Dzień dobry! W poszukiwaniu zmienionego czasu. „Dwa razy do roku dyskutujemy na Radzie Ministrów, czy są przesłanki, żeby zrezygnować z tej zmiany [czasu*] i są argumenty i za i przeciw**. Na razie zostaniemy - przez pół roku żadnej zmiany nie będzie” - ujawnił PAP premier. Czyli do następnej zmiany czasu można nie myśleć o zmianie czasu, a wtedy rząd pomyśli, że za pół roku znów pomyśli. Władza obawia się drastycznych ruchów, bo utrzymanie czasu letniego zimą spowoduje, że o 8.30 będzie ciemno, a jak wiadomo rząd jest światły i generalnie przeciw ciemnocie.
Szef rządu odniósł się też do „możliwości wydłużenia dnia”. „Życie jest po prostu fajniejsze” - stwierdził. I nas podatników cieszy to zadowolenie. Wasze zadowolenie premierze, jest naszym zadowoleniem. Cieszy nas, że wasze życie jest fajniejsze od naszego.
Choć w takich krajach jak Francja i Portugalia widno jest do 22. lub 23., to premier wątpi, by w kwietniu i październiku zapełniły się w Polsce ogródki kawiarniane. „U nas jednak jest zimno, więc ten najbardziej gołym okiem widziany zysk z tego, że długo jest jasno w Polsce niekoniecznie miałby miejsce” - powiedział Donald Tusk. Żadnych zysków? A te debaty „na Radzie Ministrów” o nieuchronnej zmianie czasu!? Miłego dnia.
* dop. mój
** pisownia za PAP, nie śmiem redagować ;)
z cyklu: Media w cytatach
(krawat: incognito)

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz