Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Rene Chagall. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Rene Chagall. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 25 czerwca 2019

3444 krawat, 3444 dzień, 24/06/19, IX rok

Dobry wieczór! Coraz częściej łapię się na tym, że w ramach relaksu przyjemność sprawia mi lektura peerelowskich kryminałów. W czasie PRL-u było to zajęcie dość perwersyjne, delikatnie mówiąc, i czytałem je, żeby się z opisanej w nich rzeczywistości nabijać. A teraz czytam je z dużym zainteresowaniem. Przypominają mi się ceny, nazwy lokali gastronomicznych, kin i różnych produktów. Pewnie dlatego je teraz z taką przyjemnością czytam.
A tak a propos PRL-u. Pamiętam, że ze dwadzieścia lat temu słownik microsoftowego worda automatycznie mi przerabiał w tekstach peerelowski na peeselowski, a ubecki na uzbecki. I od tamtego czasu nie mam za grosz zaufania do Microsoftu. Uzbecy cholerni! Dobranoc.

(krawat: René Chagal)

piątek, 27 października 2017

2737 krawat, 2737 dzień, 27/10/17

Dobry wieczór!
– Masz grać bałwanka? – w sklepie jedna z klientek mówi do telefonu.
– ...
– To jest historia o misiu, który chce zostać bałwankiem. Wydaje mu się, że bałwanek ma fajnie, bo ludzie go lubią. I w końcu zostaje bałwankiem, ale wtedy okazuje się, że to nie jest wcale takie fajne. I wówczas znowu chce zostać misiem..
– ...
– Niech cię tylko Bóg nie opuści! Błagam cię, nie zostań tylko misiem!
– ...
– Dlaczego!? Miś nie schodzi ze sceny.
Grunt to – nie tylko w bajce – nie wyjść na bałwana i nie dać z siebie zrobić misia. Dobranoc.

(krawat: René Chagal)

poniedziałek, 4 września 2017

2683 krawat, 2683 dzień, 4/9/17

Dzień dobry! Ponuro, bo zmarł Maciej Kozłowski, znany w czasach naszej saskokępskiej młodości jako Czop. Przyjaciel z podwórka, kolega ze szkół i ze szpitala, w którym obaj pracowaliśmy, kiedy nie wiedzieliśmy co dalej będziemy w życiu robić. Był młodszym bratem Julka, zmarłego w wyniku choroby nowotworowej kilka temu.
Maciek to postać, której nie da się zapomnieć. Barwna i niezwykła. Ciekawy i wrażliwy człowiek. Lekarz psychiatra. Maciek kilkanaście lat temu napisał niezwykłą książkę „Moja heroina. Świadectwo psychiatry”*, w której opisał historię swojego wtedy dwudziestopięcioletniego uzależnienia. Ta jego opowieść zainspirowała reżyserkę Kingę Dębską, w wyniku czego powstał film fabularny „Hel”**.  Żegnaj Maćku! Do zobaczenia***.

*wydawnictwo Znak, Kraków 2004
**2009, prod. Polska-Czechy
***Pogrzeb w piątek (8.09.2017) o godz.10.30 w Wilanowie. Spotykamy się  pod cmentarzem  (nie będzie nabożeństwa).
(krawat: René Chagal)

niedziela, 12 lutego 2017

2479 krawat, 2479 dzień, 12/2/17

Dobry wieczór! Lubię balet. Dzisiaj byliśmy w teatrze i znowu miło spędziliśmy czas. Po wyjściu z „Don Kichota” poszliśmy od razu do autobusu 222, w którym wygonie usiedliśmy w fotelach. Żona wyjęła telefon i zaczęła śledzić wiadomości. – Al Jarreau zmarł – poinformowała w po jakimś czasie, a ja przypomniałem sobie, że rano pomyślałem o wokaliście. A dokładniej o tym, że nie pamiętam tytułu jego płyty, tej którą najbardziej lubię.
Po wyjściu z autobusu dostrzegłem na Puławskiej grupę młodych Azjatów, która aparatami w telefonach komórkowych robiła zdjęcia wystawy sklepu mięsnego. Przypominali rozentuzjazmowane grupy Japończyków szalejące na widok arcydzieł w Luwrze lub British Museum. Zaintrygowany zbliżyłem się do nich i dyskretnie przyjrzałem się temu co fotografują. Robili zdjęcia afiszowi z promocją boczku. Potem patrzyli w ekrany swoich telefonów, jakby porównywali kto lepsze ujęcie, i żywo o czymś dyskutowali. Odszedłem kręcąc głową i dziwiąc się naturą Azjatów. Ale po chwili doszedłem do wniosku, że oni tak sprawdzają zdjęcia cen boczku z całego miasta. Prawdziwa wschodnia giełda boczkowa. Dobranoc.

(krawat: Rene Chagal)

piątek, 8 lipca 2016

2259 krawat, 2259 dzień, 7/7/16

Dobry wieczór!
Chyba byłem świadkiem proroctwa. Tuż przed półfinałem Niemcy-Francja wracałem z psami ze spaceru. Po drodze mijałem grupę dojrzałych mężczyzn znanych w okolicy ze swojego umiłowania do trunków wszelakich. Kiedyś stygmatyzowało się takich określeniem „niebieskich ptaków”. Jednemu z tych mężczyzn z powodu niepewnych ruchów telefon spadł na trotuar. Chciał go podnieść, ale wystąpił problem braku ogólnej koordynacji, więc upadł obok swojego telefonu. Zastygł na moment bez ruchu, by po chwili powiedzieć: – O, k***a! Mon Dieu!
Dobranoc.

(krawat: René Chagal)


niedziela, 24 maja 2015

1850 krawat, 1850 dzień, 24/05/15

Dobry wieczór! Żałuję, że minęła cisza wyborcza, bo generalnie zaczynam się skłaniać do rozwiązania, żeby kampanie wyborcze odbywały się w ciszy wyborczej.
Dzisiaj stałem się obiektem ataku wyborczego. Byłem z moimi psami na spacerze. Obok mnie przechodził mocno, starszy pan, elegancko ubrany, który znienacka mnie zaatakował: - Był pan już głosować?
- Nie - ucinam krótko.
- A pójdzie pan?
Tu się zagotowałem się, bo takie pytania uznaję za naruszenie mojej wolności sumienia. To jest moja prywatna sprawa. Gdyby to był mój rówieśnik dostałby po prostu po łbie i zwymyślałbym go od ostatnich. Ale musiałem uszanować wiek, jakieś normy przecież obowiązują. Postanowiłem podenerwować pana. Chciałeś, to masz.
- A jak pan uważa, powinienem iść - odpowiedziałem pytająco.
- Oczywiście, każdy głos się liczy!
- W takim razie nie pójdę.
Odszedł wściekły. Moje małe zwycięstwo, a tak cieszy.
Dobranoc.

(krawat: Rene Chagall)



sobota, 7 września 2013

1226 krawat, 1226 dzień, 7/09/13

Dzień dobry! Skończyło się forum gospodarcze w Krynicy. Było dużo blebleble, więc teraz trochę rzeczywistości. Kilka miesięcy temu towarzyszyłem mojemu znajomemu w jego interesach na prowincji. Mała firma, mały biznes. Byliśmy ponad godzinę drogi od stolicy. Może sześćdziesiąt, siedemdziesiąt kilometrów. Może trochę więcej
- Wystawi mi pan fakturę VAT? - zapytał znajomy kontrahenta.
- Panie tu nie ma VAT-u. Tu jest Kozia Wólka*. Tu się VAT nie przyjął.
Miłego dnia.

*przysłowiowa Kozia Wólka jest przysłowiowo symboliczna

z cyklu: Ludzie, których spotkałem

(krawat; Rene Chagal, krawat z myszkami)

wtorek, 9 lipca 2013

1166 krawat, 1166 dzień, 9/07/13

Dzień dobry! Było tysiąc szkół na tysiąclecie, będzie 16 kortów na 2016 rok. Właśnie jej świętobliwość ministra Mucha ogłosiła „urbi et orbi”, że w każdym województwie zbuduje halę do tenisa. I nie po to, by słuchać Madonny. W Polsce panuje niesłuszne przekonanie, że tenis to sport elitarny. Te kryte korty to zmienią! Będą w nich grać miejscowi notable. żeby zbliżyć się do do ludu. Miłego dnia.

z cyklu: Media w cytatach

(krawat: Rene Chagali)

niedziela, 11 września 2011

499 krawat, 499 dzień, 11/09/11


Dzień dobry!
Tego dnia widziałem się z Markiem Przybylikiem.
Między żartami usłyszeliśmy w radiu pierwszą z pierwszych wiadomości, że jakaś awionetka zderzyła się z jednym z drapaczy Twin Towers.
Żal nam się zrobiło tego nieszczęśnika, który miał lecieć tym samolocikiem.
Złe wiadomości zwykle napływają powoli, by potem runąć jak dwie wieże WTC.
Miłego dnia.

(krawat: Rene Chagall)

czwartek, 30 grudnia 2010

244 krawat, 244 dzień, 30/12/10

Dzień dobry! Przypomniała mi się tak trochę bez żadnego kontekstu pewna historia. Pod koniec podstawówki do mojej klasy chodził gitowiec*. Kiedyś go odwiedziliśmy. – Boguś! – nagle wołała z kuchni jego matka. – W butelce zostawiłam ci trochę wódki. Wtedy zrozumiałem jak wielkie i kochające może być serce matki. Miłego dnia.

z cyklu: Ludzie, których spotkałem

(krawat: Rene Chagall)

*Okazuje się, że sporo osób z młodszego pokolenia nie wie kim byli gitowcy. Git-ludzie dominowali życie polskich blokowisk szczególnie na początku i w połowie lat siedemdziesiątych XX wieku. Wywodzili się z subkultury więziennej, z której brali obyczajowość, hierarchię wartości, styl życia i język (tzw. grypserę). Do tej społeczności nie mógł wstąpić każdy. Ci, których przyjęto mieli pod okiem wytatuowaną kropkę (tzw. cyngwajs). Gitowcy nienawidzili hipisów, punków i innych społeczności, które uważali za zdegenerowane. Ubierali się w charakterystyczny sposób: szerokie spodnie w kant (tzw. szwedy), ortalionowe kurtki "szwedki", włosy krótko wystrzyżone u góry głowy, które na karku były długie (tzw. fryzura "na szweda", ew. na "małpę"). Do tego nosili obcisłe koszule i ciemne, błyszczące buty na wysokim obcasie lub koturnie. Innym elementem ich ubrania był - zwykle jaskrawy - grzebień wystający z tylniej kieszeni spodni oraz szeroki pas do spodni z klamrą np. z bykiem (to taki typowy produkt prywaciarskich zakładzików w PRL, sprzedawany głównie na bazarach i w ich okolicach).


poniedziałek, 31 maja 2010

31 dzień, 31 krawat, 31 maj



Dzień dobry, a już się wydawało, że może być pięknie. Ale nie. Za oknem paskudnie. Mam dzisiaj dzień wolny i będę czekał na montera od piecyka, który ma przyjść w ramach reklamacji po ostatniej naprawie. Czuję, że łatwo nie będzie. Krawat, jeśli już symbolizuje jakąś obfitość, to na pewno nie moją. A tak marginesie, jestem dzieckiem Peereelu, i dla mnie symbolem prawdziwym pieniędzy zawsze będą dolary, nigdy euro.
Mimo wszystko życzę nam wszystkim bogactwa. Miłego dnia!
(krawat: Rene Chagall)
Facebook:
31 maja o 08:57
Nina Kowalewska-Motlik W krawacie czekasz na montera? To musi byc jakiś szczególnie elegancki monter:)
31 maja o 08:58
Maciej Gawlikowski Dolce, zielone, sałata... I życie jak w Kanadzie!
Euro to przy tym jak bony PKO.
31 maja o 09:04
Grzegorz Sieczkowski @NK-M:Nie dla montera, dla siebie. W Polsce krawat i garnitur ma działanie psychologicznie, na wszystkich poziomach. Prosty monter pracuje dużo lepiej jak widzi człowieka, który nie zamierza wykonywać za niego najmniejszego wysiłku. Urzędniczka zawsze wybiera mnie z tłumu i indywidualnie obsługuje. Monter, jeśli widzi faceta, który jest tak samo ubrany jak, i próbuje mu imponować umiejętnością wkręcania śrubokrętem, natychmiast przyjmuje pozycje samcze i chce rywalizować. Trzeba się ustawić w hierarchii jak najwyżej. Problem w tym, żeby przyszedł.
31 maja o 09:12
Grzegorz Sieczkowski @MG: dobre porównanie z tymi bonami PKO.
31 maja o 09:13
Grzegorz Sieczkowski @NK-M: Właśnie dzwonili z serwisu, mają przyjść. Czyli działa nawet na odległość.
31 maja o 09:14
Paweł Tomczyk Monter będzie pod muchą ;-)
31 maja o 10:12
Grzegorz Sieczkowski albo pod dobrą datą:) o ile ktoś jeszcze pamięta co to znaczyło.
31 maja o 10:15
Maciej Gawlikowski Pamiętaj, że koleżka pod krawatem to dla nas monterów frajer do wystrzyżenia ;-)
Znasz kogoś pod krawatem, kto miałby pojęcie o monterce?
31 maja o 10:25
Paweł Tomczyk elektromonter Lech!...
31 maja o 10:44
Grzegorz Sieczkowski gazohydraulik... pan Gazrurka?
31 maja o 10:44
Maryla Musidłowska załóż krawat w żabki
31 maja o 10:45
Paweł Tomczyk http://www.youtube.com/watch?v=3ofMgt3RKXU&feature=PlayList&p=CEB6771CF806E0C7&playnext_from=PL&playnext=2
31 maja o 11:33
Grzegorz Sieczkowski @MM: Ok, jutro spełnię Twoją prośbę.
31 maja o 12:17
Grzegorz Sieczkowski @PT: artystka mnie się podoba, ale większość polskich zespołów dostarcza muzykę, która wymaga ode mnie wiele dobrej woli. Znów miałem/mam w sobie dobroć, więc oszczędzę uwag na temat ich talentów i umiejętności. Coś śpiewali o bobrach, pamiętasz Pielgrzymów puszczy?
31 maja o 12:30
Paweł Tomczyk Sorry tro jakas pomyłka z wklejką, miało być to...
http://www.youtube.com/watch?v=7sLiAebWM7U
31 maja o 12:46
Grzegorz Sieczkowski oszywiście, klijent w krawacie jest mniej awanturujący się.
31 maja o 12:51