środa, 22 lutego 2017

2489 krawat, 2489 dzień, 22/2/17

Dobry wieczór! Z przyjemnością dzisiaj mokłem. Ten deszcz kojarzył mi z wiosną, więc do domu wracałem przez całe miasto piechotą. Po drodze nasiąkałem wodą, aż w końcu pod domem czułem się gąbka. Ale nie zmieniło to mojego dobrego nastawienia. Wiosnę czuję w powietrzu. W zapachu ziemi. I zawsze bardzo to lubię. Dobranoc.

(krawat: Da Vinci... )

wtorek, 21 lutego 2017

2488 krawat, 2488 dzień, 21/2/17

Dobry wieczór! W sklepie kolejka do kasy. Za mną ojciec z kilkuletnim synkiem.
– Tato, chce mi się pić.
– Mnie też. Pilnuj kolejki – powiedział ojciec i szybko ruszył przed siebie, choć napoje miał w zasięgu ręki. Stanął przy półkach z alkoholem. Pewnie sięgnął po wielką flachę Jima Beama. Wrócił i starannie ułożył ją w koszyku. Dopiero teraz z półki wziął niepozorną buteleczkę Kubusia.
– Taka ci wystarczy? – zapytał dziecko nie spodziewając się raczej żadnej odpowiedzi.
Każdemu według potrzeb...
Dobranoc.

(krawat: John Holmes)

poniedziałek, 20 lutego 2017

2487 krawat, 2487 dzień, 20/2/17

Dobry wieczór! Zwykle nasze psy w nocy śpią u siebie, czyli w swoich posłaniach. Cyzia ewentualnie na fotelu. Maluch, czyli Pchełka czasami też na dodatkowej poduszce, która leży na podłodze specjalnie dla niej. To ich wybór. Ale wczoraj po moim powrocie z ostrego dyżuru zachowywały się inaczej. Uznały, że działo się ze mną coś niecodziennego, niezwykłego i na dłoni mam jeszcze dziwny opatrunek. Pewnie wróciłem od jakiegoś weterynarza, musiały sobie pomyśleć. W związku z tym całą noc czuwały przy moim łóżku. Za łapkę mnie co prawda nie trzymały. Ale były bardzo czujne. Wzruszyła mnie ich troska. Dobranoc.

(krawat: Tie Break)

niedziela, 19 lutego 2017

2486 krawat, 2486 dzień, 19/2/17

Dobry wieczór! Wróciłem właśnie ze szpitala, gdzie miły pan doktor rozciął mi palec, więc na razie nie będę pisał więcej, bo mi ten palec przeszkadza. Dobranoc.

(krawat: Burton)

2485 krawat, 2485 dzień, 18/2/17

Dobry wieczór! Taki dzień aktywny był, że ciężko zebrać myśli do pisania. Jakieś przymusowe wizyty w sklepach. Wiadomo to potrzebne, a tamto może się przydać. Trudno w takich warunkach obserwować ludzi. W Lidlu potrąciłem jakąś panią, przepraszam, a pani się uśmiecha i mówi: „Wszyscy mnie dzisiaj potrącają. Taki mam dzień”. W sklepie IKEA jakaś para tak się pokłóciła, że w restauracji usiadła tyłem do siebie. Jednak on szybko spękał i odwrócił się w jej stronę. Ona miała ich wspólną butelkę napoju. Na koniec dnia mnie i psy próbowała przejechać pewna dziennikarka, eks-gwiazda „Gazety Wyborczej”. Coś nieprzyjemnego pod nosem mówiła. Zwierzaki jej się nie podobały. Miała szczęście, że byłem w dobrym humorze. A mogłem przecież zabawić się w stylizację warszawskiej gwary. Podobno jestem w tym dobry. Dobranoc

(krawat: D. L. Sells)

piątek, 17 lutego 2017

2484 krawat, 2484 dzień, 17/2/17

Dobry wieczór! W sklepie największej polskiej sieci odzieżowej Szmateks & Lumpeks Co. znalazłem niedawno kilkanaście bardzo ciekawych krawatów. Ruszyłem z nimi do kasy, przy której dyżurowała beneficjentka polskiego systemu emerytalnego. Starsza pani wzięła je ode mnie i spojrzała na nie, a potem na mnie z uznaniem.
– Zbiera pan krawaty?
– Tak.
Pani nachyliła się w moją stronę.
– Policzę panu pięćdziesiąt procent taniej – mówiła dyskretnym szeptem do ucha, by nikt w sklepie nie usłyszał o tej promocji.
– O! Dziękuję! Bardzo pani miła.
– Ja też zbieram krawaty. Kupuję, bo są z pięknego jedwabiu, albo mają cudowny wzór. Jak widzę ładny krawat to nie mogę się powstrzymać. Nie wiem po co mi one, przecież ich nawet nie noszę. Nie rozumiem tego szaleństwa, ale je lubię.
Ja tego też nie rozumiem. Ale również to lubię.
Dobranoc.

(krawat: Sette & Bello)

2483 krawat, 2483 dzień, 16/2/17

Dobry wieczór! Znalazłem kartkę. Udaje odręcznie napisaną. Jest wydrukowana na kredowym papierze. „Drodzy Sasiedzi! Jesteśmy młodym małżeństwem wynajmującym mieszkanie w okolicy.
Chcielibyśmy stanąć na własne nogi i kupić pierwsze w życiu własne mieszkanie. Jesteśmy dopiero na początku dorosłego życia, więc w tym momencie bylibyśmy w stanie zapłacić do 7000 zł za metr.
Mieszkanie może być do totalnego remontu, zadłużone lub z innymi problemami – nie boimy się wyzwań! Jeśli chcieliby Państwo sprzedać swoje mieszkanie albo znają kogoś kto ma taki zamiar to bardzo prosimy dzwonić pod nasz numer 51. ... ...7. Serdecznie pozdrawiamy Zuzia i Wojtek”.
Młodzi, ubodzy na początku drogi z co najmniej ponad pół milionem złotych w gotówce w kieszeni. Daleko zajdą. O ile nie jest to fałszywka napisana przez agencję nieruchomości. Dobranoc.

(krawat: no name, ręcznie malowany chiński)

czwartek, 16 lutego 2017

2482 krawat, 2482 dzień, 15/2/17

Dobry wieczór! Stanął nagle w drzwiach sklepu. Twarz i w ogóle głowę miał całkowicie zasłoniętą. Kask rowerowy, okulary przeciwsłoneczne i jakaś wypasiona super-hiper antysmogowa maska. Na obcisły strój sportowy miał założone ochraniacze. Nakolanniki, nałokietniki, Stojąc w tych drzwiach sklepu rozglądał się bezradnie. Jakby chciał sprawdzić, czy i tu do środka nie przedarł się smog. Nie wiem, do jakiego doszedł wniosku, bo nagle odwrócił się i odszedł. Porzuciłem mój koszyk z serem bez laktozy i chlebem bez glutenu i bez cukru. Na półkę odstawiłem niesłodzone mleko migdałowe. Ruszyłem szybko za nim. Ale zobaczyłem jak wskakuje na swój rower i odjeżdża walczyć ze smogiem. Wydawało mi się, że ma kopię i tarczę... Dobranoc.

(krawat: Lillehammer'94)


wtorek, 14 lutego 2017

2481 krawat, 2481 dzień, 14/2/17


Dobry wieczór!
Żona dała mi na Walentynki prezent. Bierze mnie do teatru. Na "Idiotę" mnie zabiera. Czeka mnie więc romantyczny wieczór z Dostojewskim. Krawat też mam dzisiaj na życzenie publiczności, czyli żony.
- Zrób mi przyjemność - powiedziała - i załóż ten krawat z misiami.
Tylko nie mów do mnie misiu. Błagam.
Dobranoc.

(krawat: C & A)


2480 krawat, 2480 dzień, 13/2/17


Dobry wieczór! Zwykle nie lubię zimy, ale ta jakoś mi nie przeszkadza. Śniegu mogłoby być więcej, to prawda. Bo brakuje mi dźwięku śniegu skrzypiącego pod butami. Ale sam mróz też sprawia mi przyjemność, dobrze się z nim czuję. Wolę taką zimę niż wydłużone w nieskończoność listopady. Podobno zaraz się skończy i mam być ocieplenie. Szkoda. Dobranoc.

(krawat: St. Michael from Marks & Spencer)


niedziela, 12 lutego 2017

2479 krawat, 2479 dzień, 12/2/17

Dobry wieczór! Lubię balet. Dzisiaj byliśmy w teatrze i znowu miło spędziliśmy czas. Po wyjściu z „Don Kichota” poszliśmy od razu do autobusu 222, w którym wygonie usiedliśmy w fotelach. Żona wyjęła telefon i zaczęła śledzić wiadomości. – Al Jarreau zmarł – poinformowała w po jakimś czasie, a ja przypomniałem sobie, że rano pomyślałem o wokaliście. A dokładniej o tym, że nie pamiętam tytułu jego płyty, tej którą najbardziej lubię.
Po wyjściu z autobusu dostrzegłem na Puławskiej grupę młodych Azjatów, która aparatami w telefonach komórkowych robiła zdjęcia wystawy sklepu mięsnego. Przypominali rozentuzjazmowane grupy Japończyków szalejące na widok arcydzieł w Luwrze lub British Museum. Zaintrygowany zbliżyłem się do nich i dyskretnie przyjrzałem się temu co fotografują. Robili zdjęcia afiszowi z promocją boczku. Potem patrzyli w ekrany swoich telefonów, jakby porównywali kto lepsze ujęcie, i żywo o czymś dyskutowali. Odszedłem kręcąc głową i dziwiąc się naturą Azjatów. Ale po chwili doszedłem do wniosku, że oni tak sprawdzają zdjęcia cen boczku z całego miasta. Prawdziwa wschodnia giełda boczkowa. Dobranoc.

(krawat: Rene Chagal)

2478 krawat, 2478 dzień, 11/2/17

Dobry wieczór! Z żoną tak przy święcie postanowiliśmy pójść do kina na amerykański film „Jackie”. Jak za dawnych lat wybraliśmy kino studyjne i poszliśmy do „Kultury”. Już przed seansem było widać, że to impreza pokoleniowa. Dozwolone od lat 50. Była jakaś para młodych (40+), ale oni w przeciwieństwie do pozostałych udawali starych. Trochę jak na manifestacjach KOD-u. Na początku projekcji był nawet drobny incydent. Jakaś seniorka próbowała rozmawiać przez telefon mając głośnik ustawiany na cały regulator. Parę ostrych uwag zmusiło ją do przerwania miłej pogaduszki o niczym, choć zabrakło mi uwag w rodzaju: „Panna mogłaby być cicho!” lub „Cisza, smarkulo!”. Po seansie publiczność zastygła, nawet się bałem, że to nie z wyrafinowania i kulturalnego obycia, a z jakiegoś masowego zasłabnięcia. Okazało się jednak, że czytali napisy. Albo udawali.
Film mnie rozczarował. Słaby. Można powiedzieć, że taki propisowski, czy nawet prorydzykowski, bo jedyny sens nadawały mu wypowiedzi księdza. Nie mogę narzekać, nie nudziłem się, bo opowiadał (zresztą w miarę wiernie) o przygotowaniach do pogrzebu Kennedy'ego, a tematyka funeralna to przecież moja wielka pasja. Porównywałem więc sceny z filmu ze zdjęciami z książki „Four days*”, która stoi u mnie w domu na półce. Dobranoc.

*Four days. The historical record of the death of president Kennedy compiled by United Press International and American Heritage Magazine, Introduction by Bruce Catton, 1964.

(krawat: no name)

sobota, 11 lutego 2017

2477 krawat, 2477 dzień, 10/2/17

Dobry wieczór! Robię jakieś tam porządki i przypominam sobie rzeczy dawno zapomniane. I tak sobie przypomniałem, że w jednym z banków mam konto dolarowe. Udałem się do tej świątyni finansów celem likwidacji tego konta, bowiem byłem pewien, że nie posiadam żadnych na nim amerykańskich środków płatniczych ani innych cennych dewiz z drugiego obszaru płatniczego. Obawiałem się za to, że bank nalicza mi tytułem prowadzenia konta jakieś opłaty i pewnie przez lata uzbierała się z tego spora kwota, a ja teraz likwidując będę musiał nieźle bulnąć. Spotkało mnie miłe zaskoczenie. Bank niczego mi nie naliczył, a na koncie mam nawet kapitał. W wysokości 23 groszy. W tej sytuacji konta nie zlikwidowałem, będę teraz obracał tym kapitałem aż pomnożę go w miliony. Przecież od czegoś trzeba zacząć. Dobranoc.

(krawat: George)

czwartek, 9 lutego 2017

2476 krawat, 2476 dzień, 9/2/17

Dobry wieczór! Dzisiaj prywata, bo wróciłem z promocji książki Piotra Pytlakowskiego pod tytułem „Wspomnienia konduktora wagonów sypialnych. Powieść osobista”. Część z tych historii znam, bo Piotr nam, swoim kolegom, opowiadał przy różnych okazjach, najczęściej przy kieliszku wódki i imprezach około redakcyjnych „Spotkań”, „Przeglądu Tygodniowego” i „Życia Warszawy”. Opowieści były barwne. Redaktor Pytlakowski był naprawdę konduktorem. Dla mnie to bratnia dusza, też mam bogaty i powikłany młodzieńczy życiorys. Szybko zacząłem czytać książkę, i te historie mi znane oraz te dopiero poznawane tak wciągają, że kończę i oddalam się do dalszej lektury. Dobranoc.

(krawat: Tie Break)



2475 krawat, 2475 dzień, 8/2/17


Dobry wieczór! U nas w okolicy wszyscy dzisiaj żyją kraksą na Puławskiej. Facet pędził samochodem, wpadł na drugi, a potem na kilka zaparkowanych na chodniku. I jeden z tych z trotuaru wylądował w aptece, a dokładniej na jej wystawie, czyniąc wielką demolkę. Na szczęście nikomu z pieszych nic się nie stało. Wszyscy się cieszą, że nie łazili akurat tamtędy. Ja też jest zadowolony, bo miałem tam pójść i pobliżu coś załatwić, ale mi się nie chciało. I z tego „nie chciało” jestem najbardziej rad, bo nie jest źle jakąś sprawę odwlec. Przynajmniej raz na jakiś czas. Dobranoc.
Dobranoc.

(krawat: Tie Rack - Studio 54)


środa, 8 lutego 2017

2474 krawat, 2474 dzień, 7/2/17

Dobry wieczór! Już w pracy koleżanka zauważyła, że śnieg dzisiaj pada tak świątecznie. Kiedy wieczorem wyrzucałem śmieci gąszcz łysych choinek stojąc przy śmietniku był ośnieżony i w ciemnościach wyglądał uroczo. Jak mini-zagajnik. Niepowtarzalną atmosferę świąt dawało też migotanie kolorowych lampek na kilku balkonach. Ruszyłem więc na spacer z psami. Było naprawdę romantycznie. Krwistoczerwony neon H & M na gmachu centrum handlowego Plac Unii odbijał się pięknie w wieżyczce kościoła ewangelickiej parafii Wniebowstąpienia Pańskiego.Wyglądało to jak jakiś ogień albo zachód słońca. Chwilę potem minął nas mały pies migocząc przypiętą do obroży lampką i dzwoniąc małym dzwoneczkiem. Może to taki super mini-Rudolf, ale i tak atmosfera naprawdę (post)świąteczna. Dobranoc,

(krawat: St. Michael from Marks & Spencer)

poniedziałek, 6 lutego 2017

2473 krawat, 2473 dzień, 6/2/17



Dobry wieczór! Szanowni Państwo, historię, którą miałem opowiedzieć dzisiaj opowiem jutro, albowiem taki zaganiany jestem. A historia jest za długa. Polecam natomiast audycję "Kwadratury kultury", którą prowadzi Monika Małkowska w Polskim Radiu 24 (poniedziałki, godz.22.15). Dzisiaj byłem jednym z jej gości, a rozmawialiśmy o tym z czego żyją ludzie kultury (a właściwie z czego nie żyją). Dobranoc.

(krawat: C & A)



niedziela, 5 lutego 2017

2472 krawat, 2472 dzień, 5/2/17

Dobry wieczór! W przypadku braku internetu zdecydowanie najprzyjemniejszy jest brak informacji z kraju i ze świata. Tak to duża przyjemność. Zaczynam lepiej rozumieć pustelników. Z tym że kiedyś trzeba było udać się na odludzie, dziś można wyłączyć sieć, telefon i telewizor. Jeszcze tylko udać się do luksusowego po zakup produktów bio, eko i fairtrade. Poszpanować w wegańskiej knajpie. I już mamy pustelnika 2.0. Czyli jednak są plusy tego postępu technicznego. Dobranoc.

(krawat: Tom Sayers)

sobota, 4 lutego 2017

2471 krawat, 2471 dzień, 4/2/17


Dobry wieczór! Z braku internetu skorzystałem dzisiaj z oferty prywatnej stacji telewizyjnej i wysłuchałem rozmowy czterech panów o niczym. Rozbawiłem mnie jeden z rozmówców, a dokładniej pan Materna Krzysztof, który zauważył, ze "tworzenie klik nie zawsze może być związane z korupcją". I dobrze można bawić się z alkoholu, dodam od siebie. Dobranoc.


(krawat: Moda Roma)


piątek, 3 lutego 2017

2470 krawat, 2470 dzień, 3/2/17


Dobry wieczór! W tramwaju siedział schludny mężczyzna lat około sześćdziesięciu. Ładnie sprane, czyściutkie błękitne dżinsy, błyszczące brązowe pantofle i lśniące jak świeży śnieg białe skarpety. Pozazdrościłem mu tych skarpet. Obśmiane w latach dziewięćdziesiątych jako dowód nieokrzesania i tandety. A być może to najprawdziwszy symbol przemian gospodarczych i społecznych. W ogóle to się stęskniłem za białymi skarpetami. Mówcie co chcecie, jest w nich jakiś duch czystości. Kupię sobie chyba parę. Białe skarpety na próbę. Dobranoc.

PS. Szanowni Państwo, prawdopodobnie mam awarie internetu, mogą więc wystąpić zakłócenia w komunikacji w najbliższych dniach, za które przepraszam.

(krawat: Jacques Monet)

2469 krawat, 2469 dzień, 2/2/17

Dobry wieczór! Przechodząc przejściem podziemnym przy Rotundzie uświadomiłem sobie, że tę kartkę z odręcznym napisem zarejestrowałem wcześniej pewnie już kilkaset razy. Podobnie jak tysiące innych napisów na straganach i witrynach sklepików. Dopiero dzisiaj pomyślałem trochę dłużej o tym napisie. „Mydło z Aleppo”. Świetne, choć ja wolę marsylskie. Ale dzisiaj zaintrygowało – w świetle doniesień z tego miasta – jakie historie i jacy ludzie mogą kryć się z tą kostką mydła. Odgoniłem jednak te myśli, bo pewnie jest ono bezczelną podróbą i zostało zrobione w Chinach. Też ciekawa i pewnie dramatyczna historia. Dobranoc.

(krawat: Principles)



czwartek, 2 lutego 2017

2468 krawat, 2468 dzień, 1/2/17

Dobry wieczór!
Na ulicy w centrum Warszawy siedzi brodaty mężczyzna mający około 60. lat i gra na gitarze. W pewnym momencie podchodzi do niego chłopak. Mężczyzna przestaje grać i zaczyna rozmawiać.
– Jak ty wo ogóle tak możesz? – mówi gitarzysta. – Siedzi sobie bezdomny, zmarznięty muzyk, który próbuje zarobić parę groszy, a ty tak sobie podchodzisz i mówisz: „Daj mi dwa złote”. Pojebało cię!?
Wszyscy uważają, że artyści powinni być głodni. Nawet inni głodni tak uważają.
Dobranoc.

(krawat: Ventuno 21)

środa, 1 lutego 2017

2467 krawat, 2467 dzień, 31/1/17

Dobry wieczór! Szanowni Państwo! Uprzejmie informuję, że dzięki Cyzi i Pchełce załatwiłem ważną sprawę urzędową. Niestety, nie mogę ujawnić bliższych szczegółów. Wiadomo, sprawa poufna. Dobranoc.
Dobranoc.

(krawat: Valentino Giovanni))

poniedziałek, 30 stycznia 2017

2466 krawat, 2466 dzień, 30/1/17

Dobry wieczór!
Mijam znajomego sklepikarza, który stoi sobie pod swoim sklepem. Ciągle stoi. Raz pali papierosy, raz rozmawia przez telefon, innym razem z kimś gada na ulicy lub po protestu stoi.
– Cześć! – mówię.
– Patrz, a jak tak stoję – odpowiada.
Po pól godzinie.
– Znowu stoisz.
– A ty znowu gdzieś idziesz. Po co tak łazisz?
– Zaraz będę wracał.
– No, właśnie, a nie mógłbyś chwilę postać.
Wracam po kwadransie.
– Znowu idziesz. Nerwicę masz jakąś.
– A ty znów stoisz.
– Stoję, bo jestem spokojny. Nie miotam się wte i wewte.
Dobranoc. Muszę lecieć z psami.

(krawat: Burlington)

niedziela, 29 stycznia 2017

2465 krawat, 2465 dzień, 29/1/17

Dobry wieczór! Świat się chyba bardzo zmienia. bo jest wreszcie pierwsza miła niemiecka reklama samochodów. Do tej pory to w tych ich reklamach telewizyjnych ojciec gnoił syna, potem syn ojca., koledzy kolegę... Aż przykro było patrzeć. Nie dziwiło mnie również, że te marki polubiły karki i dresy. Teraz jest bardzo miła reklama opla. Nikt nikogo nie glebi. A wszystko to pewnie zasługą psa rasy border colie, którego oglądanie – nie tylko z powodu podobieństwa do Cyzi – sprawia mi przyjemność. A nie można było tak od razu, warto było gnoić swoich bohaterów? Dobranoc.

(krawat: Bill Blass)


sobota, 28 stycznia 2017

2464 krawat, 2464 dzień, 28/1/17

Dobry wieczór! Żona wróciła z wieczornego spaceru z psami. I mówi, że jest nowa moda. Strasznie dużo powyrzucanego chleba na ulicach leży. Poza zwykłym chlebem i kajzerkami jest też dużo pieczywa z różnymi ziarnami. Jest ciemne, białe, razowe i dietetyczne. Pumpernikiel, bułka wrocławska i paryska, bagietka i murarka. W związku z tym zwracam się ponownie z apelem: Kochani! Kusi to psy, gdybyśmy chcieli (my właściciele) to byśmy im sami dali. Ptaki tego też nie jedzą, bo pękają z przeżarcia. Za to jedzą szczury i są bardzo zadowolone. Potem znikają na deser w studzienkach telekomunikacyjnych, gdzie z apetytem obgryzają kable telefoniczno-internetowe. Podobno są słodkie i pyszne. Smacznego. Dobranoc.


(krawat: Debenhams)