Dobry wieczór! Jadąc tramwajem ulicą Marszałkowską zwróciłem uwagę, że wszystkie kioski Ruchu, których zresztą na tym śródmiejskim odcinku jest sporo, mają jeden taki sam szyld: POŻYCZKI BEZ ZAŚWIADCZEŃ. Mniejszymi literami napisali jeszcze: „W tym kiosku możesz złożyć wniosek”. I jeszcze z boku napis, że pierwsza pożyczka za darmo. Czasy się zmieniają... Kiedyś człowiek chodził do kiosku po papierosy i gazety, los loterii fantowej kupił, szampon piwny lub wodę brzozową nabył do włosów lub do konsumpcji. Miały kioski taki niepowtarzalny zapach mydła, tytoniu i farby drukarskiej. A teraz idzie jak do urzędu złożyć wniosek po chwilówkę. Pierwszy raz za darmo, mówią, ale my wiemy, że w życiu nie ma niczego za darmo. Nawet za pierwszym razem. Dobranoc.
(krawat: Van Buck)
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Van Buck. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Van Buck. Pokaż wszystkie posty
wtorek, 6 października 2015
poniedziałek, 25 maja 2015
1851 krawat, 1851 dzień, 25/05/15
Dobry wieczór!
Krzysztof Kąkolewski napisał w latach 70. wspaniałą książkę „Co u pana słychać?” Opisał jak odwiedzał w Niemczech żyjących wygodnie na wolności zbrodniarzy hitlerowskich. Pukał do ich drzwi właśnie z tym prostym tytułowym pytaniem. Po wydaniu książki niektórzy mieli do niego pretensje, że w ogóle rozmawiał z niemieckimi zbrodniarzami. Kiedyś ktoś w telewizji mu to w telewizji zarzucił. Kąkolewski odpowiedział: „A co miałem zrobić? Strzelać?”
Oczywiście, to nie była jego jedyna wspaniała książka. Były świetne zbiory reportaży „Baśnie udokumentowane”, „Jak umierają nieśmiertelni”, „Trzy złote za słowa” i wiele innych, była bardzo dobra powieść „Zbrodniarz, który ukradł zbrodnię”.
\W młodości byłem wielkim wielbicielem jego reportaży i myślę, że trochę przez te jego teksty zostałem dziennikarzem. Mieszkaliśmy po sąsiedzku, ale Krzysztofa Kąkolewskiego poznałem osobiście dopiero na przełomie lat 80. i 90., kiedy zbierałem materiały o pogrzebie Wańkowicza i próbie przejęcia przez PRL-owskie władze archiwum pisarza. Dzięki jego poleceniu dotarłem do Aleksandra Małachowskiego i Aleksandry Ziółkowskiej-Boehm.
Kończyłem wówczas studia i zaczynałem pracę w tygodniku „Ład”. Mistrz udzielił mi wtedy kilku rad, które i dzisiaj mi się przydają.
Krzysztof Kąkolewski zmarł wczoraj, 24 maja w Warszawie, na szczęście jego książki pozostały.
Dobranoc.
(krawat: Van Buck)
Krzysztof Kąkolewski napisał w latach 70. wspaniałą książkę „Co u pana słychać?” Opisał jak odwiedzał w Niemczech żyjących wygodnie na wolności zbrodniarzy hitlerowskich. Pukał do ich drzwi właśnie z tym prostym tytułowym pytaniem. Po wydaniu książki niektórzy mieli do niego pretensje, że w ogóle rozmawiał z niemieckimi zbrodniarzami. Kiedyś ktoś w telewizji mu to w telewizji zarzucił. Kąkolewski odpowiedział: „A co miałem zrobić? Strzelać?”
Oczywiście, to nie była jego jedyna wspaniała książka. Były świetne zbiory reportaży „Baśnie udokumentowane”, „Jak umierają nieśmiertelni”, „Trzy złote za słowa” i wiele innych, była bardzo dobra powieść „Zbrodniarz, który ukradł zbrodnię”.
\W młodości byłem wielkim wielbicielem jego reportaży i myślę, że trochę przez te jego teksty zostałem dziennikarzem. Mieszkaliśmy po sąsiedzku, ale Krzysztofa Kąkolewskiego poznałem osobiście dopiero na przełomie lat 80. i 90., kiedy zbierałem materiały o pogrzebie Wańkowicza i próbie przejęcia przez PRL-owskie władze archiwum pisarza. Dzięki jego poleceniu dotarłem do Aleksandra Małachowskiego i Aleksandry Ziółkowskiej-Boehm.
Kończyłem wówczas studia i zaczynałem pracę w tygodniku „Ład”. Mistrz udzielił mi wtedy kilku rad, które i dzisiaj mi się przydają.
Krzysztof Kąkolewski zmarł wczoraj, 24 maja w Warszawie, na szczęście jego książki pozostały.
Dobranoc.
(krawat: Van Buck)
Subskrybuj:
Posty (Atom)

