Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Hugo Boss. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Hugo Boss. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 19 kwietnia 2020

3641 krawat, 3641 dzień, 18/04/20, X rok



Dobry wieczór! Znajomi udali się na zieloną trawkę w celach rekreacyjnych. Usiedli sobie wygodnie zachowując (i celebrując) intymną bliskość spotęgowaną maskami ochronnymi i okularami przeciwsłonecznymi. W pewnym momencie zbliżył się do nich patrol składający się z policjanta i żandarma wojskowego. Wyraźnie zaniepokojony był tą ich bliskością intymną w granicach około 50 centymetrów, a może nawet trochę mniej.
– Przepraszam, czy państwo są małżeństwem? – zapytał grzecznie pan policjant.
– Tak. Jesteśmy – odpowiedziała grzecznie i konkretnie pani małżonka.
– A to dobrze. Życzę państwu miłego odpoczynku.
– Małżeństwem z trzydziestoletnim stażem! – z dumną krzyknął znajomy za oddalającym się patrolem.
– W takim razie dystans powinien być większy – stwierdził policjant na pożegnanie.
Dobranoc.





(krawat: Hugo Boss)



piątek, 6 marca 2020

3597 krawat, 3597 dzień, 5/03/20, X rok


Dobry. wieczór! Dawniej podczas zarazy radzono pijać (i pijano) głównie piwo, bo to jedyny czysty napój. Proces warzenia piwa wyklucza bród i smród. Ja czuję się w obowiązku podzielenia wiedzą i umiejętnościami jakie nabyłem w młodości będąc noszowym bloku operacyjnego. Chodzi o wykorzystanie skażonego chemicznie spirytusu 70-procentowego do zabiegów dezynfekcyjnych. Jak podały media cytując lekarzy taki spirytus najlepszy jest do niszczenia wszelakich drobnoustrojów. Bierzemy butelkę skażonego spirytusu oraz opakowanie witaminy C, może być lewoskrętna jak się ktoś upiera. Tabletki można rozgnieść, z kapsułek wysypujemy proszek. Nie znam nikogo kto by korzystał z witaminy w tabletkach musujących, ale kiedyś to była rzadkość. Witaminę C wrzucamy do skażonego spirytusu. Butelkę zakręcamy i energicznie nią potrząsamy. Odstawiamy na stół i spokojnie chwilę czekamy. W ten prosty sposób wytrącamy zasadę i neutralizujemy niebezpiecznie dla organizmu ludzkiego skażenie. Odkażano w ten sposób spirytus ma kwaskowy posmak. Teraz możemy przystąpić do dezynfekcji. Dobranoc.

(krawat: Hugo Boss)

wtorek, 18 lutego 2020

3681 krawat, 3681 dzień, 17/02/20, X rok


Dobry wieczór!
– O! Widzę, że już odpoczywamy. Piwko kupujemy, będzie zabawa.
– E tam, piwko bezalkoholowe...
– Podobno bez alkoholu najlepsza zabawa.
Dobranoc.

(krawat: Hugo Boss)

piątek, 3 stycznia 2020

3636 krawat, 3636 dzień, 2/01/20, X rok


Dobry wieczór! Powoli mijają trzy tygodnie, kiedy Polska żyła w zwolnionym tempie. Trochę żal, bo właściwie, czy musimy tak gonić, skoro może być powoli i przyjemnie. No, dobra. Też lubię jak jest szybko i coś się dzieje, ale z czasem zaczynam doceniać jak się nic nie dzieje. Może dojrzałem? Dobranoc.

(krawat: Hugo Boss)

piątek, 25 października 2019

3566 krawat, 3566 dzień, 24/10/19, IX rok


Dobry wieczór! Kilkanaście godzin spędziłem na ostrym dyżurze w szpitalu, więc pojawiam się z dużym opóźnieniem. Tłumnie było. W najgorszym momencie brakowało miejsc siedzących. Wstać na chwilę nie można było, bo ktoś od razu krzesło zajmował. Takie niewygodne, a taką popularnością się cieszyły. Potem, czyli w nocy,  było już trochę spokojniej. Luźniej się zrobiło. Miejsca zmieniałem więc często. A to ja kogoś podsiadałem, a to mnie ktoś. W pewnym momencie około trzeciej w nocy poderwałem się licząc, że to mnie wywołują. Jak wróciłem na moim miejscu siedział starszy, kulturalny pan. Ponieważ naprzeciwko było wolne krzesło usiadłem na nim.
– Przepraszam, że pana podsiadłem – powiedział starszy pan.
– Nie szkodzi. Dzięki częstej zmianie miejsc mogę widzieć swoją sytuację z bardzo różnych perspektyw – odpowiedziałem.
Dobranoc.

(krawat: Hugo Boss)

czwartek, 17 października 2019

3558 krawat, 3558 dzień, 16/10/19, IX rok


Dzień dobry! Zasnąłem wczoraj wcześniej, bo byłem zmęczony i przez sen przypomniałem sobie, że nie dałem krawata. Mając do wyboru sen, choć nie jestem przekonany, czy był taki słodki, ale był to sen z wyraźną osią fabularną i zmienną akcją, z opcją gwałtownego wstania i pisania, wybrałem sen. Zwykle sny mam ciekawe, nie zawsze da się je opowiedzieć, jednak wrażenie po nich pozostaje jak po dobrym filmie. Miłego dnia.

(krawat: Hugo Boss)

wtorek, 13 sierpnia 2019

3493 krawat, 3493 dzień, 12/08/19, IX rok

Dobry wieczór!
– Wiesz, jestem zachwycony!
– Czym?
– Nie mogę ci powiedzieć.
– To po co w ogóle gadasz?
Odeszli sprzeczając się. Zachwyt został sprowadzony do maciupeńkiego rozmiaru. Dobranoc.

(krawat: Hugo Boss)

czwartek, 11 lipca 2019

3460 krawat, 3460 dzień, 10/07/19, IX rok

Dobry wieczór! Podczas jednego ze spacerów krakowskich wciśnięto mi w prezencie w ramach akcji promocyjnej dwie puszki piwa bezalkoholowego. Niosłem je w dłoniach, nie wiedząc specjalnie co z tym fantem zrobić. Krążyłem po uliczkach pełnych turystów aż nagle wpada na mnie człowiek zionący świeżo wypitym alkoholem.– Hew ju e dry...nk – zapytał się mnie i lekko zatoczył.
Okazało się, że ten mężczyzna był żywą reklamą sklepu z nalewkami. I też organoleptycznym dowodem ich wysokich procentów. Grzecznie podziękowałem, wskazując na trzymane piwo bezalkoholowe, on zaś popatrzył na mnie z litością i solidnie czknął.
Trochę dalej na krawężniku siedział mężczyzna z kartonikiem, na którym był dwujęzyczny napis: NA PIWO FOR BEER. Skorzystałem z okazji, że skoro chce na piwo, to ja mu je dam, lecz on się obruszył i był w ogóle nieprzyjemny. I jeszcze miał mi za złe, że z cierpiącego człowieka żarty sobie stroję próbując mu ofiarować coś co nie ma procentów. Pojednawczo zasugerowałem mu, żeby udał się na degustację do lokalu z nalewkami.
– Tam dają tylko takim jak pan! W krawacie – rzucił przez zęby i dość obcesowo zażądał ode mnie daniny.
– Jak będzie miał pan krawat, to panu dam – odpowiedziałem i uprzejmie się pożegnałem. Dobranoc

(krawat: Hugo Boss)

środa, 3 lipca 2019

3452 krawat, 3452 dzień, 2/07/19, IX rok

Dobry wieczór! Dzisiaj u weterynarza opowiedziano mi historię. Otóż kiedyś do kliniki przyszedł pewien pan. Zarejestrował się, podał swoje dane.
– A teraz poproszę dane zwierzęcia. Pies czy kot?
– Ja nie mam zwierzęcia.
– To po co pan tu przyszedł?
– Ze swoim zębem przyszedłem.
– Klinika stomatologiczna jest na drugim końcu ulicy.
– A, to przepraszam.
– Skasuję pana dane.
– Niech pani zostawi, może się jeszcze przydadzą.
Dobranoc.

(krawat: Hugo Boss)


poniedziałek, 22 kwietnia 2019

3380 krawat, 3380 dzień, 21/04/19, IX rok

Dobry wieczór! Mam nadzieję, że wszyscy wypoczywają, więc relaksujcie się nadal. Nie będę Wam zawracał głowy. Dobranoc.

(krawat: Hugo Boss)

wtorek, 23 stycznia 2018

2825 krawat, 2825 dzień, 23/01/18

Dobry wieczór! Spotykam go często w mojej okolicy. Ma pewnie ponad siedemdziesiąt lat, ale trzyma się prosto. Wygląda tak, że bez trudu mógłby grać w amerykańskich filmach gangsterskich wyprodukowanych w latach 1940-75.
Ubrany w stylu wczesnych lat sześćdziesiątych. Teraz powiedzieliby, że elegancko, ale wtedy to był standard. Biała koszula i krawat nikogo nie dziwiły. Z takim wyglądem nie powinien schodzić z ekranów kin, a i dziw, że w naszej „Kobrze” go nie wykorzystano. Stracona kariera. Choć może przesadzam, w końcu dom, w którym mieszka należał chyba do MSW.
Nazwałem go na prywatny użytek Joe Daugherty, ksywa „Krwawy Irlandczyk”. Oczami wyobraźni widzę, ak trzyma pistolet i mierzy nim w swoje filmowe ofiary. Strzela i z lekkim uśmiechem patrzy jak konają. Wyciera broń, kladzie obok ciał i znika.
Dzisiaj jednak nieprzyjemnie mnie zaskoczył. Rozczarował. Wracał do domu i zataczał się niemiłosiernie. Moi gangsterzy nie walczą z przyciąganiem ziemskim. Nie tego od nich oczekuję. Dobranoc.

(krawat: Hugo Boss)

sobota, 6 stycznia 2018

2807 krawat, 2807 dzień, 5/01/18


Dobry wieczór! Ku mojemu zdziwieniu okazało się, że dowód muszę wymienić. Jak te dokumenty szybko się starzeją. To takie niepraktyczne. Wychodzi na to, że przez całe życie mam dowód tymczasowy. Taki wiecznie młody jestem. Dobranoc.

(krawat: Hugo Boss)

niedziela, 31 grudnia 2017

2802 krawat, 2802 dzień, 31/12/17

Dobry wieczór! Podczas spaceru z psami obok nas ulicą przejechał samochód z napisem: JEDZENIE NA ZAMÓWIENIE. Jechał jak po dobrej konsumpcji. I Wam życzę dobrej, choć raczej umiarkowanej konsumpcji, ale nikomu nie żałuję. Niech każdy ma jak lubi, jak chce. Niech się Wam Darzy w Tym Nowym Roku 2018! Alleluja! I do przodu! Szczęśliwego! Dobranoc! Dzień dobry!

(krawat: Hugo Boss)

poniedziałek, 23 listopada 2015

2032 krawat, 2032 dzień, 23/11/15

Dobry wieczór! Naciskając guziki pilota przeskakiwałem po kanałach informacyjnych. Krajowych i zagranicznych. Zewsząd wiało grozą. W końcu włączyłem kanał filmowy. Właśnie zaczynały się „Zabójcze umysły”. Wreszcie coś przy czym mogłem się zrelaksować. Dobranoc.

(krawat: Hugo Boss)

środa, 12 sierpnia 2015

1929 krawat, 1929 dzień, 12/08/15

Dobry wieczór! Będę zaraz patrzył w niebo, więc się nie będę rozpisywał. Pamiętam jak w 1981 roku patrzyłem na Parseidy przez całą noc na jakiejś wsi, której nazwy niestety już nie pamiętam. W upalną sierpniową noc leżałem na trawie i patrzyłem na szalejące nade mną roje meteorów. Wieś jest chyba najlepszym miejscem do takich obserwacji, bo wokół było ciemno i cicho. Słyszałem tylko czasami szum drzew poruszanych lekkimi podmuchami wiatru. Była to jedna z najbardziej niezwykłych chwil, szczególnie biorąc pod uwagę fakt, że pilnowałem w małym domu jedzenia dla kilku tysięcy pielgrzymów. Kiedy zaczął się powoli budzić nowy dzień, poszedłem na chwilę zdrzemnąć do tego domku. Zasypiałem otoczony bochnami upieczonego przed nocą chleba i garów nagotowanych zup. Otaczał mnie przepyszny zapach jedzenia, a kiedy zamykałem oczy widziałem piękne niebo. Żyć nie umierać. I spać. Dobranoc.

(krawat: Hugo Boss)

czwartek, 26 lutego 2015

1762 krawat, 1762 dzień, 25/02/15

Dobry wieczór! Dzisiejszy wieczór spędziłem na miłych rozmowach podczas promocji książki Igora Zalewskiego „Ani słowa o polityce”. Tak się złożyło, że o polityce nie rozmawialiśmy, czego i Wam serdecznie życzę. Kochani, ani o słowa o polityce i będzie bardzo dobrze. Dobranoc.

(krawat; Hugo Boss)


czwartek, 22 stycznia 2015

1728 krawat, 1728 dzień, 22/01/15

Dobry wieczór! Piękne lata 70., zwane dzisiaj okresem czarnego terroru i gierkowskiej gigantomanii. I właśnie w ramach tej gigantomanii z Zygmuntem S. planowaliśmy bardzo atrakcyjny wieczór sylwestrowy. Zamierzaliśmy odwiedzić kilka imprez. Ten bogaty program miał jedną wielką słabość, a były nią nasze ograniczone możliwości finansowe. Przecież wszędzie wypadało pójść z butelką alkoholu. Na szczęście wpadliśmy na genialny pomysł. Było takie pyszne wino peerelowskie o pięknej nazwie „Złota reneta”. Kupiliśmy z 10-12 butelek tego szlachetnego trunku. Włożyliśmy je do plecaków i poszliśmy na te nasze sylwestry. Po wejściu na pierwszą imprezę poprosiliśmy o duże szklanki wypełnione lodem w kostkach. Zawartość tych naczyń uzupełniliśmy naszą „Złotą renetą”, Natychmiast wzbudziliśmy sensację. Inni uczestnicy imprezy, szczególnie dziewczyny, chcieli się też napić tego wina, więc chętnie zaprosiliśmy ich do degustacji. Oni próbowali naszego trunku, a my napełniliśmy się ich alkoholem. Na kolejnych zabawach było podobnie. Jak nie było lodu podawaliśmy naszą „Renetkę” z wodą sodową lub mazowszanką. A na jednej z imprez zmrożoną wlaliśmy do syfonu na naboje i robiła wtedy za szampan. Oczywiście, tak jak my chętnie dzieliliśmy się naszym napitkiem, tak inni dzieli się z nami swoim i właściwie tej „Złotej renety” prawie nie piliśmy. W końcu nasz trunek, a szczególnie sposób jego podania, był małą noworoczną sensacją. Sylwestrowy obchód zakończyliśmy powrotem na pierwszą imprezę. Przywitała nas gospodyni, dziewczyna z dobrego domu, wzorowa uczennica. - Nie mogłam się was doczekać - mówiła w drzwiach. - Macie jeszcze to wino!? Na szczęście mieliśmy jedną butelkę schowaną na czarną godzinę, która jak widać nadeszła. Dobranoc.

(krawat: Hugo Boss)

czwartek, 8 stycznia 2015

1714 krawat, 1714 dzień, 8/01/15

Dobry wieczór! Rozmowa dwóch znajomych. Jeden z nich wrócił z uroczystości, na której odebrał odznaczenie dla swojego ojca.
- Było bardzo miło - opowiadał. - Ksiądz też ładnie mówił. Nawet taka młoda urzędniczka, Iksińska, co tam reprezentowała Ygrekowskiego, tą mową się wzruszyła i łzy ocierała.
- Iksiańska! Pamiętam ją. W KC była. To stara baba.
- Młodsza od nas. I to sporo...
- Paskudna jędza...
- Gdzie tam! Młoda, ładna, atrakcyjna. Mnie się bardzo podobała.
- Mówię ci, to ta stara jędza z KC.
Krótko mówiąc: tak przebiega rozmowa równoległa. Dobranoc.

(krawat: Hugo Boss)


wtorek, 23 grudnia 2014

1698 krawat, 1698 dzień, 23/12/14

Dobry wieczór! Marzeniem mojego dzieciństwa był pies. Niczego bardziej nie pragnąłem. Właściwie to nie zależało mi na żadnej zabawce. Chciałem tylko mieć swojego psa. Mama była raczej za, bo była wychowana wśród psów i kotów. Stanowcze nie padało ze strony ojca. Zaczepiałem więc różne psy z właścicielami i bez.
Do psów nie zniechęciło nawet mnie to, że raz pogryzionemu groziły zastrzyki przeciw wściekliźnie. Drugi raz jak mnie pogryzł pies, kuzynów zresztą, to absolutnie było to dla mnie zrozumiałe, że to zrobił, bo ziemniaki, które mu chciałem wcisnąć mnie też nie smakowały. Kiedyś pojechaliśmy z rodzicami na wakacje do Gdańska i wynajęliśmy tam mieszkanie. Właściciele zostawili nam mieszkanie z małą, włochatą suką pod wanną, która warczała i próbowała kąsać jak ktoś wchodził do łazienki. Ze Śnieżką, bo tak się wabiła, po dwóch dniach byliśmy zaprzyjaźnieni, chodziliśmy na długie spacery i w ogóle było bardzo fajnie. Jak pod koniec naszego pobytu wrócili właściciele to na nich warczała i w ogóle była im bardzo nieprzychylna, więc musieli się bardzo starać, żeby zdobyć jej względy. Na jesieni Ania, moja starsza siostra, pojechała na wycieczkę szkolną do Krakowa i znalazła tam na śmietniku małą, rudą suczkę. I tak miałem w końcu swojego psa. Dobranoc.

(krawat: Hugo Boss)

środa, 26 listopada 2014

1671 krawat, 1671 dzień, 26/11/14

Dobry wieczór! Bo wieczór był dobry, intensywny i interesujący. Najpierw wizyta w redakcji „Polityki”, gdzie odbyła się promocja książki Wojciecha Markiewicza „100 najbiedniejszych Polaków”. Wydał ją mój stary, dobry znajomy Marek Przybylik. Przy okazji zaskakujące w dzisiejszych czasach spotkanie z innymi starymi znajomymi w większości, podobnie jak Marek, wykluczonymi internetowo, a przynajmniej żyjącymi poza portalami społecznościowymi. (Swoją drogą: jak tak można żyć!?)
Następnie teleportowałem się na promocję książki Katarzyny Sielickiej, która wysłuchała zwierzeń Sławomira Świerzyńskiego, z czego powstała dowcipna publikacja „Cesarz disco polo. Bayer Full, polskie wesela i podbój Chin” (The Facto). Wydawcami są także znajomi, Igor Zalewski i Dymitr Hirsch.
Książki kupione, podpisy zebrane, czas na czytanie. Dobranoc.

(krawat: Hugo Boss)