Dobry wieczór! Prawie codziennie przechodzę obok Orlika. Rzadko na boisku widzę grającą młodzież, choć mieszkam w dzielnicy, która ma wielkość miasta wojewódzkiego. Częściej widywałem tam dorosłych mężczyzn, którzy – jak się domyślam – wynajmowali sobie ten obiekt sportowy. Ostatnio jednak młodzież pojawia się coraz częściej. Wieczorami duże grupy młodych ludzi piją na Orliku alkohol. To tyle na temat teraźniejszości i przyszłości polskiego futbolu. Dobranoc.
(krawat: Uptown)
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Uptown Classic. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Uptown Classic. Pokaż wszystkie posty
poniedziałek, 25 czerwca 2018
niedziela, 15 kwietnia 2018
3007 krawat, 3007 dzień, 14/04/18
Dobry wieczór! Jutro będą biegać wokół nas, więc trzeba się ewakuować, ale żeby się oddalić, to musieliśmy dzisiaj zapewnić sobie podwody, bo jutro od świtu będziemy odcięci od świata. Teraz zrezygnowali z biegania pod naszym domem, wolą główne arterie, ale to nic nie zmienia. Cały kwartał i tak zamknięty. A nie mogliby sobie pobiegać po lesie? Podobno tam lepsze powietrze. Ale jak oni nie chcą, to my uciekniemy do lasu. Dobranoc.
(krawat: Uptown)
(krawat: Uptown)
wtorek, 3 kwietnia 2018
2996 krawat, 2996 dzień, 3/04/18
Dobry wieczór! Zadzwonił kolega, żeby złożyć życzenia po świętach. Bardzo mi się to podoba, zawsze żyję w niepokoju czy zdążę złożyć czy nie zdążę. Zwykle w ostatniej chwili trochę zdążę, a trochę nie. Tę nową świecką tradycję zamierzam kultywować, tym bardziej że długo rozmawialiśmy nie ograniczając się do krótkiej wymiany życzeń.
A potem było spotkanie z kuzynką żony z Rzymu i z kuzynem z Żoliborza w nowym lokalu na Puławskiej o nazwie „Miedziany szyk”, bo trzeba tam siedzieć na miedzianych krzesłach. I tak siedziałem na tych krzesłach rozmawiając o tym, o tamtym i o tym jeszcze, patrzyłem na ścianę z panoramą Warszawy w stylu art déco i jadłem flaki. Zjadłem raz, zjadłem drugi raz... Bo w Warszawie, proszę państwa, je się flaki. Dobranoc.
(krawat: Uptown)
A potem było spotkanie z kuzynką żony z Rzymu i z kuzynem z Żoliborza w nowym lokalu na Puławskiej o nazwie „Miedziany szyk”, bo trzeba tam siedzieć na miedzianych krzesłach. I tak siedziałem na tych krzesłach rozmawiając o tym, o tamtym i o tym jeszcze, patrzyłem na ścianę z panoramą Warszawy w stylu art déco i jadłem flaki. Zjadłem raz, zjadłem drugi raz... Bo w Warszawie, proszę państwa, je się flaki. Dobranoc.
(krawat: Uptown)
sobota, 23 stycznia 2016
2092 krawat, 2092 dzień, 22/1/16
Dobry wieczór! Okazało się, że nie mam żył. Nic ze mnie się nie da utoczyć. Drugi raz byłem na pobraniu krwi i nic. Nie ma niczego. A ja mówię: dajcie mi kawy, to mi żyły wyskoczą, bo bez kawy jestem zombie. A oni, że nie mogę. Że muszę na czczo. I nic nie ma. W poniedziałek będzie trzecie podejście. Dobranoc, bo północ już jest...
(krawat: Uptown Classic)
(krawat: Uptown Classic)
Subskrybuj:
Posty (Atom)




