Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Beaufort. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Beaufort. Pokaż wszystkie posty

sobota, 26 maja 2018

3048 krawat, 3048 dzień, 25/05/18, IX rok

Dobry wieczór! W tłocznym wagonie metra odebrałem telefon. Trudno było się skoncentrować na rozmowie, ale cóż chciałem być grzeczny. Kobiecy głos szybko przekazywał informację. Mają dla mnie za darmo odkurzacz. Mam nie brać ze sobą pieniędzy. Po prostu mam przyjść pod jakimś tam adres i go wziąć. Kobieta rzuciła jakieś pytanie, na które odpowiedział machinalnie „tak”, i ruszyła z nową tyradą. Zwykle przerywam od razu. Grzecznie, ale stanowczo kończę rozmowę. Ale tym razem nie mogłem dojść do głosu. A i ten odkurzacz mnie zaintrygował. Zastanawiam się właśnie nad kupnem nowego. Chciałem zadać jakieś pytania. W końcu może wreszcie jakaś promocja jest dla mnie. I wtedy uświadomiłem sobie, że to gada automat. Trudno, stracili szansę. Nadal nie ma żadnych promocji dla mnie. Dobranoc.

(krawat: Beaufort – Tie Rack)


sobota, 2 lipca 2016

2253 krawat, 2253 dzień, 1/7/16

Dobry wieczór! Dzisiaj dużo czytałem o łzach naszych piłkarzy. I w słowach o tym czuć dumę z nich, że  tak to przeżywają. Z sercem walczyli, więc mają prawo łzy ronić. Tak bardzo im zależało, ale nie dali rady. Ciężko tyrali i nic. Może co poniektórzy przestaną się teraz śmiać i głupio żartować z łez Cristiano Ronaldo, który w przeszłości płakał po porażkach swojej reprezentacji. Teraz wiecie jak wygląda zmęczenie i gorycz po przegranej w walce o wielką stawkę. Jak bardzo Ronaldo zależało na zwycięstwie, bo to wielki piłkarz. Dobranoc.

(krawat: Beaufort - Tie Rack)


wtorek, 15 grudnia 2015

2054 krawat, 2054 dzień, 15/12/15

Dobry wieczór! Jest sukces. Trzy doby i gips założony. Obrońcom i burzycielom demokracji sugerowałby zajęcie się bardziej przyziemnymi sprawami. To nie będzie trudne, choć zapewne nieefektowne. Dobranoc.



(krawat: Beaufort, Tie Rack)


środa, 25 listopada 2015

2033 krawat, 2033 dzień, 24/11/15

Dobry wieczór! Udałem się na Ursynów, a dokładniej na Natolin, by odebrać zamówioną przez internet książkę. Nie lubię tej części miasta. Jest to twór, który powstał na imprezie zatrutych alkoholem architektów i urbanistów znajdujących w krytycznym stanie psychozy maniakalno-depresyjnej. Szedłem sobie patrząc na architekturę z końca PRL-u i przez moment pomyślałem nawet, że chyba wolałbym mieszkać jednak na takim Ursynowie niż na nowobogackim placu budowy zwanym miasteczkiem Wilanów. Mój entuzjazm nie trwał jednak długo, bowiem dotarło do mnie, że nie mogę odnaleźć ulicy, na którą zmierzam, co w tej części miasta jest normą. Zacząłem szukać tuziemców licząc, iż wskażą mi właściwy kierunek. Jednak napotkane osoby okazały się nieświadome miejsca, w których przebywają. Niektóre były przybyszami tak jak ja. Po kilkunastu próbach zaciągnięcia języka dostrzegłem kobietę z zakupami pierwszej potrzeby.
– Przepraszam panią, gdzie jest ulica Na Uboczu?
– To są te domy wokół nas.
– A mają one numery?
– Tak. Jakiego pan szuka?
– 12.
– Numeru dwanaście, tak?
Kiedy ja potakiwałem kobieta rozglądała się wokół. W końcu nie wskazując żadnego kierunku powiedziała niepewnym głosem: – Chyba ja pod tym numerem mieszkam.
Dobranoc.

(krawat: Beaufort, Tie Rack)


środa, 29 października 2014

1643 krawat, 1643 dzień, 29/10/14

Dobry wieczór! Redaktor Jan Zabieglik, legenda „Życia Warszawy” i wyścigów konnych na Służewcu, na początku lat 90. odbierał pranie z jednej z pierwszych nowoczesnych pralni w Warszawie. Kiedy podano mu to co oddał do czyszczenia, obejrzał całość krytycznie.
- Patrzcie - zwrócił się do nas stojących wokół niego. - Dali torbę, wieszak też dali, ale nowych spodni to nie dali.
Dzisiaj przy wejściu do metra urocza dziewczyna wręczyła mi ulotkę. Wziąłem, bo biorę ulotki dla zasady, jako proletariusz wiem, że trzeba pomagać innym ludziom pracy. Właśnie rozglądałem się za jakimś koszem, bo chciałem to co dostałem wyrzucić, a z szacunku dla pracy nie lubię i nie chcę wyrzucać na oczach tych, którzy je rozdają. Ale w metrze jak wiadomo koszy nie ma, a ja nie śmiecę z wrodzonej kultury i także z szacunku dla pracy innych. W oczekiwaniu na pociąg postanowiłem przeczytać ten druk reklamowy. Spodziewałem się czegoś na wzdęcia, bo ulotka gruba, a tu wielkie zaskoczenie. Patrzę i widzę: „90. urodziny Zbigniewa Herberta”. Zdjęcie Poety i pod nim: „Urodził się 29 października 1924 r. we Lwowie...”. W środku wiersze, więc pojechałem do domu czytając sobie:
„ (...)
Nie opiszę nawet domu
który zna wszystkie ucieczki i moje powroty
choć mały jest i nie opuszcza powieki zamkniętej
nic nie odda zapachu zielonej portiery
ani skrzypienia schodów po których wnoszę zapaloną lampę ani
liścia nad bramą

Chciałbym właściwie napisać o klamce furtki tego domu
o jej szorstkim uścisku i przyjaznym skrzypieniu
i choć wiem o niej tak wiele
powtarzam tylko okrutnie pospolitą litanię słów

Tyle uczuć mieści się między jednym uderzeniem serca a drugim

tyle przedmiotów można ująć w obie ręce

Nie dziwcie się że nie umiemy opisywać świata
tylko mówimy do rzeczy czule po imieniu*.”

No, dobra. Ulotkę dali, 6 wierszy dali, ale zniżki na tomik Poety w księgarni nie dali. I to ma być promocja!?
Dobranoc.

*Zbigniew Herbert, „Nigdy o tobie”

(krawat: Beufort, Tie Rack)


piątek, 24 października 2014

1638 krawat, 1638 dzień, 24/10/14

Dobry wieczór! Ponieważ w domu są dwa psy, zapanowały nowe obyczaje. Rano dwie sunie wpadają do łóżka i mnie atakują. Mniejsza próbuje wylizać mi twarz, większa stopy. Odganiam je ze śmiechem i mówię do żony: - Patrz na nie, zupełnie oszalały! Musimy je tego oduczyć.
- Przesadzasz. Ciesz się ze swoich fanek - mówi żona. - Wreszcie możesz poczuć się jak Mick Jagger.
Dobranoc.

Podobny krawat z delfinami był kilka dni temu, i może za kilka dni będzie jeszcze jeden. Też z delfinami.

(krawat: Beaufort - Tie Rack)


piątek, 17 października 2014

1631 krawat, 1631 dzień, 17/10/14

Dobry wieczór! Z życia rodzinnego. Żona rozmawia z córką. W pewnym momencie słyszę kategoryczne stwierdzenie żony: - Nie możesz tak myśleć, to jest myślenie magiczne, czyli niechrześcijańskie, a więc dostaniesz ode mnie kopniaka w tyłek. Dobranoc.


(krawat: Beufort - Tie Rack)


poniedziałek, 9 grudnia 2013

1319 krawat, 1319 dzien, 9/11/13

Dzień dobry! Szedłem ulicą Targową mijając po drodze (wymieniam z pamięci) kolejno: Raiffeisen Polbank, Kasy Stefczyka, BZ WBK, Getin Bank, Deutsche Bank, sklep z używaną odzieżą, Idea Bank, Invest Bank, jakiś urząd, Totolotek, bank BPH i lombard, jako jedyny czynny w sobotę wieczorem. Kiedyś kolega reporter podczas spaceru po Zurychu narzekał, że tam same banki i nic się nie dzieje. I proszę u nas na Targowej jak w Szwajcarii. Tylko ta tania odzież nie pasuje. Miłego dnia.

(krawat: Beaufort - Tie Rack)

piątek, 16 sierpnia 2013

1204 krawat, 1204 dzień, 16/08/13

Dzień dobry! Bardzo lubię haiku, które napisał Issa (1763-1827) w tłumaczeniu Czesława Miłosza (Haiku, Kraków 2001). A że krawat w ślimaki, więc wiersz w sam raz. Miłego dnia.

Ślimaczku,
Wspinaj się na górę Fuji,
Ale powoli, powoli!

Issa napisał jeszcze inne utwory o ślimaku:

Ten ślimak
Wygląda dzielnie
Jak wszyscy!

oraz

Spójrz, ślimaku,
No popatrzże, popatrz,
na swój cień!

Dwa ostatnie wiersze cytuję za ciekawym tekstem Teresy Kowalskiej o twórczości Issy.


(krawat: Beaufort by Tie Rack)

wtorek, 16 października 2012

900 krawat, 900 dzień, 16/10/12

Dzień dobry! Po wieczornej inwazji miłości, jeszcze lekko oszołomiony PR-em, przed snem na chwilę usiadłem do laptopa. Zerknąłem w lustro na swój profil, na ekranie komputera miałem własny profil na Facebooku. Zdumiałem się jak zobaczyłem miejsce, w którym zlokalizował mnie twór Marka Zuckerberga. Gdzie? Ano w Chinach. Jestem na emigracji wewnętrznej. Ale spieprzyłem aż tak daleko!? Miłego dnia.

z cyklu: Media w cytatach

(krawat: Beaufort - Tie Rack)

piątek, 11 maja 2012

742 krawat, 742 dzień, 11/05/12

Dzień dobry! Właśnie przeczytałem kolejny dramatyczny raport, że podczas ostatniego długiego weekendu z powodu absencji pracowników polscy pracodawcy stracili 7,5 miliarda złotych. Straszne. Ale we wszystkich znanych mi polskich firmach to właśnie pracodawcy pierwsi urywali się na tę majówkę. Kiedyś etos pracy polegał na tym, że to pracodawca (szef, właściciel) dawał swoją pracą przykład podwładnym. Teraz też daje przykład. Jak wypoczywać. I nie ma co biadolić. Miłego dnia.

(krawat: Beaufort - Tie Rack)

czwartek, 2 lutego 2012

643 krawat, 643 dzień, 2/02/12

Dzień dobry! W mroźnej zimie giną ptaki. Milknie ich śpiew. W mrozy umierają Poeci, choć ich wiersze rozgrzewają, rozśmieszają... Mimo że niektórym* ich strofy mylą się ze sztuką kochania, Poezja jest zawsze sztuką kochaną. Miłego dnia.

*posłanka Wanda Nowicka pomyliła Wisławę Szymborską z Michaliną Wisłocką, autorką słynnej kiedyś książki „Sztuka kochania”

(krawat: Beaufort - Tie Rack)

sobota, 26 czerwca 2010

57 dzień, 57 krawat, 26/06/2010


Dzień dobry! Podziały są tak głębokie, że nie mamy już jednej Polski. Mamy Pozonię, Pislandię, Lewitanię (dawniej Postkomunię) i wolne miasto Półtusk, Te strefy powinno się rozdzielić od siebie drutami. Ja zaczynam robić podkop. Nie wiem jeszcze czy do czeskiej Pragi czy do Berlina. Miłego dnia!


(krawat: Beaufort Tie Rack)

Facebook:
Błażej Torański, Monika Anna Kern, Beata Chmiel, Kasia Adamiak i Kamil Niemira lubią to.
Agnieszka Fajka Fajlhauer :))) do Berlina...niedługo ma tam koncert PRINCE ! Podobno rewelacyjny :)
26 czerwca o 09:30 ·
Monika Oniśko Grzesiu, uwielbiam Twoje posty ! Genialne!
26 czerwca o 09:33 ·
Goya Junod E, ja się nie dam sprowokować! Polska jest jedna! Wielobarwna i moja :)
26 czerwca o 10:24 ·
Beata Chmiel Grzes, zrób podkop do Szwecji lub chociaż na Hel, to się stamtąd zabierzemy kajakiem. Słońce święci, będzie miło. Bo do Nowej Zelandii się nie da?
26 czerwca o 10:49 ·
Grzegorz Sieczkowski Do Nowej Zelandii nie damy rady
Choć są tam stekowce
Na łąkach pasą się owce
Nie da się tam dopłynąć bez szkody
Nie przywitają mnie beczeniem owce
Kiedy mój kraj zmierza na manowce
Do Nowej Zelandii nie damy rady
Nie da się tam dopłynąć bez szkody
Kajakiem, kajakiem z butelką pitnej wody
Do Nowej Zelandii nie damy rady
Marzą mi się jednak stekowce
Wydaje mi się - to takie dziwne drzewa
Co dają steki, gdy głód zaspokoić trzeba
Ani nie zjem o świcie świeżego kiwi
A tak mnie bardzo mój dziwny kraj dziwi
Jem więc tutaj tłustego sękacza
Miast tam podrywać zgrabnego torbacza
A tak mnie bardzo mój dziwny kraj dziwi
Żałuję, nie dopłynę, nie zobaczę lotu kiwi
Do Nowej Zelandii nie damy rady
Nie da się tam dopłynąć bez szkody
Muszę więc zostać w rozpaczy
Nie będzie w mym życiu zgrabnych torbaczy
I tak jak dzisiaj od świtu samego
Nie widzę zajęcia bardziej godnego
Domestosa zagryzam schłodzonym kiwi
Mnie w Polsce już nic nie dziwi.
26 czerwca o 12:03 · 1 osoba lubi ten komentarz: Kamil Niemira.
Grzegorz Sieczkowski To taka luźna improwizacja
26 czerwca o 12:03 ·
Beata Chmiel brawo, brawo! Jedno mnie w tej improwizacji zastanawia - Domestosa? No tak, ale mnie w Polsce też nic nie dziwi.
26 czerwca o 12:30 ·
Grzegorz Sieczkowski Beato! Domestos ma kolor, smak, jest mocny i wytarmosić potrafi, nadaje się więc do picia :))
26 czerwca o 12:45 ·

środa, 16 czerwca 2010

47 dzień, 47 krawat, 16/06/10


Witam serdecznie! Na spacerze z Kropką spojrzałem na dom z naprzeciwka. To takie przyjazne państwo. Jest tu sklep mięsny, fryzjer, zaprzyjaźniony antykwariat, zaprzyjaźniony zegarmistrz, zaprzyjaźniony notariusz i zaprzyjaźniony zakład pogrzebowy. Właściwie mam tu wszystko. Powinienem być zadowolony.
Miłego, słonecznego dnia!
(krawat: Beaufort Tie Rack)

Facebook:
Elżbieta Smoleńska i Aneta Wiśniewska lubią to.
Maria Mania Bnińska Nie przejmuj sie - juz nie dlugo wszystkie te sklpeiki stana sie kebabem i oddzialami bankow. Bo burmistrzowie dzielnic sa przez wladze miasta rozliczani WYLACZNIE z ilosci pieniedzy, jakie przynosza do kasy. A nie z realizowania jakiejkolwiek polityki spolecznej miasta (a czy w ogole takowa istnieje?).
16 czerwca o 08:52 · Lubię to! ·
Anna Sitek Dzień dobry Grześku :) To prawie tak samo jak u mnie na wsi.. tylko tego zaprzyjaźnionego zakładu pogrzebowego brakuje.. ;)) Udanego dnia! ;)
16 czerwca o 08:58 · Lubię to! ·
Grzegorz Sieczkowski @ Mania: To dodam tylko jeszcze, że ten dom należy do jednej z najstarszych w Warszawie spółdzielni, więc tu akurat jest szansa na przetrwanie, bo obok wszystko już pada. A mam tam jeszcze w tym domu Krzyśka Millera jako sąsiada. I nasze domy mają tablice pamiątkowe. Ich poświęcona rozstrzelanym mieszkańcom w czasie powstanie, u nas zmarł Rydz-Śmigły.
Banki... dlaczego mój oddział jest zawsze tak daleko?
16 czerwca o 08:58 · Lubię to! ·
Mirek Usidus Brakuje jednak zaprzyjaźnionego urzędu skarbowego ;P
16 czerwca o 08:59 · Lubię to! ·
Grzegorz Sieczkowski @Ania: Dzięki! Udanego dnia:)
16 czerwca o 08:59 · Lubię to! ·
Grzegorz Sieczkowski @MU: mam 100 metrów dalej, i wystarczy. Z tą przyjaźnią bym nie przesadzał :))
16 czerwca o 09:00 · Lubię to! ·
Anna Sitek Mirku, ale z tegoż Urzędu pracujący tam Uprzejmi Panowie i Panie z przyjemnością "dochodzą" do domu ;))
16 czerwca o 09:00 · Lubię to! ·
Grzegorz Sieczkowski @AS: wolałbym nie :))
@MMB: kebab 50 m ode mnie padł, dobry to znak czy nie? :))
16 czerwca o 09:03 · Lubię to! ·
Anna Sitek ;)) a kebab?.. znak to wyraźny że lokalna społeczność nie doceniła lokalnej gastronomii i talentu szefa kuchni tejże placówki ;)))
16 czerwca o 09:04 · Lubię to! ·
Michał Anyszewski Jedzenie jest, kultura też, o wizerunek zadbać możesz ale jak się popsujesz to nie wyleczą, najwyżej zdążysz testament napisać no i blisko chłopaki będą mieli żeby cię znosić:) Przyjazne Państwo - nie przedłużają cierpienia:)
16 czerwca o 09:12 · Lubię to! ·
Andrzej Kowalski krawacik jak zwykle a samowystarczalność to podstawa:)
16 czerwca o 20:21