Dobry wieczór! Coraz częściej łapię się na tym, że w ramach relaksu przyjemność sprawia mi lektura peerelowskich kryminałów. W czasie PRL-u było to zajęcie dość perwersyjne, delikatnie mówiąc, i czytałem je, żeby się z opisanej w nich rzeczywistości nabijać. A teraz czytam je z dużym zainteresowaniem. Przypominają mi się ceny, nazwy lokali gastronomicznych, kin i różnych produktów. Pewnie dlatego je teraz z taką przyjemnością czytam.
A tak a propos PRL-u. Pamiętam, że ze dwadzieścia lat temu słownik microsoftowego worda automatycznie mi przerabiał w tekstach peerelowski na peeselowski, a ubecki na uzbecki. I od tamtego czasu nie mam za grosz zaufania do Microsoftu. Uzbecy cholerni! Dobranoc.
(krawat: René Chagal)
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Rene Chagall. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Rene Chagall. Pokaż wszystkie posty
wtorek, 25 czerwca 2019
piątek, 27 października 2017
2737 krawat, 2737 dzień, 27/10/17
Dobry wieczór!
– Masz grać bałwanka? – w sklepie jedna z klientek mówi do telefonu.
– ...
– To jest historia o misiu, który chce zostać bałwankiem. Wydaje mu się, że bałwanek ma fajnie, bo ludzie go lubią. I w końcu zostaje bałwankiem, ale wtedy okazuje się, że to nie jest wcale takie fajne. I wówczas znowu chce zostać misiem..
– ...
– Niech cię tylko Bóg nie opuści! Błagam cię, nie zostań tylko misiem!
– ...
– Dlaczego!? Miś nie schodzi ze sceny.
Grunt to – nie tylko w bajce – nie wyjść na bałwana i nie dać z siebie zrobić misia. Dobranoc.
(krawat: René Chagal)
– Masz grać bałwanka? – w sklepie jedna z klientek mówi do telefonu.
– ...
– To jest historia o misiu, który chce zostać bałwankiem. Wydaje mu się, że bałwanek ma fajnie, bo ludzie go lubią. I w końcu zostaje bałwankiem, ale wtedy okazuje się, że to nie jest wcale takie fajne. I wówczas znowu chce zostać misiem..
– ...
– Niech cię tylko Bóg nie opuści! Błagam cię, nie zostań tylko misiem!
– ...
– Dlaczego!? Miś nie schodzi ze sceny.
Grunt to – nie tylko w bajce – nie wyjść na bałwana i nie dać z siebie zrobić misia. Dobranoc.
(krawat: René Chagal)
poniedziałek, 4 września 2017
2683 krawat, 2683 dzień, 4/9/17
Dzień dobry! Ponuro, bo zmarł Maciej Kozłowski, znany w czasach naszej saskokępskiej młodości jako Czop. Przyjaciel z podwórka, kolega ze szkół i ze szpitala, w którym obaj pracowaliśmy, kiedy nie wiedzieliśmy co dalej będziemy w życiu robić. Był młodszym bratem Julka, zmarłego w wyniku choroby nowotworowej kilka temu.
Maciek to postać, której nie da się zapomnieć. Barwna i niezwykła. Ciekawy i wrażliwy człowiek. Lekarz psychiatra. Maciek kilkanaście lat temu napisał niezwykłą książkę „Moja heroina. Świadectwo psychiatry”*, w której opisał historię swojego wtedy dwudziestopięcioletniego uzależnienia. Ta jego opowieść zainspirowała reżyserkę Kingę Dębską, w wyniku czego powstał film fabularny „Hel”**. Żegnaj Maćku! Do zobaczenia***.
*wydawnictwo Znak, Kraków 2004
**2009, prod. Polska-Czechy
***Pogrzeb w piątek (8.09.2017) o godz.10.30 w Wilanowie. Spotykamy się pod cmentarzem (nie będzie nabożeństwa).
(krawat: René Chagal)
Maciek to postać, której nie da się zapomnieć. Barwna i niezwykła. Ciekawy i wrażliwy człowiek. Lekarz psychiatra. Maciek kilkanaście lat temu napisał niezwykłą książkę „Moja heroina. Świadectwo psychiatry”*, w której opisał historię swojego wtedy dwudziestopięcioletniego uzależnienia. Ta jego opowieść zainspirowała reżyserkę Kingę Dębską, w wyniku czego powstał film fabularny „Hel”**. Żegnaj Maćku! Do zobaczenia***.
*wydawnictwo Znak, Kraków 2004
**2009, prod. Polska-Czechy
***Pogrzeb w piątek (8.09.2017) o godz.10.30 w Wilanowie. Spotykamy się pod cmentarzem (nie będzie nabożeństwa).
(krawat: René Chagal)
niedziela, 12 lutego 2017
2479 krawat, 2479 dzień, 12/2/17
Dobry wieczór! Lubię balet. Dzisiaj byliśmy w teatrze i znowu miło spędziliśmy czas. Po wyjściu z „Don Kichota” poszliśmy od razu do autobusu 222, w którym wygonie usiedliśmy w fotelach. Żona wyjęła telefon i zaczęła śledzić wiadomości. – Al Jarreau zmarł – poinformowała w po jakimś czasie, a ja przypomniałem sobie, że rano pomyślałem o wokaliście. A dokładniej o tym, że nie pamiętam tytułu jego płyty, tej którą najbardziej lubię.
Po wyjściu z autobusu dostrzegłem na Puławskiej grupę młodych Azjatów, która aparatami w telefonach komórkowych robiła zdjęcia wystawy sklepu mięsnego. Przypominali rozentuzjazmowane grupy Japończyków szalejące na widok arcydzieł w Luwrze lub British Museum. Zaintrygowany zbliżyłem się do nich i dyskretnie przyjrzałem się temu co fotografują. Robili zdjęcia afiszowi z promocją boczku. Potem patrzyli w ekrany swoich telefonów, jakby porównywali kto lepsze ujęcie, i żywo o czymś dyskutowali. Odszedłem kręcąc głową i dziwiąc się naturą Azjatów. Ale po chwili doszedłem do wniosku, że oni tak sprawdzają zdjęcia cen boczku z całego miasta. Prawdziwa wschodnia giełda boczkowa. Dobranoc.
(krawat: Rene Chagal)
Po wyjściu z autobusu dostrzegłem na Puławskiej grupę młodych Azjatów, która aparatami w telefonach komórkowych robiła zdjęcia wystawy sklepu mięsnego. Przypominali rozentuzjazmowane grupy Japończyków szalejące na widok arcydzieł w Luwrze lub British Museum. Zaintrygowany zbliżyłem się do nich i dyskretnie przyjrzałem się temu co fotografują. Robili zdjęcia afiszowi z promocją boczku. Potem patrzyli w ekrany swoich telefonów, jakby porównywali kto lepsze ujęcie, i żywo o czymś dyskutowali. Odszedłem kręcąc głową i dziwiąc się naturą Azjatów. Ale po chwili doszedłem do wniosku, że oni tak sprawdzają zdjęcia cen boczku z całego miasta. Prawdziwa wschodnia giełda boczkowa. Dobranoc.
(krawat: Rene Chagal)
piątek, 8 lipca 2016
2259 krawat, 2259 dzień, 7/7/16
Dobry wieczór!
Chyba byłem świadkiem proroctwa. Tuż przed półfinałem Niemcy-Francja wracałem z psami ze spaceru. Po drodze mijałem grupę dojrzałych mężczyzn znanych w okolicy ze swojego umiłowania do trunków wszelakich. Kiedyś stygmatyzowało się takich określeniem „niebieskich ptaków”. Jednemu z tych mężczyzn z powodu niepewnych ruchów telefon spadł na trotuar. Chciał go podnieść, ale wystąpił problem braku ogólnej koordynacji, więc upadł obok swojego telefonu. Zastygł na moment bez ruchu, by po chwili powiedzieć: – O, k***a! Mon Dieu!
Dobranoc.
(krawat: René Chagal)
Chyba byłem świadkiem proroctwa. Tuż przed półfinałem Niemcy-Francja wracałem z psami ze spaceru. Po drodze mijałem grupę dojrzałych mężczyzn znanych w okolicy ze swojego umiłowania do trunków wszelakich. Kiedyś stygmatyzowało się takich określeniem „niebieskich ptaków”. Jednemu z tych mężczyzn z powodu niepewnych ruchów telefon spadł na trotuar. Chciał go podnieść, ale wystąpił problem braku ogólnej koordynacji, więc upadł obok swojego telefonu. Zastygł na moment bez ruchu, by po chwili powiedzieć: – O, k***a! Mon Dieu!
Dobranoc.
(krawat: René Chagal)
niedziela, 24 maja 2015
1850 krawat, 1850 dzień, 24/05/15
Dobry wieczór! Żałuję, że minęła cisza wyborcza, bo generalnie zaczynam się skłaniać do rozwiązania, żeby kampanie wyborcze odbywały się w ciszy wyborczej.
Dzisiaj stałem się obiektem ataku wyborczego. Byłem z moimi psami na spacerze. Obok mnie przechodził mocno, starszy pan, elegancko ubrany, który znienacka mnie zaatakował: - Był pan już głosować?
- Nie - ucinam krótko.
- A pójdzie pan?
Tu się zagotowałem się, bo takie pytania uznaję za naruszenie mojej wolności sumienia. To jest moja prywatna sprawa. Gdyby to był mój rówieśnik dostałby po prostu po łbie i zwymyślałbym go od ostatnich. Ale musiałem uszanować wiek, jakieś normy przecież obowiązują. Postanowiłem podenerwować pana. Chciałeś, to masz.
- A jak pan uważa, powinienem iść - odpowiedziałem pytająco.
- Oczywiście, każdy głos się liczy!
- W takim razie nie pójdę.
Odszedł wściekły. Moje małe zwycięstwo, a tak cieszy.
Dobranoc.
(krawat: Rene Chagall)
Dzisiaj stałem się obiektem ataku wyborczego. Byłem z moimi psami na spacerze. Obok mnie przechodził mocno, starszy pan, elegancko ubrany, który znienacka mnie zaatakował: - Był pan już głosować?
- Nie - ucinam krótko.
- A pójdzie pan?
Tu się zagotowałem się, bo takie pytania uznaję za naruszenie mojej wolności sumienia. To jest moja prywatna sprawa. Gdyby to był mój rówieśnik dostałby po prostu po łbie i zwymyślałbym go od ostatnich. Ale musiałem uszanować wiek, jakieś normy przecież obowiązują. Postanowiłem podenerwować pana. Chciałeś, to masz.
- A jak pan uważa, powinienem iść - odpowiedziałem pytająco.
- Oczywiście, każdy głos się liczy!
- W takim razie nie pójdę.
Odszedł wściekły. Moje małe zwycięstwo, a tak cieszy.
Dobranoc.
(krawat: Rene Chagall)
sobota, 7 września 2013
1226 krawat, 1226 dzień, 7/09/13
Dzień dobry! Skończyło się forum gospodarcze w Krynicy. Było dużo blebleble, więc teraz trochę rzeczywistości. Kilka miesięcy temu towarzyszyłem mojemu znajomemu w jego interesach na prowincji. Mała firma, mały biznes. Byliśmy ponad godzinę drogi od stolicy. Może sześćdziesiąt, siedemdziesiąt kilometrów. Może trochę więcej
- Wystawi mi pan fakturę VAT? - zapytał znajomy kontrahenta.
- Panie tu nie ma VAT-u. Tu jest Kozia Wólka*. Tu się VAT nie przyjął.
Miłego dnia.
*przysłowiowa Kozia Wólka jest przysłowiowo symboliczna
z cyklu: Ludzie, których spotkałem
(krawat; Rene Chagal, krawat z myszkami)
- Wystawi mi pan fakturę VAT? - zapytał znajomy kontrahenta.
- Panie tu nie ma VAT-u. Tu jest Kozia Wólka*. Tu się VAT nie przyjął.
Miłego dnia.
*przysłowiowa Kozia Wólka jest przysłowiowo symboliczna
z cyklu: Ludzie, których spotkałem
(krawat; Rene Chagal, krawat z myszkami)
wtorek, 9 lipca 2013
1166 krawat, 1166 dzień, 9/07/13
Dzień dobry! Było tysiąc szkół na tysiąclecie, będzie 16 kortów na 2016 rok. Właśnie jej świętobliwość ministra Mucha ogłosiła „urbi et orbi”, że w każdym województwie zbuduje halę do tenisa. I nie po to, by słuchać Madonny. W Polsce panuje niesłuszne przekonanie, że tenis to sport elitarny. Te kryte korty to zmienią! Będą w nich grać miejscowi notable. żeby zbliżyć się do do ludu. Miłego dnia.
z cyklu: Media w cytatach
(krawat: Rene Chagali)
z cyklu: Media w cytatach
(krawat: Rene Chagali)
niedziela, 11 września 2011
499 krawat, 499 dzień, 11/09/11

Dzień dobry!
Tego dnia widziałem się z Markiem Przybylikiem.
Między żartami usłyszeliśmy w radiu pierwszą z pierwszych wiadomości, że jakaś awionetka zderzyła się z jednym z drapaczy Twin Towers.
Żal nam się zrobiło tego nieszczęśnika, który miał lecieć tym samolocikiem.
Złe wiadomości zwykle napływają powoli, by potem runąć jak dwie wieże WTC.
Miłego dnia.
(krawat: Rene Chagall)
czwartek, 30 grudnia 2010
244 krawat, 244 dzień, 30/12/10
Dzień dobry! Przypomniała mi się tak trochę bez żadnego kontekstu pewna historia. Pod koniec podstawówki do mojej klasy chodził gitowiec*. Kiedyś go odwiedziliśmy. – Boguś! – nagle wołała z kuchni jego matka. – W butelce zostawiłam ci trochę wódki. Wtedy zrozumiałem jak wielkie i kochające może być serce matki. Miłego dnia.z cyklu: Ludzie, których spotkałem
(krawat: Rene Chagall)
*Okazuje się, że sporo osób z młodszego pokolenia nie wie kim byli gitowcy. Git-ludzie dominowali życie polskich blokowisk szczególnie na początku i w połowie lat siedemdziesiątych XX wieku. Wywodzili się z subkultury więziennej, z której brali obyczajowość, hierarchię wartości, styl życia i język (tzw. grypserę). Do tej społeczności nie mógł wstąpić każdy. Ci, których przyjęto mieli pod okiem wytatuowaną kropkę (tzw. cyngwajs). Gitowcy nienawidzili hipisów, punków i innych społeczności, które uważali za zdegenerowane. Ubierali się w charakterystyczny sposób: szerokie spodnie w kant (tzw. szwedy), ortalionowe kurtki "szwedki", włosy krótko wystrzyżone u góry głowy, które na karku były długie (tzw. fryzura "na szweda", ew. na "małpę"). Do tego nosili obcisłe koszule i ciemne, błyszczące buty na wysokim obcasie lub koturnie. Innym elementem ich ubrania był - zwykle jaskrawy - grzebień wystający z tylniej kieszeni spodni oraz szeroki pas do spodni z klamrą np. z bykiem (to taki typowy produkt prywaciarskich zakładzików w PRL, sprzedawany głównie na bazarach i w ich okolicach).
poniedziałek, 31 maja 2010
31 dzień, 31 krawat, 31 maj

Dzień dobry, a już się wydawało, że może być pięknie. Ale nie. Za oknem paskudnie. Mam dzisiaj dzień wolny i będę czekał na montera od piecyka, który ma przyjść w ramach reklamacji po ostatniej naprawie. Czuję, że łatwo nie będzie. Krawat, jeśli już symbolizuje jakąś obfitość, to na pewno nie moją. A tak marginesie, jestem dzieckiem Peereelu, i dla mnie symbolem prawdziwym pieniędzy zawsze będą dolary, nigdy euro.
Mimo wszystko życzę nam wszystkim bogactwa. Miłego dnia!(krawat: Rene Chagall)
Facebook:
31 maja o 08:57
Nina Kowalewska-Motlik W krawacie czekasz na montera? To musi byc jakiś szczególnie elegancki monter:)
31 maja o 08:58
Maciej Gawlikowski Dolce, zielone, sałata... I życie jak w Kanadzie!
Euro to przy tym jak bony PKO.
31 maja o 09:04
Grzegorz Sieczkowski @NK-M:Nie dla montera, dla siebie. W Polsce krawat i garnitur ma działanie psychologicznie, na wszystkich poziomach. Prosty monter pracuje dużo lepiej jak widzi człowieka, który nie zamierza wykonywać za niego najmniejszego wysiłku. Urzędniczka zawsze wybiera mnie z tłumu i indywidualnie obsługuje. Monter, jeśli widzi faceta, który jest tak samo ubrany jak, i próbuje mu imponować umiejętnością wkręcania śrubokrętem, natychmiast przyjmuje pozycje samcze i chce rywalizować. Trzeba się ustawić w hierarchii jak najwyżej. Problem w tym, żeby przyszedł.
31 maja o 09:12
Grzegorz Sieczkowski @MG: dobre porównanie z tymi bonami PKO.
31 maja o 09:13
Grzegorz Sieczkowski @NK-M: Właśnie dzwonili z serwisu, mają przyjść. Czyli działa nawet na odległość.
31 maja o 09:14
Paweł Tomczyk Monter będzie pod muchą ;-)
31 maja o 10:12
Grzegorz Sieczkowski albo pod dobrą datą:) o ile ktoś jeszcze pamięta co to znaczyło.
31 maja o 10:15
Maciej Gawlikowski Pamiętaj, że koleżka pod krawatem to dla nas monterów frajer do wystrzyżenia ;-)
Znasz kogoś pod krawatem, kto miałby pojęcie o monterce?
31 maja o 10:25
Paweł Tomczyk elektromonter Lech!...
31 maja o 10:44
Grzegorz Sieczkowski gazohydraulik... pan Gazrurka?
31 maja o 10:44
Maryla Musidłowska załóż krawat w żabki
31 maja o 10:45
Paweł Tomczyk http://www.youtube.com/watch?v=3ofMgt3RKXU&feature=PlayList&p=CEB6771CF806E0C7&playnext_from=PL&playnext=2
31 maja o 11:33
Grzegorz Sieczkowski @MM: Ok, jutro spełnię Twoją prośbę.
31 maja o 12:17
Grzegorz Sieczkowski @PT: artystka mnie się podoba, ale większość polskich zespołów dostarcza muzykę, która wymaga ode mnie wiele dobrej woli. Znów miałem/mam w sobie dobroć, więc oszczędzę uwag na temat ich talentów i umiejętności. Coś śpiewali o bobrach, pamiętasz Pielgrzymów puszczy?
31 maja o 12:30
Paweł Tomczyk Sorry tro jakas pomyłka z wklejką, miało być to...
http://www.youtube.com/watch?v=7sLiAebWM7U
31 maja o 12:46
Grzegorz Sieczkowski oszywiście, klijent w krawacie jest mniej awanturujący się.
31 maja o 12:51
Subskrybuj:
Posty (Atom)













