sobota, 25 marca 2017

2519 krawat, 2519 dzień, 24/3/17

Dobry wieczór! W warszawskich autobusach i tramwajach umieszczono ekrany, na których wyświetlane są różne wiadomości i reklamy. Przez kilka lat ten serwis prowadziła Agora, wydawca „Gazety Wyborczej”. Zamieszczane wiadomości były różne. Czasami w niezamierzony sposób zabawne, takie najbardziej lubiłem, ale najczęściej po prostu nijakie. Od pewnego czasu ekrany zamieniły się w prymitywny instrument propagandowy miejskich urzędników. Chwalą się jacy są dla mnie dobrzy. Ostatnio apelują, żeby dzwonić do nich jak zobaczę, że ktoś ścina drzewo. Przez ostatnie kilka lat dzwoniłem i zawsze mówili, żebym głowy im nie zawracał i spadał na drzewo. A że drzewa już wycięte, więc teraz nie dzwonię, bo nie mam gdzie spadać. Serwisu też nie czytam, bo nie znoszę tępej propagandy.
Dzisiaj obok mnie jechało dwóch młodych ludzi, którzy akurat z zainteresowaniem czytali informacje z ekranu. W pewnym momencie „żywo zareagowali” na reklamę.
– Patrz, szukają kandydata na stanowisko zbrojarza-betoniarza.
– Kandydata na stanowisko?
– Tak, Nie szukają człowieka do pracy tylko ewentualnego chętnego na miejsce do tej pracy.
– Bo kandydata łatwiej się pozbyć.
– Gratulujemy panu kandydatury. Sugerujemy, żeby pan jeszcze próbował kandydować.
Jak  widać, nie łatwo jest objąć stanowisko zbrojarza-betoniarza. Dobranoc.


(krawat: St. Michael from Marks & Spencer)

piątek, 24 marca 2017

2518 krawat, 2518 dzień, 23/3/17

Dobry wieczór! Zajrzałem na ściany Facebooka. Jak zwykle nie brakuje żółci i (bez)interesownej nienawiści.  To ja popłynę pod prąd. Towarzyszyłem córce podczas wizyty w poradni, gdzie czekaliśmy na zrobienie zdjęcia rentgenowskiego. Pod gabinetem czekali też matka z synem. Chłopiec lat ok. 8 był na wózku. Czas umilali sobie ćwiczeniem tabliczki mnożenia. Okazywali sobie przy tym dużo czułości, ciepła, miłych uśmiechów, drobnych i uroczych gestów. W ogóle przyjemnie było na nich patrzeć, Jaki z tego wniosek? Matematyka wcale nie zmusza do reakcji beznamiętnych, pozbawionych jakichkolwiek emocji. Do tego co nazywamy chłodnym spojrzeniem. Jak ktoś chce okazać uczucie to wykorzysta każde równanie, a nawet funkcję geometryczną. Wystarczy chcieć. Dobranoc.

(krawat: Enzo Mariani)

czwartek, 23 marca 2017

2517 krawat, 2517 dzień, 22/3/17

Dobry wieczór! Wróciliśmy z wieczornego spaceru pachnąc wędzonką. Gdyby tylko same psy tak „waniały”, to można by powiedzieć, że najadły się czegoś. Ale ode mnie też czuć wędzonkę. A przysięgam, zaklinam się, nic nie jadłem na spacerze. Zwalamy więc wszyscy ten zapach na smog. Tak bezpieczniej. Dobranoc.

(krawat: Ben Sherman)

środa, 22 marca 2017

2516 krawat, 2516 dzień, 21/3/17

Dobry wieczór! Późno piszę, bom z Teatru Wielkiego wrócił. Grali (i śpiewali, świetna Edyta Piasecka jako Donna Fiorilla) „Turka we Włoszech”, ale jednak był to spektakl niewykorzystanych szans. Aż się prosiło o uwspółcześnienie tej opery Rossiniego. Na żaglowcu przybywa Turek do Europy. Już to daje szansę nadania temu dziełu wymiaru bieżącego, odnieść się do dylematów dzisiejszych. Zmienić romans w moralitet geopolityczny. Niech ta Donna Fiorilla będzie Angelą Merkel, a ten Selim Recepem Erdoğanem. A tak mamy zmarnowaną szansę powiedzenia czegoś więcej. Wydaje mi się jednak, że nie wszystkich to satysfakcjonowało, mam namyśli realizatorów spektaklu. Bo skoro reżyser nie miał wizji, to scenograf przynajmniej jej szukał. I ustawił na scenie koksownik, przy którym Włosi w upał ogrzewali swoje dłonie. Taki stan wojenny w słonecznej Italii. Sprytnie, nie. Mruga okiem, ale... Nie do końca jednak to jest dla mnie czytelne. I w związku z tym czuję niedosyt. Dobranoc.

(krawat: St. Michael from Marks & Spencer)

poniedziałek, 20 marca 2017

2515 krawat, 2515 dzień, 20/3/17

Dobry wieczór! Gardło mi niedomaga od kilku dni. Są chwile, szczególnie rano, że chrypię. Żona mnie zachęca, bym płukał gardło, ale ja tego nie lubię i przed tym się bronię.
– Wypłucz je – mówi. – Czy ty siebie słyszysz?
– Tak. I to mi się podoba.
Zawsze lubiłem zachrypione głosy. Dobranoc.

(krawat: Tie Break)

2514 krawat, 2514 dzień, 19/3/17

Dobry wieczór! Zagapiłem się, zaczytałem i w ogóle zapomniałem o tym, że czas na krawat, więc wypełniam obowiązek. No,bo  jak się niesie swój... Nie chcę mówić krzyż, bo to efektownie zabrzmiałoby, że wszyscy noszą krzyż, a ja krawat. Ni z tych rzeczy. Potrzebny jest umiar, szczególnie, że mnie w stosunku do całej reszty podwójnie ciężko. Targam i swój krzyż, i swoje krawaty. Dobranoc.

(krawat: Burton)

niedziela, 19 marca 2017

2513 krawat, 2513 dzień, 18/3/17

Dobry wieczór! Zawsze jak w galerii handlowej jest akcja dla schroniska dla zwierząt, to chętnie się do niej przyłączam. Wrzucając kupioną przez siebie karmę z przyjemnością patrzyłem na wielkie wózki wypełnione po brzegi. I jeszcze miłe uśmiechy z miłymi paniami. Wcześniej zwróciliśmy w sklepie maszynę do pieczenia chleba, do której – jak wynikało z lektury instrukcji obsługi – należało dokupić kilka innych urządzeń, żeby to wszystko działało. W domu przy pomocy własnych rąk wymieszałem cztery rodzaje ziaren z jajkami i upiekłem chleb (bez mąki) w prymitywnym piekarniku. Od czasu do czasu postęp należy ograniczać. Dobranoc.

(krawat: St. Michael from Marks and Spencer)

sobota, 18 marca 2017

2512 krawat, 2512 dzień, 17/3/17

Dobry wieczór! Bardzo intensywny, miły dzień. Aż dziw, że zdążyłem odebrać z poczty ostatnie PIT-y. Zawsze sobie obiecuję, że zeznanie podatkowe złożę wcześniej. I zawsze składam ostatniego dnia. Dobranoc.

(krawat: Especially made for Norma tens)

piątek, 17 marca 2017

2511 krawat, 2511 dzień, 16/3/17

Dobry wieczór! Przejeżdżałem tramwajem przez skrzyżowanie Marszałkowskiej z Alejami Jerozolimskimi. Oficjalnie jest to rondo Dmowskiego, ale ludzie od zawsze mówią, że to rondo przy Rotundzie. Ale teraz Rotunda znika, jest wyburzana. Obok mnie siedzą dwie starsze panie, które prowadzą luźną rozmowę na tematy związane z prowadzeniem gospodarstwa domowego. Nagle ich uwagę przyciąga widok zza szyby tramwaju.
– O! Wyburzają Rotundę. Ciekawe, co tu będzie?
– Będzie to samo, ale inaczej.
– Zawsze tak mówią, że będzie tak samo.
– A zawsze jest inaczej.
– I gorzej.
Westchnęły ciężko, ze świadomością ludzi doświadczonych, którzy już niczego dobrego od życia się nie spodziewają. Dobranoc.

(krawat: Barisal)

środa, 15 marca 2017

2510 krawat, 2510 dzień, 15/3/17

Dobry wieczór! Mijana kobieta zapytała mnie, czy nie potrzebuję Ewangelii. Jej głos brzmiał jakby zachęcała do kupna świeżych owoców. Spodobało mi się to skojarzenie. Może to świeże spojrzenie na Nowy Testament, pomyślałem wymijając dwóch wyznawców Hare Kriszna, którzy toczyli konwersację po ukraińsku. Po chwili jakiś mężczyzna wyglądający na kontrolera izby skarbowej wcisnął mi do ręki małą kartkę papieru. Włożyłem ją do kieszeni i pognałem na przystanek tramwajowy. Kiedy nadjechał mój pojazd przypomniałem sobie o wciśniętym mi świstku i postanowiłem wyrzucić go do kosza na śmieci. Spojrzałem na kartkę przez ułamek sekundy. Obiecywała mi zbawienie. Przez chwilę się zawahałem, czy nie wyjąć jej z kosza. Ale znów wygrała moją słabość i wybrałem doczesność. Tramwaj zawiózł mnie do domu. Od razu wyszedłem z psami na spacer. Na ulicy Narbutta spojrzałem na skrzynkę elektryczną. Ktoś na niej napisał starannie farbą: POWER ONLY FOR JESUS. Dobranoc.

(krawat: no name)

2509 krawat, 2509 dzień, 14/3/17

Dobry wieczór! Reedukacja przynosi sukcesy. Pchełka początkowo kradła różne przedmioty i gryzła aż do całkowitego unicestwienia. Baliśmy się, że w końcu w ramach tego unicestwiania zje coś co jej zaszkodzi. Z drugiej strony nasze interwencje musiały być obojętne. Nie mogliśmy dać poznać po sobie, że bolejemy nad stratą kolejnej skarpety lub kapelusza. A tym bardziej nie mogliśmy okazywać żadnych przejawów agresji w stosunku do Pchłomiry, choć czasami potrafiła nieźle wkurzyć. Tylko obojętność i spokój godny buddyjskiego mistrza. I co to dało? A to, że Pchełka teraz jak coś ukradnie, to zanim zniszczy, przyjdzie i popłakuje. Błaga na psich kolanach, żeby zwrócić na nią uwagę. Popiskuje, poszczekuje, zaczepia nosem i łapką. A ja nic. Tylko zen. Dobranoc.

(krawat: Simone Collection)


poniedziałek, 13 marca 2017

2508 krawat, 2508 dzień, 13/3/17

Dobry wieczór! Wy tak ciągle o Tusku i Kaczyńskim, Merkel i Le Pan, a nawet nie wiecie, że jutro, to jest we wtorek 14 marca, odbędzie się w liceach drugi etap olimpiady o ZUS-ie. W ramach wielkiego projektu „Lekcje z ZUS”. To nowa świecka tradycja zapoczątkowana w 2014 roku. W szkołach ten ZUS robią jako nauczanie o przedsiębiorczości.  Takie teraz mamy olimpiady, nauczanie i przedsiębiorczość. A wielki finał już tuż tuż, w centrali ZUS. Dobranoc.

(krawat: Autograph, Marks & Spencer)

niedziela, 12 marca 2017

2507 krawat, 2507 dzień, 12/3/17


Dobry wieczór! Podsłuchałem dzisiaj w kawiarni dwie studentki jakiejś wyższej szkoły handlowej. Nie wiem, czego one się tam uczą, ale coś tam sobie przy stoliku powtarzały.
– Cynk to taki donos. Do policji.
– I od tego cynku jest nazwa tego faceta co donosi. To cyngiel.
Nie wiem czego w szkołach uczą, ale uczą fatalnie. Strach pomyśleć jak pomylą cyngla z donosicielem. To może kosztować je życie. Reforma edukacji jest konieczna. Dobranoc.

(krawat: TU)

2506 krawat, 2506 dzień, 11/3/17

Dobry wieczór! Wróciłem z Drugiej Strefy. Nie to, żebym zaraz gdzieś daleko pod miasto taksówką jechał. Nic z tych rzeczy. Pojechałem tramwajem z Mokotowa na Mokotów, a właściwie na Służewiec (post)Przemysłowy. Tam jest Teatr Druga Strefa, do którego się udałem korzystając z komunikacji miejskiej. Obejrzałem „Noc Helvera”*. Dobry, ponury spektakl. Ponury, bo o narodzinach nienawiści, totalizmu. Bez jakiejkolwiek publicystyki. Ponadczasowy, uniwersalny. Ponury, bo taki to temat, nic nie poradzę. Ale najważniejsze, że spektakl mądry i poruszający, na dodatek dobrze zagrany i wyreżyserowany. Polecam. Dobranoc.

*„Noc Helvera” (dramat Ingmara Villqista), reż. Sylwester Biraga, występują: Halina Chrobak i Piotr Duda

(krawat: no name)

sobota, 11 marca 2017

2505 krawat, 2505 dzień, 10/3/17


Dobry wieczór! Spory polityczne mnie już od dawna nie emocjonują. Co najwyżej z satysfakcją patrzę jak ludzie zmieniają swoje poglądy. Liczni moimi znajomi, którzy w latach 90. wieszali psy na Wałęsie i mówili o nim, że to prymityw i zamordysta, teraz go kochają deklarując publicznie tę miłość. Nie dyskutuję więc o polityce, szkoda czasu. Gazety też wolę czytać stare. Mogę coś napisać (nie do starej gazety rzecz jasna, choć też bym tak wolał), jak zapłacą, ale też specjalnie się nikomu nie narzucam, tym bardziej że potem z tym płaceniem to może być różnie.
Dzisiaj pani w punkcie Lotto próbowała mnie sprowokować do dyskusji na temat ostatnich wydarzeń, ale ja na to zauważyłem: ‚urządzenie do sprawdzania kuponów jest zepsute”, bo przecież wygrałem, a ono uparcie twierdzi, że nie. I przyznała mi rację. Powinno jednak częściej mówić „tak”, kiedy człowiek podstawi kupon do sprawdzenia. Jak widzicie, w prosty sposób można znaleźć z bliźnim wspólny język. Dobranoc.

(krawat: Gordon Crane)

piątek, 10 marca 2017

2504 krawat, 2504 dzień, 9/3/17

Dobry wieczór! Wieczorem przyszedł sąsiad z tajemniczą miną i wręczył mi teczkę. Nie wiem co to może oznaczać... Przecież jestem z boku. Nic nie wiem. Jem marchewkę. Jem ryż. Nie zabieram głosu. Żona mówi, że to prezent. I to mnie jeszcze bardziej niepokoi. Dobranoc.

(krawat: Lloyd's)

czwartek, 9 marca 2017

2503 krawat, 2503 dzień, 8/3/17


Dobry wieczór! Córka Ludwika namalowała mi rybę na urodziny, bo przecież jestem spod znaku Ryb. Dwóch ryb dokładniej, które płyną w przeciwnych kierunkach. To ważne. Bo takie moje życie. Nawet jak próbuję płynąć z prądem, być na fali, to zawsze i tak płynę pod prąd. Nie da rady inaczej. Dobranoc.

PS. Drugą rybę mam obiecaną za rok.


(krawat: Carnaval de Venise)


wtorek, 7 marca 2017

2502 krawat, 2502 dzień, 7/3/17

Dobry wieczór! Na placu Narutowicza przechodziłem obok kościoła Niepokalanego Poczęcia Najświętszej Maryi Panny parafii rzymskokatolickiej św. Jakuba Apostoła i zwróciłem uwagę na szereg inicjatyw gospodarczych, które ulokowały się wokół tego nabożnego miejsca. Najbardziej uwagę przyciąga przedsiębiorstwo „Galaxy. Dom Pogrzebowy”. Wrażenie robi też kilka wiszących wokół tablic reklamujących placówki Narodowego Funduszu Zdrowia. Przypominają o tym, że długą drogę wiecznej wędrówki, przynajmniej w ziemskim wymiarze tej podróży, można znacznie skrócić nadając jej szybką ścieżkę. Ostatnią tablicę dostrzegłem, kiedy zmieniały się światła na przejściu dla pieszych, a na przystanek podjeżdżał mój tramwaj. W ostatniej chwili przeczytałem nazwę firmy. „Perfect Moment”. Wygląda to – pomyślałem szybko zmierzając do tramwaju – na konsolidację usług. Dobranoc.

(krawat: Santi)

2501 krawat, 2501 dzień, 6/3/17

Dobry wieczór! Widziałem ją jak krążyła z koszykiem między półkami. Miała około 25 lat i była skromnie ubrana. Zrobiła jakieś drobne zakupy i opuściła obiekt handlowy, kiedy ja nie mogłem się zdecydować, czy kupić jedno czy dwa opakowania mleka bez laktozy. Po chwili wróciła, a właściwie wpadła cała roztrzęsiona.
– Pan się pomylił – krzyczała do sprzedawcy już w drzwiach. – Pan policzył mi tylko jedną paczkę wędliny, zamiast dwóch!
Skarbie, jesteś moją bohaterką. Dobranoc.

(krawat: Lloyd's Club Collection)

poniedziałek, 6 marca 2017

2500 krawat, 2500 dzień, 5/3/17

Dobry wieczór! Wiosna idzie, bo pierwsze szorty przyleciały. Wracałem z psami z parku i widzę na Rakowieckiej gołe męski łydki. I czerwone szorty. Paradował w nich angielski dżentelmen. Czyli przyleciały do nas z prądem północno-zachodnim. Dobranoc.

(krawat: Jacques Estier, knit)

sobota, 4 marca 2017

2499 krawat, 2499 dzień, 4/3/17

Dzień dobry i dobry wieczór! Strajki i protesty robotnicze nie zakończyły się grudniu 1970 roku. Wybuchały jeszcze w styczniu i lutym następnego roku. Dzisiaj na antenie TVP Historia o godzinie 22.55 będzie premiera mojego filmu „Grudzień 1970. Polski dramat”, do którego obejrzenia serdecznie zapraszam. Miłego wieczoru życzę. Dobranoc.

(krawat: St. Michael from Marks & Spencer)

2498 krawat, 2498 dzień, 3/3/17


Dobry wieczór! Życie się składa z drobnych rzeczy. Pani w poprawkach krawieckich, do której od czasu do czasu coś drobnego przynoszę do naprawy, nie chciała ode mnie pieniędzy za zaszycie dziury w kieszeni marynarki. Potem towarzyszyłem siostrzeńcowi przy zamówieniu garnituru u Zaremby. To stara warszawska firma. Siostrzeniec z wizyty zadowolony. Na pożegnanie dostałem miły upominek. Krawat do mojej kolekcji. Któregoś dnia się tutaj pojawi, na razie jest zdjęcie z pudełka, w które był zapakowany. A na koniec dnia dowiaduję się, że cytuje mnie pan Mirosław Ryszard Makowski, historyk ludzi nieważnych i autor „Państwo Nikt.”. I cytuje moją książkę, której nie ma, znaczy jest, ale jeszcze nie jest wydrukowana. Tylko ludzie nieważni mogą dostrzegać rzeczy ważne, więc „małe rzeczy chłonę”, jak śpiewa Jola Literska. Dobranoc.


(krawat: Walt Disney World, Disneyland Resort)


piątek, 3 marca 2017

2497 krawat, 2497 dzień, 2/3/17

Dobry wieczór! Znowu okazałem się być lokalnym szamanem, albowiem kiedy założyłem przeciwsłoneczne okulary niebo zaszło chmurami i zaczął padać deszcz. Parę chwil wcześniej podbiegłem do tramwaju. Z zasady nigdy nie podbiegam do tramwaju wychodząc z założenia, że nieuchronne musi i tak się spełnić. Tym razem jednak postanowiłem podbiec. Tramwaj o dziwo poczekał na mnie. Zwykle nie podbiegam też z tego powodu, by nie czuć rozczarowania, gdy odjedzie kiedy ja będę tuż, tuż... Nie można przecież samemu ściągać na siebie klęski. Ale tym razem poczekał, więc jak się dostałem do środka, to od razu przeszedłem przez cały wagon, żeby podziękować motorniczemu za ten miły gest. Motorniczy okazał się być solidnie zbudowaną motorniczą, która jak dziękowałem uniosła rękę dając znak, że słyszy i wszystko wie. Jak później wysiadłem na moim przystanku to sobie jeszcze z nią pomachaliśmy na pożegnanie. W sumie więc dobrze, że tym razem podbiegłem. I właśnie wtedy założyłem okulary... Dobranoc.

(krawat: E. Graziano)

czwartek, 2 marca 2017

2496 krawat, 2496 dzień, 1/3/17

Dobry wieczór! Dzisiaj w metrze po moich obu stronach usiedli niezależnie dwaj panowie „pod dobrą datą”. Po prawej ręce miałem jegomościa upitego konwencjonalnie. Czuć było od niego piwo i wódkę. Pan po lewej napił się niekonwencjonalnie, albowiem był pod wpływem jakichś syropków na kaszel i nerwy. Czuć było walerianę przełamaną nutami mięty, ziela tymianku i oleju eukaliptusowego. W powietrzu wyczuwało się świeżość olejku sosnowego, któremu iskrę dawały kwiatostan lipy i ziele jeżówki purpurowej. To wszystko przełamane wyciągiem z gęstego podbiału. Mocnym akordem był korzeń arcydzięgła i ziele melisy. A pewną lekkość nadały szyszki chmielu zmieszane z kwiatem lawendy. Krótko mówiąc, pan był w sztok pijany. Dobranoc.



(krawat: E. Graziano)


wtorek, 28 lutego 2017

2495 krawat, 2495 dzień, 28/2/17

Dobry wieczór! Karta z Biblioteki Narodowej się znalazła, książka także, bo ją zamówiłem do czytelni przez internet. Wpadłem więc jak po ogień do Biblioteki, choć w przypadku takiego miejsca słowo „ogień” jest niewłaściwie, a nawet naganne. Pan mi wskazał miejsce, a pani wydała książkę, ja od razu znalazłem to czego szukałem, pobiegłem po zgodę na skserowanie, a po otrzymaniu skierowania na ksero, udałem się tam celem powielenia. Pani sugerowała skan, bo wiadomo droższy, sama płytka cd kosztuje 6 złotych, ale powiedziałem, że uprzejmie dziękuję, wolę wersję papierową od elektronicznej. Tak też się stało. Cała akcja zajęła mi 20 minut, a chciałem na to przeznaczyć 37, więc ponad kwadrans mam w zapasie na kilka najbliższych dni, a jak jeszcze coś zaoszczędzę to może i na najbliższe lata. Może coś się uzbierania na czarną godzinę. Dobranoc.

(krawat: Armani Collezioni)


2494 krawat, 2494 dzień, 27/2/17

Dobry wieczór! Życie jest ciężkie... Nie mogę znaleźć książki, której pilnie potrzebuję, więc będę musiał pójść jutro do Biblioteki Narodowej. A żeby tam pójść muszę znaleźć kartę czytelnika. No, chyba że wyrobię sobie kolejny duplikat. Te przedmioty same nam życie komplikują. Dobranoc.

(krawat: Pierre Cardin)

poniedziałek, 27 lutego 2017

2493 krawat, 2493 dzień, 26/2/17

Dobry wieczór! Z wielkiej polityki międzynarodowej. Podczas spaceru z psami mijamy budynek, na którym kiedyś znajdowała się ambasada Danii, a na maszcie powiewała wtedy czerwona flaga z charakterystycznym białym skandynawskim krzyżem. Przez pewien czas budynek stał opuszczony, a dzisiaj zauważyliśmy (ja i psy – przyp. red.), że na dawnej ambasadzie Danii wisi czerwona flaga z charakterystycznymi białymi półksiężycem i gwiazdą. To znaczy, że ambasada Turcji zaczęła już urzędować. W gruncie rzeczy nic się nie zmieniło,. Heraldycznie to są takie same barwy biało-czerwone. Dobranoc.

(krawat: Burtons)

niedziela, 26 lutego 2017

2492 krawat, 2492 dzień, 25/2/17


Dobry wieczór! A wieczór znowu dobry, bo znów w Teatrze Wielkim. Tym razem na „Wilhelm Tellu”. Blisko cztery godziny wspaniałej muzyki. I niespodzianka. Po raz pierwszy od niepamiętnych czasów nie spotkaliśmy w teatrze nikogo znajomego. Szok i niedowierzanie. Dobranoc.

(krawat: Walt Disney World)


piątek, 24 lutego 2017

2491 krawat, 2491 dzień, 24/2/17

Dobry wieczór! A wieczór spędziłem dobrze, miło w Teatrze Wielkim na balecie. „Chopiniana/ Bolero/ Chroma”. Polecam. Po powrocie do domu wyszedłem z psami i poszliśmy na skwer Słomińskiego, gdzie straszą olbrzymie donice z cherlawymi patykami przywiezione z Placu Powstańców Warszawy. Wyrzucone pieniądze w błoto, czy dokładniej wrzucone w donice, straszą strasznie. Psy – nie tylko moje – bardzo nieufne. Postawiono je wśród drzew. Zupełnie bez sensu. Ale niektórzy już się obawiają, że jak postawiono te donice to pewnie zaraz drzewa wytną. Dobranoc.

(krawat: no name)

czwartek, 23 lutego 2017

2490 krawat, 2490 dzień, 23/2/17

Dobry wieczór! Choć czuję już wiosnę, to jednak na wystawie sklepu z odzieżą damską „Rapsodia” dostrzegłem kurtki z przyczepionymi kartkami: „Dobra na mróz” i „Bardzo ciepła”. Na szybie był też przyklejony afisz z dużymi literami informujący o tym, że jest „LIKWIDACJA”. Oczywiście, „likwidacja kolekcji zimowej”. Teraz te likwidacje są w modzie. Podobnie jak angielskie słowo „Sale”. To bardzo spowszedniało. W pewnym budynku zobaczyłem strzałkę z napisem „SALE 5, 6, 7”, to myślałem, że tam są jakieś wyprzedaże. I dziwiłem się czym oni mogą w tym biurowcu handlować. Jeszcze jest „rozprzedaż”. To podobno ostatni etap wyprzedaży, przynajmniej tak to tłumaczą eksperci od marketingu. W takim razie jakim etapem jest „likwidacja”? Dobranoc.

(krawat: SOYLU IPEK)