Dzień dobry! Choć w ogóle nie znoszę zimy, to jednak mam wielką satysfakcję z tegorocznej. Czuję, że mnie odmłodziła. Pamiętam jak pokolenia moich rodziców i dziadków wspominały, że to w (chyba?) 1941 roku była mroźna zima, a w 1945 to skutą lodem Wisłę można było przejść bez trudu. W pięćdziesiątym którymś to hohohoho..., a może nawet bardziej. A jak Piłsudski zmarł to śnieg w maju padał. I ja też tym ciągłym wspominaniem zimy stulecia lub tej ze stanu wojennego czułem się coraz starzej. Dzieci drogie kiedyś to były zimy... A tu proszę takie miłe zaskoczenie. Miłego dnia.
(krawat: Enrico Rossini)

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz