziałem 25 lat. Poznałem go przy zbieraniu materiału do tekstu o piractwie muzycznym w Polsce. Tekst się nie ukazał, poza jakimiś drobiazgami, bo nikt wtedy nie chciał nawet zrozumieć tego problemu („Stary, o czym ty mówisz? Prawa producenta, żartujesz!?”). A temat był bardzo ciekawy. I jacy ciekawi ludzie tym piractwem się zajmowali... Człowiek, którego spotkałem był jednym z niewielu ludzi, którzy do problemu podchodzili według standardów światowych. Od jakiegoś czasu zostawił jednak show-biznes, bo i nie ma czegoś takiego w Polsce, i robi teraz interesy w Azji.
Z kolei wczoraj w Galerii Delfiny na zamkniętym pokazie widziałem film Jana Ledóchowskiego z Londynu „Wujowie i Inni” o dwóch kuzynach, Macieju i Kazimierzu Morawskich. Maciej Morawski był dziennikarzem Radia Wolna Europa, a Kazimierz Morawski szefował Chrześcijańskiemu Stowarzyszeniu Społecznemu, organizacji katolików koncesjonowanych przez komunistów. Film ciekawy, i dyskusja po nim również.
Kończę, bo już późno się robi... Dobranoc.
(krawat: De Luxe, Ortal Łódź)
Z kolei wczoraj w Galerii Delfiny na zamkniętym pokazie widziałem film Jana Ledóchowskiego z Londynu „Wujowie i Inni” o dwóch kuzynach, Macieju i Kazimierzu Morawskich. Maciej Morawski był dziennikarzem Radia Wolna Europa, a Kazimierz Morawski szefował Chrześcijańskiemu Stowarzyszeniu Społecznemu, organizacji katolików koncesjonowanych przez komunistów. Film ciekawy, i dyskusja po nim również.
Kończę, bo już późno się robi... Dobranoc.
(krawat: De Luxe, Ortal Łódź)
niedziela, 6 kwietnia 2014
niedziela, 25 listopada 2012
940 krawat, 940 dzień, 25/11/12
Dzień dobry! Istnieją dwa sposoby wytłumaczenia historii. Można to dobrze pokazać na tym, jak ludzkość odkrywała afrodyzjaki. Zgodnie z pierwszym sposobem wyjaśniania, nasz odległy przodek wyszedł z jaskini i kręcąc po okolicy smakował różne rośliny. Przez przypadek tak nażarł się jakiegoś zielska, że potem dinozaury okoliczne do wymarcia miały o czym gadać. Naszemu przodkowi jednak to zielsko tak przypadło do gustu, że musiał je ponownie odnaleźć. Chciał, by w okolicy mieli jeszcze parę historii do opowiedzenia. Szukając odkrył koło, cyklon B i penicylinę.
Ale jest też bardziej analityczny, taki kulturowy sposób opisywania dziejów. Do domów wracali wojowie. Byli bardzo zmęczeni. Miesiącami palili wsie i miasta, grabili i gwałcili wszystko co się dało, ścinali głowy i toczyli ofiary w smole. Powrócili do domów skonani, dali żonom nagrabione skarby, zjedli domowy obiad i usiedli przed kominkiem. Jedyne o czym marzyli, to spokojnie odpocząć, posiedzieć i popatrzeć w ogień. Ale nie!
Żony mówią: - Chodź do łoża!
- Kochanie! - na to oni. - Skonany jestem. Miesiącami paliłem, mordowałem i gwałciłem. Chcę trochę odsapnąć, w ogień popatrzeć. Daj pilota...
I wtedy żony zaczęły szukać afrodyzjaków. Po drodze otruły jednego i drugiego męża, odkryły penicylinę, cyklon B i krem przeciw rozstępom.
Oczywiście, pewnie prawda jak afrodyzjak jest gdzieś po środku. Miłego dnia.
(krawat: Ortal Łódź, pamiątka po ojcu, 60's, PRL, communist Poland)
niedziela, 14 października 2012
898 krawat, 898 dzień, 14/10/12
Dzień dobry! Kiedy z Gazety Wyborczej wyrzucają wybitnych dziennikarzy i świetne pióra, na łamach pozostał Czech. Nie z Czech, tylko Mirosław Czech. Niegdyś nieudaczny aparatczyk, w ogóle osobistość bezbarwna, nijaka. Autor nudnych i topornie wyciosanych tekstów. W celu jednorazowego uśpienia postanowiłem zażyć trochę jego nużącej publicystyki. Już przy pierwszym zdaniu czułem, że to działa. Moje oczy, by dobić senne ciało, pobiegły do pointy. A tam urwane zdanie i informacja „(do kupienia) ZOSTAŁO JESZCZE 91% TREŚCI". O, nie! Treść była cała. A myśli żadnej. Miłego dnia.
z cyklu: Media w cytatach
(krawat: De Luxe Ortal Łódź, pamiątka po ojcu, 60's, PRL. commmunist Poland)
z cyklu: Media w cytatach
(krawat: De Luxe Ortal Łódź, pamiątka po ojcu, 60's, PRL. commmunist Poland)
sobota, 29 września 2012
883 krawat, 883 dzień, 29/09/12
Dzień dobry! Podręcznik do muzyki dla szkół podstawowych uczy dzieci z klas szóstych rapować. „Ustawcie się w kole. Zacznijcie uderzać na „raz” w uda, a na „dwa” w dłonie. Po kolei mówicie zgodnie z rytmem coś miłego o sąsiedzie, na przykład „Kasia ma ładne oczy”. „Wojtek jest dobrym bramkarzem”. Aby było ciekawiej, możecie także wymyślać komplementy, które się rymują”*. Czasami lepiej nic nie napisać, niż pisać coś głupiego. Miłego dnia.
*Małgorzata Rykowska, Zbigniew Szalko, Podręcznik dla klas 4-6 szkoły podstawowej, Wydawnictwo Pedagogiczne Operon, Gdynia 2010, s. 122
z cyklu: Mać szkolna
(krawat: Ortal Łódź, pamiątka po ojcu, 70's, PRL, commmunist Poland)
*Małgorzata Rykowska, Zbigniew Szalko, Podręcznik dla klas 4-6 szkoły podstawowej, Wydawnictwo Pedagogiczne Operon, Gdynia 2010, s. 122
z cyklu: Mać szkolna
(krawat: Ortal Łódź, pamiątka po ojcu, 70's, PRL, commmunist Poland)
niedziela, 16 września 2012
870 krawat, 870 dzień, 16/09/12
Dzień dobry! Już zaczynałem dzień od sushi, ale się powstrzymałem. Skończyło się na rozgotowanym ryżu. Zasiadłem przy nim do zaległych lektur z tygodnia. A tam - oprócz cierpień Marcina Figurskiego - inna figura. Janusz Korwin-Mikke. Tydzień kreatur. Nie nosiłem muszki po szyją na znak solidarności z JKM, bo to straszny ksenofob i prymityw. Żeby trafić do mediów stosuje banalnie prostą metodę. Mówi kontrowersyjną i agresywną tezę. Wywołane chamstwem emocje pozwalają mu odwrócić uwagę od ogromnych słabości rozumowania. Prostackie tezy JKM mają bardziej efektowne kontr-tezy. Bo np. przyjmując jego idiotyczne założenia, że niepełnosprawni sportowcy nie mogą występować publicznie, to żeby być konsekwentnym i zgodnym z takim tokiem rozumowania, sam JKM nie powinien się wypowiadać się publicznie. Jest jąkałą. Czyli - jak sam gada - ma siedzieć w domu, schować się przed ludźmi i milczeć. Teraz zjem sushi. Miłego dnia.
z cyklu: Media w cytatach
(krawat: Ortal Łódź, pamiątka po ojcu, 60's, PRL, commmunist Poland)
z cyklu: Media w cytatach
(krawat: Ortal Łódź, pamiątka po ojcu, 60's, PRL, commmunist Poland)
niedziela, 2 września 2012
856 krawat, 856 dzień, 2/09/12
Dzień dobry! Na spacerze z Kropką mijaliśmy orlika. Właśnie akurat na boisko zmierzały prawdziwe orlęta. Talenty, których pozazdrościć może Ajax i Barcelona. Po 50-60 lat, z wielkimi brzuchami i czerwonymi twarzami. W powietrzu unosił się charakterystyczny zapach wczorajszej sztafety 4 x 100. Dzieci raczej nie grają na tym orliku. Wiadomo, za wcześnie na odpowiednią zaprawę. Miłego dnia.
z cyklu: Ludzie, których spotkałem
(krawat: Ortal Łódź)
z cyklu: Ludzie, których spotkałem
(krawat: Ortal Łódź)
Subskrybuj:
Posty (Atom)

























