Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Vicky Be. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Vicky Be. Pokaż wszystkie posty

piątek, 22 listopada 2019

3594 krawat, 3594 dzień, 21/11/19, X rok


Dobry wieczór! Przyjechali znajomi z Paryża i spotkali się ze mną w Karafce. Nie przy karafce, ale w Karafce. W tej Karafce są półki z książkami i mój znajomy za każdym kiedy tam jesteśmy przymierza się do którejś z nich. Wiadomo, człowiek kulturalny. Przynajmniej na takiego wygląda. Dzisiaj się odważył i zapytał, czy może jedną z nich wziąć. Oficjalnie, to na razie pożyczy. A potem przyniesie jakąś na podmiankę. Wziął więc, znaczy pożyczył „Zbrodnię Sylwestra Bonnarda” Anatola France'a z serii Kolibra Książki i Wiedzy. Takich rzeczy już nikt nie czyta. A on jeszcze upiera się, że przyjdzie z drabiną i przejrzy książki na półce pod sufitem. Trzeba uzbierać mu jakieś zapomniane lektury, bo spadnie jeszcze z tej drabiny. Wiecie, jacy ci inteligenci są niezgrabni. Dobranoc.

(krawat: Vicky Be)


czwartek, 5 czerwca 2014

1497 krawat, 1497 dzień, 5/06/14

Dzień dobry! Odłóżmy na bok perkal i paciorki, wróćmy do szarej rzeczywistości. Przeczytałem dzisiaj w gazeta.pl: „W innej sytuacji jest ostatni zdewastowany zabytek przy Próżnej (..). Od lat niezamieszkany wymaga kapitalnego remontu, na który dzielnica nie ma pieniędzy. Jedynym ratunkiem miało być znalezienie nowego właściciela, ale urzędnicy tak długo szykowali sprzedaż kamienicy, że w końcu pojawiły się do niej roszczenia”. A ja naiwny myślałem, że przygotowania do sprzedaży zawsze zaczyna się od sprawdzenia stanu prawnego. Człowiek stary i głupi. Miłego dnia.

(krawat: Rochas, Vicky Be)