Dobry wieczór! Okazało się (znów!), że jestem mieszczuchem i nie wiem, gdzie wiewiórki zimują. Właśnie wczoraj spotkałem wiewiórkę na cmentarzu bródnowskim. A od pań, które handlują kwiatami pod cmentarzem dowiedziałem się, że okoliczna społeczność wiewiórek śpi w zimie po 4-5 dni. Jak się przebudzą to idą do kwiaciarek po orzechy. Ale usługa cateringowa ma swoje reguły. Dostają po kawałku orzeszka, bo jak wezmą cały to zaraz go bez konsumpcji zakopią. Kawałek zjedzą na miejscu, a jak się najedzą to pójdą na kilka dni się przespać.
- W czasie dużych mrozów ruch był mały i siedziałyśmy w ciepłym pomieszczeniu - opowiadała mi jedna z pań. - Wtedy te wiewiórki przyszły i pukały do drzwi naszej kwiaciarni.
Obywatelu, kiedy ktoś zapuka do twoich drzwi to wiedz, że to może być wiewiórka. Miłego wieczora.
z cyklu: Ludzie, których spotkałem
(krawat: HLA)


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz