poniedziałek, 3 listopada 2014

1648 krawat, 1648 dzień, 3/11/14

Dobry wieczór! Tramwaj. Jakiś mężczyzna do telefonu. Chyba rozmawia z hydraulikiem lub innym fachowcem.
- Dzisiaj będzie pan? Zaraz! Ale na pewno. Ja zaraz będę w domu!

Za mną jakaś kobieta opowiada przez telefon o jedzeniu: - Na masełku trzeba przysmażyć.... Nie, nie. Najpierw przysmażyć. Potem dodasz jak już będzie gotowe...

Inna kobieta obok składa reklamację u swojego operatora telefonii komórkowej.
- Ten pan polecił mi tę taryfę. A tydzień później weszła korzystniejsza dla mnie promocja, przecież on musiał wiedzieć o tym... Co mi pan mówi! Przecież ja też u was pracowałam i wiem jak kit w promocjach się wciska.

- Możesz podać z ziemniaczkami lub kluseczkami. Ja lubię z ziemniaczkami, ale z kluseczkami też smaczne. Jak nie masz ziemniaczków to zrób z kluseczkami. I tak musisz pójść do sklepu...

Elegancka matka z dwójką dzieci w wieku przedszkolnym, chyba korporacyjna biznes-woman: - Spóźnisz się? Stoisz w korku. Okey. Na szczęście dzisiaj luźniejszy dzień.

- A zupkę jaką zrobisz?... A! Jeszcze nie myślałaś?... Może pomidorową z tego rosołku... Już go zjedliście...

Mężczyzna stojący przy drzwiach walczy o odzyskanie swojej nieruchomości. - Oni nie chcą nam wydać tej decyzji.
-...
- Adwokat? Mówi, że prawo jest po naszej stronie. Ale wiesz co można zrobić w Polsce z prawem... (wychodzi pozostawiając nas w poczuciu niepewności wobec prawa i losu jego nieruchomości. W drzwiach tramwaju mija się z młodym człowiekiem w dresowej bluzie z kapturem. Ten też rozmawia przez telefon.)
 - Ty k...o! Jak cię zobaczę w domu to ci ryja obiję, p...do jedna! Suko! Miałaś i co? Nie załatwiłaś!
Przerywa gwałtownie rozmowę, kopie z całej siły w ścianę tramwaju i już uspokojony dzwoni do innej kobiety.
 - Pati!? Co słychać? Telewizorek oglądasz... Fajnie. A ile ma cali? Ja pierdzielę, wielki. I mieści ci się tak w pokoiku... Tak się składa, że jestem niedaleko... Może bym wpadł, kupię piwko i ciasteczka...
Opuszcza tramwaj.

- A na deserek co planujesz? Masz. Gotowe masz... Nie lepiej coś ugnieść, przecież to raz, dwa...

Mój przystanek. Wysiadam. Oddycham głęboko i z rozkoszą wsłuchuję się w hałas ulicy.
Dobranoc.

(krawat: Givenchy)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz