Dzień dobry! Podszedłem do stoiska z owocami. Takie tam, pewnie nielegalne, jak to w centrum stolicy. Sprzedawca zajęty jakąś klientką zawołał do pomocnika, cichcem z boku sączącego tanie wino: - Sławek, proszę natychmiast zająć stanowisko handlowe. I niech ktoś powie, że kupiec to zawód bez etosu. Miłego dnia.z cyklu: Ludzie, których spotkałem
(krawat: Crown)