Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Hutson Harbour. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Hutson Harbour. Pokaż wszystkie posty

sobota, 18 stycznia 2020

3651 krawat, 3651 dzień, 17/01/20, X rok


Dobry wieczór! Na wojskowych Powązkach pożegnaliśmy dzisiaj Krzysztofa Leskiego. Pierwszy raz – jak zapewne większość – żegnałem kogoś kogo znałem, a kto został zamordowany. To morderstwo jak i cała sytuacja związana z Krzysztofem spowodowała, że – mam takie wrażenie – czuliśmy się bardziej bezradni niż zwykle stojąc w obliczu śmierci. Kiedy wróciłem do domu nie wiedzieć czemu zajrzałem na portal Linkedin i wyświetliło mi się, że dwa miesiące temu Krzysztof zaprosił mnie do grona znajomych. Uznałem to wtedy za normalną aktywność. Jesteś aktywny w sieci, znaczy że jesteś. W końcu istniejemy coraz bardziej wirtualnie, coraz bardziej przez to powierzchownie, a o realnym bycie przypominają nam jedynie prawdziwe zgony. Dobranoc.

(krawat: Hutson Harbour)

wtorek, 31 lipca 2018

3115 krawat, 3115 dzień, 31/07/18, IX rok

Dobry wieczór! Pyton był podobno widziany w Warszawie, zaraz pewnie pojawi się na nadbałtyckich plażach. Dobrze, że organa sprawdzają trzeźwość osób widzących pytony, choć można nie pić i też sporo widzieć. Ale o tym długo mówić mogą doświadczeni bojowcy. Dobranoc.

(krawat: Hutson Harbour)

wtorek, 23 maja 2017

2578 krawat, 2578 dzień, 22/5/17

Dobry wieczór! Była jedna gazeta, z którą jako czytelnik się utożsamiałem. Był JAZZ. Miesięcznik JAZZ. Ale w stanie wojennym wielki miłośnik kultury gen. Wojciech Jaruzelski zamknął to pismo i od tej pory nie mam swojego organu. Był też jeden festiwal, który był dla mnie świętem. Było to JAZZ JAMBOREE. Ale padło rażone odłamkiem reform innego miłośnika kultury prof. Leszka Balcerowicza. Nazwę festiwalu za długi przejął bank, a wiadomo banki wolę zdusić ofiarę niż dać jej choćby nadzieję szansy na spłacenie forsy, więc jeden z najsłynniejszych na świecie festiwal jazzowych przestał istnieć. A mógłby nadal promować kulturę i Polskę w ogóle. Jeśli chodzi o inne festiwale to ciągle boleję, że Konkurs Chopinowski odbywa się w archaicznym gmachu Filharmonii Warszawskiej, a nie w jakiejś nowoczesnej sali o świetnej akustyce. I tyle. Dobranoc.

(krawat: Hutson Harbour)