czwartek, 21 maja 2020
3673 maseczka, 3673 dzień, 20/05/20, XI rok
Dobry wieczór! Trzeba w dzisiejszych czasach składać deklaracje. Co chwila na Facebooku czytam jak ktoś pisze, że jak jakiś jego znajomy coś powie z czym on się nie zgadza, to go wyrzuci z grona znajomych. I tak w kółko się wyrzucają. To musi być dla jednych ogromnie ekscytujące, dla innych stresujące. A więc ja też coś zadeklaruję. Nawet napisałem to na maseczce. Jestem z Saskiej Kępy. Stygmatyzuję się. A teraz możecie mnie wyrzucać skąd tylko chcecie. Dobranoc.
(maseczka: JESTEM Z SASKIEJ KĘPY, Orfi)
środa, 20 maja 2020
3672 fular, 3672 dzień, 19/05/20, XI rok
Dobry wieczór! Przeszedłem się dzisiaj przez miasto czując się trochę jak turysta. Niby życie wraca do normy, ale widać, że to chyba nie nastąpi tak szybko jak byśmy chcieli. Po drodze kusiły mnie cukiernie, ale oparłem się. Nie było to wcale takie łatwe. Kto kiedyś nie uległ, niech pierwszy rzuci tortem. Zajrzałem nieśmiało do kilku sklepów. Zwyczaj dezynfekcji rąk wydaje się być powszechny, ale są miejsca, w których na to nie zwracają uwagi. W innych – jak w jednym z moich ulubionych sklepów z męskimi ubraniami – nie wpuszczą cię jak się nie naspirytusujesz sobie rąk. Maseczki na twarz stały się powszechnym produktem. Łatwiej je kupić niż papierosy i gazety. To widziałem dzisiaj. Przyglądałem się też ludziom. A oni na mnie się gapili. Zupełnie nie wiem dlaczego. Dobranoc.
(fular: Hornes)
wtorek, 19 maja 2020
3671 maseczka, 3671 dzień, 18/05/20, XI rok
Dobry wieczór! Przychodzi do nas znajomy, zdejmuje profesjonalną maseczkę i na nosie ma plaster. Myślałem, że jak kiedyś sportowcy, chyba podczas igrzysk w Atlancie, nakleił sobie, żeby mieć lepsze wyniki, ale nie wiedziałem w czym, więc zapytałem. A on mi na to, że od maseczki tak mu się zrobiło i zakleić musiał. Nie zdradził jednak, czy ona jest za ciasna, czy on ją za mocno zaciska. A może to krwiożercza maseczka? Wgryzają się w ludzkie nosy te maseczkowe potwory. Pożerają ludzi i stają się ogromne z tego obżarstwa. Opanowują świat mimo barykad z ryżu i makaronu. Oczami wyobraźni widzę film o nich. Może być tytuł: „Maseczki atakują!” Z kolei my poszliśmy do znajomych, a tam przyszedł też inny znajomy, bo też go zaprosili. Miał maseczkę w czaszki. Za całe czterdzieści złotych. Pierze ją codziennie w dziewięćdziesięciu stopniach. Nie wiem już czy gotuje w garnku, czy też specjalnie uruchamiania dla niej całe pranie i wirowanie. Oczami wyobraźni widzę bęben pralki i samotnie wirującą w nim maseczkę. Liryczna muzyka. Piękna scena do finału komedii romantycznej. Publiczność w sali kinowej roni łzy w maseczki. Napisy końcowe. Dobranoc.
(maseczka: Król)
niedziela, 17 maja 2020
3670 fular, 3670 dzień, 17/05/20, XI rok
Dobry wieczór! Widzę, że w lokalach gastronomicznych były dzisiaj nerwowe porządki. Krzątanina, mycie szyb i stołów. Wieczorem to nawet niektóre miały całe wnętrza oświetlone. Znajomy, który wcześniej codziennie żywił się na mieście, po dwóch miesiącach domowej kuchni, zamówił niedawno swój ulubiony posiłek z ulubionej restauracji. Ciężko mu było po tym posiłku. Żołądek się trochę buntował, a jak twierdzi może jeść wszystko. Ciekawe, więc czy pandemia będzie miała wpływ na zmianę przyzwyczajeń kulinarnych. Zresztą, w końcu trzeba kiedyś zjeść ten ryż i makaron. Dobranoc.
(fular: no name)
3669 maseczka, 3669 dzień, 16/05/20, XI rok
Dobry wieczór! Wybierałem się po drobne zakupy i z rzeczami do pralni. Jak to w sobotę. Najpierw wróciłem do domu, bo zapomniałem maseczki. Potem wróciłem, bo zapomniałem prania. W sklepie azjatyckim kupiłem cztery kawałki świeżego tofu i dwa świeże pęczki kolendry. Mówili, żebym wziął jeszcze jedną kolendrę, ale nie posłuchałem, więc po chwili wróciłem. W Rossmannie ucieszyłem się, bo była dawno niewidziana sprzedawczyni. Pani też się chyba ucieszyła, bo dała mi jakieś próbki w prezencie. W Żabce kolejna dawno niewidziana sprzedawczyni użyczyła mi aplikacji, więc zarobiłem pięć złotych. Z czasem zawęża się krąg przyjaciół. Dobranoc.
(maseczka: Król)
sobota, 16 maja 2020
3668 fular, 3668 dzień, 15/05/20, XI rok
Dobry wieczór! Na ulicy podeszła do mnie kobieta z maseczką pod brodą i z czerwonym obliczem. Wokół niej wyczuwało się wyrafinowaną woń płynów nie tylko dezynfekcyjnych.
– Może pan? – zapytała chrypiącym głosem.
– Zależy co?
– Zasilić fundusz.
– Taka tarcza antykryzysowa?
– Tak. Stan klęski żywiołowej. Susza.
– Tylko kartą, jeśli ma pani terminal.
– Szkoda, bo ja jeszcze w obrocie gotówkowym.
To prawda, społeczeństwo stopniowo się otwiera. Dobranoc.
(fular: Hornes)
piątek, 15 maja 2020
3667 krawat, 3667 dzień, 14/05/20, XI rok
Dobry wieczór! Co tu pisać? Ano jak dziesięć lat temu polecę Norwidem: Jak się nie nudzić na scenie tak małej,/ Tak niemistrzowsko zrobionej, (...) Doprawdy, nie wiem, jak tu chwilę dobić,/ Nudy mię biorą najszczersze;/ Co by tu na to, proszę Pani, zrobić,/ Czy pisać prozę, czy wiersze - ?/ Czy nic nie pisać... tylko w słońca blasku/ Siąść czytać romans ciekawy (…)/ Lub jeszcze lepiej - znam dzielniejszy sposób/ Przeciw tej nudzie przeklętej:/ Zapomnieć ludzi, a bywać u osób/ - Krawat mieć ślicznie zapięty...!
Ja z nudów tak piszę. Patrzę na ten świat i im bardziej patrzę, tym bardziej się nudzę. Przecież ja to wszystko już widziałem. Dobranoc.
(krawat: TM Lewin)
czwartek, 14 maja 2020
3666 fular, 3666 dzień, 13/05/20, XI rok
Dobry wieczór! Po raz sto pięćdziesiąty ósmy w ciągu dnia wtarłem w dłonie płyn dezynfekcyjny. Po chwili w ustach poczułem smak alkoholu. Organizm powoli przyswaja się do warunków życia w zagrożeniu. Dobranoc.
(fular: no name)
środa, 13 maja 2020
3665 fular, 3665 dzień, 12/05/20, XI rok
Dobry wieczór! Ostatnio śnił mi się szczur. Był większy niż zwykły okaz i miał ładne, jasno rude umaszczenie. Na dodatek szorstkowłosy. Czysty i zadbany. Nawet przyjaźnie nastawiony, ale kiedy się zbliżałem wskakiwał na parapet i uciekał na zewnątrz, bo to się działo w naszym wiejskim domu. Wracał jednak po chwili. Niby chciał zbliżyć, jednak znów uciekał. Po przebudzeniu zastanawiałem się długo co ten sen może oznaczać. I już wiem. Zawsze chciałem mieć jamnika szorstkowłosego. Nie chcę brać, bo może jakiś pies się jeszcze się do mnie przyplącze. Przecież go nie odepchnę. nie zostawię na bruku. Zawsze to psy mnie wybierały. I jak żyć? Dobranoc.
(fular: no name)
wtorek, 12 maja 2020
3664 fular, 3664 dzień, 11/05/20, XI rok
Dobry wieczór! Zmęczony jestem i senny. Nie lubię takich zmian pogody. Ogrodnicy, zimna Zośka, a ja jestem małą, naturalną wieżą ciśnień. I jeszcze te stare rany, i te przyszłe rany... Znowu mnie szarpie ta spod Verdun. Nie, to nie ta rana. To ta spod Azincourt. Boże, ile to już czasu minęło od tej bitwy. Człowiek był młody, sprawny, wszystko goiło się na nim jak na psie. A teraz narzeka jak spadnie parę kropli deszczu. Dobranoc.
(fular: Tootal)
poniedziałek, 11 maja 2020
3663 mucha, 3663 dzień, 10/05/20, XI rok
Dobry wieczór! Przechodziłem akurat z psami, kiedy w piątek pod nadzorem policji zrywano maskującą folię z okien azjatyckiej restauracji. Zapewne po to, żeby żaden klient potajemnie nie mógł zjeść przy stoliku. To duży lokal. nieco dalej, a bliżej mnie jest niedawno otwarty lokal z pysznymi pierożkami na parze. Teraz całkiem zamknięty, więc niczego zdzierać nie musi, ale i tak nie musiałby tego robić, bo wszystko przez okno widać z ulicy. Trochę szkoda, że nieczynny. Ma bardzo miłych właścicieli, chińskie – jak się domyślam – małżeństwo. Z panią czasami rozmawiam. Nic rozumiemy, zarówno ona jak i ja, co druga osoba mówi, ale czasami nie trzeba rozumieć co się do nas mówi, żeby zrozumieć i polubić drugą osobą. Z młodym małżeństwem z Ukrainy też się rozumiem. Oni świetnie mówią po polsku, właśnie parę miesięcy temu rzucili wszystko, żeby uruchomić kawiarnię. Teraz dzielnie przez cały czas walczą sprzedając kawę i herbatę na wynos. Taki mały świat jest wokół mnie. Dobranoc.
(mucha: Hampton Republic, KappAhl)
niedziela, 10 maja 2020
3662 fular, 3662 dzień, 9/05/20, XI rok
Dobry wieczór! Na rogu naszej ulicy zobaczyłem dwa wozy strażackie. Rozejrzałem się w zamaskowanej grupie gapiów, wyłowiłem siwego mężczyznę i podszedłem do niego.
– Co się stało? – w takich sytuacjach pytanie musi mieć lekki tryb rozkazujący, bo wtedy nagabywani odpowiadają bez ociągania.
– Strażacy dostali się na drugie piętro, ale zrezygnowali z wybijania okna, bo chyba ktoś otworzył od środka... – relacja była szczegółowa.
– R.*? – zapytałem myśląc, że za zamaskowanym kryje się pewien dawno niewidziany fotoreporter.
– Nie R.
– Ja ten głos skądś znam. W.*?
– Tak. A ty? Bo w masce nie poznaję.
A więc to był W. krytyk, tłumacz, wrażliwy eseista. Od razu widać po stylu relacjonowania. Dobrego eseistę to nawet w masce można rozpoznać. Dobranoc.
*inicjały zmienione
(fular: no name)
sobota, 9 maja 2020
3661 fular, 3661 dzień, 8/05/20, XI rok
Dobry wieczór! Zakończona w czterdziestym piątym wojna ma dla mnie konkretne twarze. nie groby, bo tych nie ma. Ma twarze. Brata matki, którego Niemcy w nocy wywlekli z domu na Pawiak. I to jest ostatni pewny ślad po nim. To twarze braci ojca. Jednego, który nie wiadomo dokładnie kiedy, gdzie i jak zginął. I drugiego, który wojnę przeżył. Ale trzykrotnie stawał pod ścianą śmierci. Ratowała go znajomość niemieckiego prawa, umiejętność posługiwania się językiem rasy panów, ich zamiłowanie do porządku i mimo wszystko wrodzona bezczelność. To twarze dziadka i ojca żony, więźniów obozu koncentracyjnego w Duisburgu. Podobno dzisiaj jest w tym miejscu galeria handlowa, miejscowa atrakcja. Dziadek żony został tam na zawsze. Nie miał szans na przeżycie. Te twarze to nasza pamięć. Dobranoc.
(fular; no name)
piątek, 8 maja 2020
3660 fular, 3660 dzień, 7/05/20, XI rok
Dobry wieczór! Polityka nie wywołuje u mnie emocji. Kompletnie. Ale za to usuwanie plam z ubrań to co innego. Uwielbiam to. Żona mówi, że powinienem mieć pralnię chemiczną. Taki skuteczny jestem. Zauważyłem, że chyba z powodu tej pandemii całej jakoś mamy mniej plam, więc usuwam teraz z rzadka i jakieś takie nieefektowne. Sok, kawa, sos. Nie mogę rozwinąć skrzydeł. Czuję się niezrealizowany. Dobranoc.
(fular: no name)
czwartek, 7 maja 2020
3659 krawat, 3659 dzień, 6/05/20, XI rok
Dobry wieczór! Wymyśliliśmy sobie ostatnio taką rozrywkę, wieczorem wsiadamy do samochodu i jedziemy obejrzeć różne miejsca w Warszawie. Zwykle takie, które słabo znamy albo dawno niewidziane. Dzisiaj pojechaliśmy w miejsca słabo nam znane. I proszę, jedziemy willową dzielnicą. Wypasione chałupy. Mijamy Cytadeli, Ambaras, wpadamy w Ciupagi. I jesteśmy pod aresztem na Białołęce. Może to dobry pomysł, żeby dzielnice willowe, szczególnie te luksusowe, umiejscawiać przy zakładach karnych... Dobranoc.
(krawat; Charles Tyrwhitt)
środa, 6 maja 2020
3658 krawat, 3658 dzień, 5/05/20, XI rok
Dobry wieczór! Dziwię się tym wspólnotom mieszkaniowym, które pozwalają wywieszać na balkonach banery polityczne. Oczywiście, każda reklama na budynku powinna być płatna, to nie ulega wątpliwości. Niezależnie co się reklamuje. Ale wywieszenia reklam politycznych, to jednak upolitycznienie przestrzeni wspólnej, która powinna być neutralna. Mnie nie interesują poglądy polityczne moich sąsiadów. Jak ktoś chce, ma fioła, to może sobie wieszać co chce na szybie okna od wewnątrz, od strony mieszkania. Wtedy to jego sprawa. Ale elewacja budynku, balkony to część wspólna, więc powinna być neutralna i szanować prawa wszystkich mieszkańców. Na szczęście w mojej, naszej wspólnocie takich problemów nie mamy. Dobranoc.
(krawat: The Savile Row Company)
wtorek, 5 maja 2020
3657 krawat, 3657 dzień, 4/05/20, XI rok
Dobry wieczór! Savoir-vivre w czasach pandemii. Kolega mówi: – Mam płyn dezynfekcyjny. Sam go zrobiłem. Spróbuj, proszę.
– No, rzeczywiście bardzo fajny. Taki korzenny – odpowiadam wsmarowując w dłonie.
– Dodałem naturalne olejki i zioła.
– Super! Palce lizać. Następny zrób truskawkowy.
Dobranoc.
(krawat: Karl Lagerfeld)
poniedziałek, 4 maja 2020
3656 krawat, 3656 dzień, 3/05/20, XI rok
Dobry wieczór! Byłem w pracy. Ratownik medyczny przy wejściu już mnie rozpoznaje, bo jego termometry mnie nie wyczuwają. Można powiedzieć, że jestem pod kreską. Jak zawsze. Dobranoc.
niedziela, 3 maja 2020
3655 fular, 3655 dzień, 2/05/20, XI rok
Dobry wieczór! Nie jest łatwo zrobić zdjęcie w fularze na szyi mając dużą brodę. Miałem ją zgolić, a przynajmniej bardzo przyciąć na ze względów higienicznych, ale tego nie zrobiłem, bo dobrze się w niej czuję. A ona rośnie i mi szyję zasłania. Niektórzy już mnie mawiają, żebym się zgłosił do jakiejś agencji aktorskiej. Wróżą mi wielką karierę w roli świętego Mikołaja. Ostatnio jak wyszedłem spod prysznica żona powiedziała, że wyglądam jak car Mikołaj II. Ja się widzę w wielkiej roli jakiegoś ascety, pustelnika. Tyle że musiałbym do tej kreacji schudnąć. Ale podobno jak trzeba to wielcy aktorzy chudną. Dobranoc.
(fular: Grosvenor by Tootal)
sobota, 2 maja 2020
3654 krawat, 3654 dzień, 1/05/20, XI rok
Dobry wieczór! Masy pracujące miast i wsi nabierają świadomości klasowej. O! Na przykład moja żona. Mówi do mnie: – Wyglądasz z tą brodą jak Karol Marks. I jesteś tak jak on nieprzyjemny.
A przecież dzisiaj w to proletariackie święto był wielki jubileusz. 10 lat, 3653 dni istnienia mojego bloga. Wszystko zaczęło się 1 maja 2010 roku. A teraz miała być wystawa, wielkie obchody, fajerwerki, a jest pandemia. Ale damy radę. Wszyscy. Dobranoc.
(krawat: Juka)
piątek, 1 maja 2020
3653 fular, 3653 dzień, 30/04/20, X rok
Dobry wieczór! Mężczyzna w niebieskich rękawiczkach energicznie chwycił za klamkę drzwi od sklepu. Wyszedł na zewnątrz i zsunął z twarzy maseczkę. Włożył do ust papierosa. Paląc wykonał mnóstwo czynności dotykając wszystkiego, co tylko było możliwe do dotknięcia. Kiedy wypalił palec przeciągnął po ustach, coś się widocznie przykleiło. Potem podłubał w nosie. Tu go rozumiem, też bym to zrobił tak jak on w rękawiczkach. Odebrał telefon, rozmawiając pocierał dłonią czoło. Skończył rozmawiać i spojrzał z zadowoleniem na świat wokół. Zasłonił twarz maseczką. Po chwili jego niebieskie rękawiczki otwierały drzwi samochodu. Człowiek wierzy w amulety. Dobranoc.
(fular: Grosvenor by Tootal)
środa, 29 kwietnia 2020
3652 fular, 3652 dzień, 29/04/20, X rok
Dobry wieczór! W ostatnim czasie przed snem czytam „Ksiegę urwisów” Edmunda Niziurskiego. Książkę tę w dzieciństwie przeczytałem kilkakrotnie. Bardzo ją lubiłem. Teraz jednak czytanie wolno mi idzie, bo realia wsi polskiej lat pięćdziesiątych są tak przerażające, że z przyjemnością przerywam lekturę i marzę, żeby jak najszybciej zasnąć. A przecież powinno być odwrotnie. I nie chodzi o kolektywizację rolnictwa, choć stary Osuch broniący się przed spółdzielnia rolną wzbudza we mnie teraz sympatię. Mimo wątków politycznych to nadal dobrze napisana książka przygodowa dla młodzieży. Przerażający jest obraz powojennej biedy na wsi. Kiedyś tego tak nie widziałem, bo ta bieda była jeszcze wokół. Polecam tę lekturę młodym ludziom, szczególnie tym tęskniącym do prostego, nieskażonego cywilizacyjnym postępem życia. Dobranoc.
(fular: no name)
3651 krawat, 3651 dzień, 28/04/20, X rok
Dobry wieczór! Zamarzyło mi się dzisiaj pójść na Nowe Miasto do Samsona. Razem z Tomaszem. Usiąść przy stoliku, zamówić i wysłuchać opowieści Tomasza o potrawie, której nie będziemy akurat jedli. Potem przyjdzie kelner i nie odpowie nam na nasze pytania, za to my mu opowiemy jakąś historię, z której nic nie będzie wynikać. Tomasz zrobi zdjęcie tego co podane, a po chwili uwieczni nas. Zawsze w takiej kolejności. Najpierw jedzenie, a potem człowiek. Zaczepi nas żebrak, pojawi się pobliżu ktoś znany, a nam nieznany, co samo w sobie będzie jakąś nowością. Tomasz opowie mi nowinki z Paryża, a ja mu z Górnego Mokotowa, czyli każdy z nas podzieli się wielkim światem na swoją miarę. Kiedy wyjdziemy, przy Franciszkańskiej zaczepi nas pani i poprosi, byśmy jej kupili coś do jedzenia, więc kupimy. I za chwilę dojdziemy do Karafki, gdzie usiądziemy, coś zamówimy, bo właśnie nadeszła pora kolacji. Tomasz wypatrzy książkę na półce i spyta się, czy może ją pożyczyć. A kelnerka mu da to nigdy niewydane tłumaczenie opowiadania Anatole'a France'a w taniej edycji. Kto teraz czyta takie rzeczy, powie nam jej mina. Towarzystwo przy stoliku obok będzie głośno mówiło. Ja będę zastanawiał się nad ciastem marchewkowym, ale w końcu poproszę o marchewkę. Niestety, ostatnia wyszła i nie wróciła. Jest rumsztyk z kapustą, więc podziękuję. Za kapustę. Jeszcze zdjęcia tego, co podano. Dokumentacja jest najważniejsza. W końcu zrobi się późno. Zaraz zamykają. Trzeba wychodzić. Do zobaczenia Tomaszu w Warszawie. Dobranoc.
wtorek, 28 kwietnia 2020
3650 fular, 3650 dzień, 27/04/20, X rok
Dobry wieczór! Nie wiem co się dzieje. Z psami byłem. nic się nie działo. Nikogo nie widziałem. No, nie... Jeden rowerzysta spytał się, gdzie jest Kwiatowa. Ale sobie sam odpowiedział, zanim zdążyłem zareagować. Źle sobie odpowiedział, ale po co mu dobra odpowiedź. Przecież i tak wie lepiej. Pytał się, żeby się upewnić. Odpowiedział sobie, więc upewnił. Może być spokojny, a jakbym mu prawdę powiedział, to by się zirytował niepotrzebnie. Zburzyłbym mu cały porządek świata. Było więc normalnie. Jak zawsze. Każdy wie swoje i nikomu błędów nie trzeba poprawić. Dobranoc.
(fular: Duggie Cravat)
poniedziałek, 27 kwietnia 2020
3649 maseczka (chusta), 3649 dzień, 26/04/20, X rok
Dobry wieczór! Trochę mnie zaskoczył. Nie to, że przepuścił nas (czyli mnie i psy) na pasach, bo to się zdarza. Wydawało mi się, że przy lusterku wstecznym zauważyłem, tam gdzie zwykle kierowcy umieszczają różaniec, wiszące stringi. No, cóż zdarza się, pomyślałem, tolerancyjny jestem, choć facet wyglądał nobliwie. Dopiero kilkadziesiąt metrów dalej, kiedy ujrzałem na wielkim ekranie reklamę, dotarło do mnie, że to nie stringi majtały się przy lusterku, a maseczka na twarz. Na tym ekranie to jeszcze niedawno zachęcali do mycia rąk, ale teraz namawiają do zasłaniania w miejscach publicznych twarzy. Pod tę reklamę społeczną jest podczepiona komercyjna reklama sklepu internetowego, który sprzedaje kolorowe maseczki w różne wzory. Nowoczesna, dynamiczna, nastawiona na młodych kupujących. Rynek dostosowuje się potrzeb klientów, mówią uczeni ekonomiści, ale znajomy z czasów PRL-u, handlarz z bazaru, mówił prościej, trzeba sprzedawać to, co ludzie chcą kupić. Kiedy wracaliśmy ze spaceru zaczepił mnie starszy jegomość w maseczce w truskawki. Pytał się o drogę do Łazienek. Ściemniał, udawał, że Łazienki są tam, gdzie Pole Mokotowskie. Chciał pogadać, a nie wiedział jak zagaić. Mnie nie chciało się gadać, bez śniadania jeszcze byłem, więc się szybko oddaliłem. Ale maseczkę miał fajną w te truskawki. Dobranoc.
(chusta pożyczona od żony, no name)
sobota, 25 kwietnia 2020
3648 maseczka, 3648 dzień, 25/04/20, X rok
Dobry wieczór! Wreszcie mam jednorazową maseczkę. Marzyłem o niej od początku pandemii. No, może z tym „marzyłem” to lekka przesada. Po prostu zazdrościłem tym spryciarzom, co je mieli ponad miesiąc temu jak ta cała afera z tą koroną się zaczęła. Oni w tych jednorazówkach wyglądali jakby z Peweksu*, komisu** albo z ciuchów*** je mieli. Tak chodzili dumnie z nimi jakby chcieli wszystkim powiedzieć: „Patrz, jak mam taki luksus. Stać mnie na to i co mi zrobisz”. I tym nie wyobrażalnym luksusem razili po oczach. A my biedaki w szmacianych, ręcznie robionych namordnikach patrzyliśmy z zazdrością. Ale teraz sobie kupiłem. Panicho jestem. W „Żabce” kupiłem. Wiem, że to brzmi tak jakbym nabył w WPHW lub MHD****. Ale kto to rozpozna? A kto ich wie skąd oni mieli. Z jakiego Mexikoplatz***** przywieźli? Dobranoc.
*Pewex – Przedsiębiorstwo Eksportu Wewnętrznego, państwa centrala handlowa sprzedająca Polakom towary krajowe i zagraniczne za dolary
**komis – państwowe sklepy, w których obywatele PRL mogli oficjalnie wstawiaćź (w komis) przywiezione z Zachodu towary na sprzedaż
***ciuchy – bazar w Warszawie, gdzie handlowano rzeczami (gł. ubraniam) z zagranicznych paczek
****WPHW, MHD – Wojewódzkie Przedsiębiorstwo Handlu Wewnętrznego, Miejski Handel Detaliczny – państwowe centrale handlowe w PRL
*****Mexikoplatz – plac w Wiedniu, gdzie były tanie sklepy, w których chętnie kupowali obywatele PRL. Większość towarów z Mexikoplatz trafiało do komisów
(maseczka z „Żabki”)
3647 maseczka, 3647 dzień, 24/04/20, X rok
Dobry wieczór! Zmęczył mnie dzisiejszy długi spacer w maseczce. Zadyszałem się, spociłem strasznie. Te maski są strasznie nie wygodne. Zastanawiam się nad jakimś lepszym rozwiązaniem. Rozważałem przyłbicę, taką przezroczystą, ale medycy mówią, że jest skuteczna tylko z maseczką. U nas na wystawie seks-shopu przy mięsnym wyłożyli skórzane maseczki, ale one zasłaniają tylko oczy. Podobno tańsze są z pejczem. Ale po co pejcz, skoro oczy zasłonięte? Żeby bić na oślep? Lepsza byłaby biała laska. Nie wiem co robić. Poważnie zastanawiam się, czy na głowę nie założyć abażuru od dużej lampy. Twarz będzie zasłonięta, a ja będę miał jakiś przewiew. Dobranoc.
(maseczka: Vini)
piątek, 24 kwietnia 2020
3646 maseczka, 3645 dzień, 23/04/20, X rok
Dobry wieczór! Po zimowej przerwie i krótkim zakwitnięciu na Dzień Kobiet i Wielkanoc wrócił do życia stragan z warzywami i owocami. Na razie do kupienia są tylko greckie truskawki i maseczki na twarz. Taka pora, takie nowalijki. Niedługo pewnie przebudzą się z zimowego snu leniwce ze straży miejskiej (gdzieś ostatnio głęboko zaszyli się w nory) i zaczną zwalczać handel nowalijkami. Przepraszam, maseczkami. Dobranoc.
(maseczka: Vini)
czwartek, 23 kwietnia 2020
3645 krawat, 3645 dzień, 22/04/20, X rok
Dobry wieczór! W aptece.
– Proszę pana, a jaki to spirytus musi być do płynu antybakteryjnego? Bo chciałam zrobić.
– Musi mieć 60, 70 procent.
– A u pana taki kupię?
– U nas nie ma. Niech pani się pyta w monopolowym.
– Bo wie pan ja do przetarcia klamek. W monopolowym drogo...
– Tu obok w malarskim jest denaturat 92-procentowy. Pięć litrów za 46 złotych.
– Ale tak denaturatem?
– Proszę pani, bakteriom jest obojętne jaki gatunek alkoholu im pani poda.
Dobranoc.
(krawat: Gianni Versace)
wtorek, 21 kwietnia 2020
3644 krawat, 3644 dzień, 21/04/20, X rok
Dobry wieczór! Widziałem go z oddali, ale mnie zaintrygował, a i tak szedłem w jego stronę, więc mogłem zaspokoić swoją ciekawość. A przygarbiony mężczyzna w rękawiczkach i z maseczką na twarzy czegoś szukał na trawniku. Co chwilę co znajdował, przyglądał się temu i wkładał do kieszeni. Wreszcie to coś co znalazł było jakby większe i teraz widziałem, że białe. Zsunął z twarzy maseczkę, a to co znalazł włożył do ust i zapalił. Wiatr zawiał akurat w moją stronę. Nawet przyjemny. Po dwudziestu latach niepalenia czasami pobudza zmysły. Dobranoc.
(krawat: )
3643 fular, 3643 dzień, 20/04/20, X rok
Dobry wieczór! Podobno wiele osób narzeka, że im okulary parują podczas noszenia maseczek. Z tym problemem uporałem się będąc noszowym bloku operacyjnego chirurgii plastycznej pod koniec lat 70. Szefem tej kliniki był wybitny chirurg i wspaniały człowiek prof. Michał Krauss. Otóż rano – ale nie za wcześnie, bo wszyscy wiedzieli, że do pracy przychodzę po dyrektorze szpitala (taką miałem ambicję, spełnioną) – w moją kanciapę odwiedzała siostra oddziałowa wręczając mi niczym relikwie okulary szefa. Od tego momentu nikt nie mógł mi przeszkadzać. A ja na szkła okularów kładłem mokre mydło, które następnie przez kilka minut delikatnie wcierałem. Trzeba było tak je wetrzeć, żeby i przy szkle, i przy oprawce nie znalazł się nawet najmniejszy kawałek nie wtartego mydła. Precyzyjne polerowanie. Jak politury na fortepianie. Okulary musiały być jak lód. Gładziutkie. I tak przygotowane niosłem szefowi, który już czekał, bym pomógł mu umyć się i ubrać przed operacją. Tylko ja mogłem mu w tym towarzyszyć. Najpierw podwałem sterylne szczotki do mycia rąk, potem polewałem dłonie spirytusem. Sterylizator z fartuchem. Zawiązywałem troki. Jeszcze trzeba podać rękawice, zawiązać z tyłu maskę. I na końcu zakładałem okulary. Kochałem ten rytuał. Dobranoc.
(fular: no name)
poniedziałek, 20 kwietnia 2020
3642 fular, 3642 dzień, 19/04/20, X rok
Dobry wieczór! – Mam denaturat! – zakrzyczałem szczęśliwy na początku pandemii, kiedy przypomniałem sobie, że na pawlaczu mam ukrytą politurę i denaturat. Jakiś czas temu zamierzałem zrekonstruować szafkę starego zegara, ale ciągle nie mam na to czasu. A w pandemii pół litra denaturatu jak znalazł.
Wiem, zaraz będą żarty o przepuszczaniu denaturatu przez chleb, co jest miejską (i podmiejską też) legendą. Dowodem, że myślenie mityczne jest myśleniem bezrefleksyjnym, bo każdy przecież doskonale wie, że lejąc płyn w taką strukturę jak chleb (czyli ciasto) nasączą ją Po prostu ciecz w taką materię musi wsiąkać. Miłośnicy denaturatu co najwyżej taką metodą mogą sobie robić ciastko ponczowe. Fakt, że o specyficznym smaku. Ale to zawsze i trunek, i zakąska.
Sytuacja jest taka, ludzie wykształceni wierzą w to, że ludzie niewykształceni przepuszczają denaturat przez chleb. Jednak jest pociecha. Okazuje się, że dekady powszechnej edukacji w dziedzinie nauk ścisłych przynoszą widoczne efekty. Podczas zbierania materiału do reportażu spotkałem w pewnej miejscowości grupę ekspertów i zawodowych kiperów, którzy na moich oczach pokazali pewien proces. Otóż do dużej butelki po coli wlali denaturat i następnie dodali soku z kiszonej kapusty. Doszło do prostej reakcji chemicznej, w wyniku której udało się zneutralizować zanieczyszczenia. Pozostaje mi wierzyć w skuteczność tej ponoć bardzo popularnej w pewnych kręgach metodzie, bo sam – mimo życzliwych zachęt – nie brałem udziału degustacji. „Smak i zapach zostaje” – powiedzieli mi eksperci. I w to też im wierzę. Dobranoc.
(fular: PP)
niedziela, 19 kwietnia 2020
3641 krawat, 3641 dzień, 18/04/20, X rok
Dobry wieczór! Znajomi udali się na zieloną trawkę w celach rekreacyjnych. Usiedli sobie wygodnie zachowując (i celebrując) intymną bliskość spotęgowaną maskami ochronnymi i okularami przeciwsłonecznymi. W pewnym momencie zbliżył się do nich patrol składający się z policjanta i żandarma wojskowego. Wyraźnie zaniepokojony był tą ich bliskością intymną w granicach około 50 centymetrów, a może nawet trochę mniej.
– Przepraszam, czy państwo są małżeństwem? – zapytał grzecznie pan policjant.
– Tak. Jesteśmy – odpowiedziała grzecznie i konkretnie pani małżonka.
– A to dobrze. Życzę państwu miłego odpoczynku.
– Małżeństwem z trzydziestoletnim stażem! – z dumną krzyknął znajomy za oddalającym się patrolem.
– W takim razie dystans powinien być większy – stwierdził policjant na pożegnanie.
Dobranoc.
– Przepraszam, czy państwo są małżeństwem? – zapytał grzecznie pan policjant.
– Tak. Jesteśmy – odpowiedziała grzecznie i konkretnie pani małżonka.
– A to dobrze. Życzę państwu miłego odpoczynku.
– Małżeństwem z trzydziestoletnim stażem! – z dumną krzyknął znajomy za oddalającym się patrolem.
– W takim razie dystans powinien być większy – stwierdził policjant na pożegnanie.
Dobranoc.
(krawat: Hugo Boss)
sobota, 18 kwietnia 2020
3640 fular, 3640 dzień, 17/04/20, X rok
Dobry wieczór!
– Duszę się w tych maskach. Daj mi jakąś dużą chustę do przymierzenia.
– O! Ta będzie dobra. Wyglądasz jak kowboj. I jeszcze możesz zawiązać pod brodą.
– Jak zawiążę to znowu się duszę.
– Nie narzekaj. Niektórzy za to płacą.
Dobranoc.
(fular: Duggie Cravat, Made from Tricel)
Subskrybuj:
Posty (Atom)

















































