Dobry wieczór! Wywiozłem dzisiaj z domu 1650 krawatów, nie dlatego że Pchłomirę jakiś stres pourazowy gryzie i z powodu tego stresu gryzie jak termit miękkie tkaniny. Na razie wywiozłem, ale wrócą... A propos gryzienia tkaniny i gryzienia przez stres. Leżę na łóżku obok mnie książka pozostawiona przez żonę i Pchełka, która udaje, że śpi. Czyli wszyscy leżymy. Ja, książka i Pchełka.
- Zobacz, czy ona tej książki przypadkiem nie pogryzła. Przed chwilą widziałam jej pyszczek przy grzbiecie - mówi do mnie żona.
- Ona nie lubi książek, woli tekstylia.
- Nie jest literatką
- Tak, to szafiarka.
Dobranoc.
(krawat; George)

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz