Dobry wieczór! Pewna koleżanka z pracy spojrzała na mnie i powiedziała: – Krawat ma pan taki dziwny. Stonowany, taki normalny. Zupełnie jak nie pan.
Poczułem się od razu jakby Obcy wszedł w moją skórę. Traumatyczne doświadczenie. Dobranoc.
(krawat: Ted Baker)
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Ted Baker Endurance. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Ted Baker Endurance. Pokaż wszystkie posty
piątek, 21 grudnia 2018
piątek, 4 listopada 2016
2379 krawat, 2379 dzień, 4/11/16
Dobry wieczór! Moi Drodzy! Na Facebooka nie zaglądam nie tylko z braku czasu, ale i też trochę ze zmęczenia materii. Na Wasze uwagi, na które nadal bardzo liczę, odpowiem później. Na razie trochę odpoczywam od tego fejsbukowego zgiełku i widzę, że ta przerwa dobrze mi robi. „Krawaty” można udostępniać bez konieczności wchodzenia, więc z tej formy instalacji korzystam. Dużo na tym FB polityki, a ja nawet w stanie wojennych i w ogóle w latach 80. uciekałem co jakiś od knucia w świat jakiś dziwacznych pasji, których mi nigdy nie brakowało. Dobranoc.
(krawat: Ted Baker Endurance)
(krawat: Ted Baker Endurance)
niedziela, 2 października 2016
2345 krawat, 2345 dzień, 1/10/16
Dobry wieczór! Burzą budynek kina Klub w Warszawie. Nie ma po czym płakać, ale jest co opowiadać. Kiedyś to było milicyjne kino, ale z seansami otwartymi dla wszystkich. Mimo dobrego położenia, mało kto tam zaglądał. Jakoś tak wszyscy je omijali. Byłem tam chyba raz jeden ze szkołą. W III RP budynek zajęła sprywatyzowana redakcja „Życia Warszawy”, w której przez pewien czas pracowałem. Największym horrorem redakcji był barek, mieliśmy się w nim żywić. Niektórzy nawet próbowali, więc słynne były opowieści o zatruciach pokarmowych. W tej sytuacji jadło się w budkach Wietnamczyków na placu Konstytucji, ale napoje pijało się w barku. Ponieważ kawę podawano w jednorazowych kubkach styropianowych, z redaktorem Andrzejem Fąfarą żartowaliśmy, że to etosowa kawa. Zamawialiśmy tak: „Dwa razy czarna w etosie”. Któregoś dnia okazało się, że styropianowych kubków nie ma, są tylko plastikowe parzące dłoń i odkształcające się pod wpływem ciepła. Stojąc w kolejce powiedzieliśmy na głos: „Nie ma styropianu, etos się skończył”. Akurat SLD wygrało wybory, nasza uwaga była podwójnie na czasie. Ten publicznie wyrażony żal po jednorazowych kubkach styropianowych i utraconym etosie podzieliła z nami pani obsługująca barek mówiąc: „Dobre to były kubki, można było je umyć i użyć jeszcze raz”. Wtedy – parafrazując Jacka Żakowskiego, w końcu jednego z moich kierowników w „Życiu Warszawy” – coś w nas pękło, coś się skończyło. Dobranoc.
(krawat: Ted Baker Endurance)
(krawat: Ted Baker Endurance)
sobota, 27 sierpnia 2016
2309 krawat, 2309 dzień, 26/8/16
Dobry wieczór! W tramwaju trzy panie 70+ w dobrym humorze. Zadbane, umalowane,. Dwie trzymają po pomarańczowym baloniku,trżecia pałaszuje jakieś ciastko. Wracają z otwarcia i promocji nowej piekarnio-cukierni na rogu Woronicza i Puławskiej. Żartują, coś opowiadają sobie. Sprawiają miłe wrażenie.
– Będę dzisiaj siedziała do północy w pracy – narzeka najgrubsza, a inne ją pocieszają.
Tramwaj zatrzymuje się na przystanku.
– O! Zagadałam się. Tu wysiadam. Pędzę do mojego apartamentu – mówi najchudsza, a wszystkie trzy wybuchają śmiechem.
– Idź do apartamentu! – mówi trzecia (ta od ciastka). – Ja mam trzy wille... (cichy śmiech) ...do sprzątania.
Dobranoc.
(krrawat: Ted Baker Endurance)
– Będę dzisiaj siedziała do północy w pracy – narzeka najgrubsza, a inne ją pocieszają.
Tramwaj zatrzymuje się na przystanku.
– O! Zagadałam się. Tu wysiadam. Pędzę do mojego apartamentu – mówi najchudsza, a wszystkie trzy wybuchają śmiechem.
– Idź do apartamentu! – mówi trzecia (ta od ciastka). – Ja mam trzy wille... (cichy śmiech) ...do sprzątania.
Dobranoc.
(krrawat: Ted Baker Endurance)
Subskrybuj:
Posty (Atom)



