Dobry wieczór! Niedawno do Anglii wyjechali znajomi. Doszli do wniosku, że w Polsce ich syn, geniusz matematyczny, to po szkole co najwyżej „na kasie” w hipermarkecie może posiedzieć. Teraz ich córka mówi, że tam na Wyspach w szkole nie mają podręczników, a pani nauczycielka - jakaś taka bez kultury - to wszystko im tak po chamsku pokazuje palcem na ekranie dotykowym. Prymitywy jedne, książek nie znają, kredy nie mają, paluchem pokazują, a za olimpiadę się brali. Swołocz cholerna! U nas jak się przyjmą te tablety, to co roku dziecku trzeba będzie nowy we wrześniu kupić, a i jeszcze musowo na pokój nauczycielski trza będzie się zrzucić. My wiemy, nauka kosztuje. Miłego dnia.
z cyklu: Ludzie, których spotkałem
(krawat: Nina Ricci)

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz