Dzień dobry!
Mera była mieszańcem doga i charta irlandzklego. Natura lubi zaskakiwać, więc miała zupełnie inne proporcje i żółto-piaskową sierść. Przypominała lwicę. Była psem wielkim, ale niezwykle spokojnym i łagodnym.
W czasach kiedy pracowałem w „Rzeczpospolitej” przyszedłem z nią do redakcji. Na korytarzu spotkałem koleżankę, miłośniczkę psów, która natychmiast zaczęła Merę głaskać i tarmosić. W pewnym momencie podeszła do nas starsza, elegancka koleżanka. Dystyngowana dama przyglądała się całej sytuacji z wyraźną z dezaprobatą. W końcu zwróciła się do koleżanki, która tarmosiła moją sunię: - Co ty robisz!? Podrap ją nad ogonem*. Tam najprzyjemniej!
I odeszła.
Miłego dnia.
*ponieważ są tacy, którzy nie mieli psów to muszę wyjaśnić, że pies nad ogonem nie może się podrapać, więc lubi jak ktoś to zrobi za niego
z cyklu: Ludzie, których spotkałem
(krawat: Atwardson)

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz