czwartek, 29 czerwca 2017

2615 krawat, 2615 dzień, 28/6/17

Dobry wieczór! Byłem w drogerii. Superpharm czy coś takiego... No i tam napisali na takiej kartce, że jak wezmę dowolny dezodorant to drugi mogę mieć za 1 grosza. No to wziąłem, Dwa dowolne. A przy kasie mi mówią, że powinienem wziąć, znaczy kupić, jeden dezodorant, drugi musi być taki sam. No to ja oczywiście zwracam te dwa dezodoranty. Nie będzie mi jakiś Superpharm pluł twarz i dzieci mi germanił... Ja sobie kupię te dwa dezodoranty w pełnej cenie u Niemca za rogiem. Łaski mi nie robią. Ale tłumaczę, że dowolny w języku polskim oznacza, iż mogę wziąć "każden jeden". Mój wysiłek idzie na marne, bo dziewczyna przy kasie i tak nic nie rozumie, bo jest Ukrainką i ledwo mówi po polsku. Za to jakaś pani w kolejce pokazuje mi maczkiem zapisany tekst twierdząc, że tam dowolny znaczy dwa takie same. No to ja jej cytuję słowniki, i wtedy ona do mnie, że przecież to jest promocja i wszystko musi być nieuczciwie, bo takie są zasady dobrej promocji i dowolny może znaczyć wszystko. A potem ludzie dziwicie się, że młodzież pije i do ONR-u się zapisuje. Dobranoc.

(krawat: Michelsons)

wtorek, 27 czerwca 2017

2614 krawat, 2614 dzień, 27/6/17

Dobry wieczór! W końcu wybrałem się do nowego Nowego Teatru, który ma teraz siedzibę w dawnym Garażu Miejskim na mojej ulicy. A skoro się wybrałem to wybór padł na muzykę współczesną. Spektakl teatralny poczeka, Warlikowski jest dla mnie nudny i pretensjonalny. Ale za to koncert całkiem udany, bo w Nowym jest Scena Muzyki Współczesnej. Grała orkiestra Chain Ensamble pod batutą Andrzeja Bauera. Bardzo dobry program koncertu: Lutosławski, Szymański, Ligeti, Filidei i Cendo. I bardzo udany wieczór. Dobranoc.

(krawat: no name)

2613 krawat, 2613 dzień, 26/6/17

Dobry wieczór! Zacząłem oglądać w telewizji „Ojca chrzestnego”. Tak na chwilę, bo przecież dobrze znam, a oderwać się nie mogę. Krótko mówiąc dobre filmy są najlepsze. Dobranoc.

(krawat: Vincenza)

poniedziałek, 26 czerwca 2017

2612 krawat, 2612 dzień, 25/6/17

Dobry wieczór! Ulicą szła starsza pani w wieku około osiemdziesięciu lat. Szła powoli, trochę przygarbiona. Nie wiadomo, czy w szybkim chodzeniu przeszkadzał jej wiek czy buty na trochę wyższym obcasie. Była starannie ubrana. Cała w kolorze (i zapewne też zapachu) lawendowym: elegancka suknia, buty, klipsy. naszyjnik i pomadka na ustach. Starannie uczesana. Mijał ją rówieśnik, też szedł powoli. I również był trochę przygarbiony. Schludnie ubrany. Brązowe pantofle i spodnie, koszula z dużym kołnierzem i w grube paski w stylistyce lat siedemdziesiątych. Mężczyzna spojrzał na nią, zatrzymał się na chwilę, po czym podbiegł do niej szybko na miarę swoich możliwości.
– Pięknie pani wygląda.
– Słucham?
– Nie słyszę!
– Co pan powiedział!?
– Pięknie pani wygląda!
– Ach, jaki pan uroczy!
Uśmiechnęli się zalotnie do siebie, ukłonili na pożegnanie i każde z nich ruszyło w swoją stronę. Trochę mniej przygarbieni, i trochę raźniejszym krokiem. Dobranoc.

(krawat: created for INA)

niedziela, 25 czerwca 2017

2611 krawat, 2611 dzień, 24/6/17

Dobry wieczór! Znajomy mnie dzisiaj pochwalił.
– Lubię ciebie czytać – mówił – wychodzisz z psami na spacer, niby nic, a jednak jest w tym coś.
Fajnie, miło, pomyślałem. Zachęcony wziąłem psy na spacer. Coś dobrego muszę napisać, jakąś fajną obserwację. Łażę z psami wte i wewte. Cyzia już z nudów ziewa, Pchełka się zapiera, nie chce łazić. A tu nic. Nic się dzieje, żadnych ciekawych obserwacji. Kompletna klapa. Dobranoc.

(krawat: Next for men)

piątek, 23 czerwca 2017

2610 krawat, 2610 dzień, 23/6/17

Dobry wieczór! A to mnie autokorekta sms-ów, no i po trosze własna nieuwaga załatwiły. Pisałem do znajomego i zacząłem jak Bozia kazała od imienia adresata. Napisałem więc „Wojtku”. No i ta cholerna autokorekta „Wojtku” przerobiła na „Kotku” przerabiając przy okazji mnie. Znajomy na szczęście uznał. że to nie tyle mój przypływ czułości do niego, ale działanie różność środków medycznych, które wczoraj mi zaserwowano podczas badania i w związku z tym bredzę jak potłuczony. Tłumaczyć się więc nie musiałem, ale i też dostarczyłem mu niezłej zabawy i pretekstu do złośliwości na dłuższy czas. Dobranoc.
(krawat: Michelsons)

2609 krawat, 2609 dzień, 22/6/17

Dobry wieczór! Dzisiaj miałem badanie. I po podanych mi medykamentach śpię cały dzień. Bardzo miłe uczucie. Dobranoc, muszę iść spać.

(krawat: Thai Silk)

środa, 21 czerwca 2017

2608 krawat, 2608 dzień, 21/6/17

Dobry wieczór! Jakoś skupić się nie mogę na pisaniu, bo skupiam się na czymś innym, a że w tej chwili nie mam opłaconej usługi podzielności uwagi (aplikacja mobilna), więc skupić się nie mogę, nawet na tym na czym się skupiać muszę. A skupiam się trochę przymusowo i ten przymus powoduje, że skupienie mi się rozprasza zanim się skoncentruję. Wiem, że zawile to wykładam, ale przecie mówiłem, iż nie jest skupiony na pisaniu. Dobranoc.

(krawat: no name)


2607 krawat, 2607 dzień, 20/6/17

Dobry wieczór! Wieczorem miałem problem z internetem. I miałem poczucie odcięcia od świata. Jakiejś izolacji nawet. Tak, czułem się kompletnie zagubiony i osamotniony. Co robić? Jak żyć? Pewnie w internecie są jakieś porady na ten temat, ale jak z nich skorzystać kiedy nie ma internetu. Dobranoc.

(krawat: Past Times)

wtorek, 20 czerwca 2017

2606 krawat, 2606 dzień, 19/6/17

Dobry wieczór! Dzisiaj byłem na premierze książki „pewnej pani z telewizji”, czyli Ani Mentlewicz. „Pewna pani...*” tytuł jej pierwszej powieści, teraz napisała i wydała drugą pod tytułem „Zemsta na ekranie**”, przy okazji zapewniając mi lekturę na wakacje. Na promocji – jak zawsze przy takiej okazji – spotkałem mnóstwo znajomych, starych i jeszcze starszych, wśród których była nawet koleżanka co ze mną zrobiła teatr w niepamiętnych czasach.
Był też pies, pekińczyk, a raczej pewna zalotna pekinka, która natychmiast przyszła do mnie na pieszczoty. Znajomy właściciela tej pekinki obserwując mnie zasugerował mu, by wziął tego psa na ręce, co odebrałem jako sugestię, że mogę ukraść to zwierzę. Zresztą miał rację, bo jeśli chodzi o psy to byłbym zdolny do tego. Dobranoc.

*Anna Mentlewicz, „Pewna pani z telewizji”, wyd. Melanż, Warszawa 2016
**Anna Mentlewicz, „Zemsta na ekranie”, wyd. Melanż, Warszawa 2017

(krawat: Giorgio)

niedziela, 18 czerwca 2017

2605 krawat, 2605 dzień, 18/6/17

Dobry wieczór! Postanowiłem być... Być jak Adam Michnik. Tyle czytam w gazeta.pl o promocjach w znanych sieciach hipermarketów, że jak w końcu w jednym z nich dostrzegłem crocsy w super-, hiperprmocji, to się nie wahałem ani chwili i je kupiłem. Dzisiaj – wzorem drogiego memu sercu – Adama włożyłem je na swoje marne stopy. Do marynarki, pod krawatem. Ruszyłem w marsz po Mokotowie. Niestety, nikogo nie spotkałem, choć bardzo się starałem. Martwi mnie jednak jedno.  Tym bardziej że znana mi literatura na temat milczy. To mi psuje radość z nowego zakupu. No, bo jakie skarpety nosi się do crocsów, jeśli się do nich je w ogóle zakłada. O ton jaśniejsze? Może pod kolor spodni? Albo tylko i wyłącznie białe, jako symbol naszej quasi-rewolucji 89. Dress code to trudna sztuka. Dobranoc.

(krawat: St. Michael from Marks & Spencer)



2604 krawat, 2604 dzień, 17/6/17

Dobry wieczór! Chyba bogaty będę... Jako pomocnik-ochotnik (przymusowy ochotnik) majstra poprawiałem płot w naszym domu na wsi. Potem jak majster się oddalił przyszedł sąsiad, nie poznał mnie, bo w roboczych łachach byłem. Zagadnął o pogodzie, o tym i o owym. O roślinkach też była mowa.
– Będę musiał do pana zadzwonić, żeby mi pan furtkę zrobił – stwierdził.
– Niech pan dzwoni.
Chyba będę bogaty... O ile zawód zmienię. Dobranoc.

(krawat: Michelsons)

sobota, 17 czerwca 2017

2603 krawat, 2603 dzień, 16/6/17

Dobry wieczór! ,,, i wróciłem. Kilka miesięcy temu nasza koleżanka miała mieć wernisaż w Katowicach, więc przygotowaliśmy program pobytu w tym mieście,. Ale potem okazało się, że wernisażu nie będzie, a bilety na pociąg i nie tylko już kupione, nocleg opłacony. Klamka zapadła i pięcioosobowa wycieczka udała się w podróż do stolicy Śląska. W programie był Nikiszowiec, gdzie zgodnie z poradą Joli Literskiej (z nią, niestety, nie udało nam się spotkać, w przyszłości nadrobimy zaległości), zaglądaliśmy do każdego podwórka. Potem Giszowiec z placem pod Lipami, a na finał koncert wiolonczelowy h-moll Antonina Dvóřaka (solista – Gautier Capuçon) i trzecia symfonia Johannesa Brahmsa. Grała WDR Sinfonieorchester z Kolonii, dyrygował Jukka-Pekka Saraste. Nowy gmach Narodowej Orkiestry Symfonicznej Polskiego Radia ze wspaniałą salą koncertową robi wielkie wrażenie. Na drugi dzień czasu starczyło tylko na wizytę w nowym, powstającym na terenach dawnej kopalni „Katowice”, Muzeum Śląskim. Powrót do Warszawy, podczas którego pozbyłem się dzisiejsza krawata. Po prostu od rana nasza przyjaciółka Benita, Bernadeta Waszkielewicz, powtarzała, że bardzo jej się podoba, więc jej go dałem. Niech ma dziewczyna. Po powrocie do Warszawy z trudem zdążyliśmy na koncert Suzanne Vegi w „Palladium”. Cudowne przeżycie. Mimo zmęczenia od razu poczułem się młodo. Dobranoc.

PS. Te plamy na koszuli to ślady katowickiego deszczu.

(krawat: Michelsons)

czwartek, 15 czerwca 2017

2602 krawat, 2602 dzień, 15/6/17

Dzień dobry! A ja w podróży... Miłego dnia.

(krawat: Savoy Taylors Guild, Moss Bros.)

2601 krawat, 2601 dzień, 14/6/17

Dobry wieczór! Przez park idzie dwóch mężczyzn. Wyglądają jak typowi przedstawiciele ekip budowlano-remontowych. Szczupli, z wąsami, około pięćdziesiątki, ale tak naprawdę bezwiekowi. Objuczeni jakimiś torbami. Palą papierosy i trochę się zataczają, czyli są pod wpływem alkoholu. Jedna z toreb wypełniona po brzegi puszkami piwa VIP. A brzęk z drugiej torby daje znać, że na piwach się nie skończy. W pewnym momencie jeden z nich się zatrzymuje. Nie wiadomo, czy wdycha głęboko powietrze, czy też solidnie zaciąga się papierosem.
– Ma to jakiś urok – mówi.
– Ma – potwierdza drugi.
Siadają na ławce, otwierają po puszce piwa. Romantycy. Dobranoc.


(krawat: PLS, wool, wełna)




środa, 14 czerwca 2017

2600 krawat, 2600 dzień, 13/6/17

Dobry wieczór! Po spektaklu „Umarłe miasto” Ericha Wofganga Korngolda z Teatru Wielkiego wracaliśmy piechotą. Spektakl był interesujący, sympatyczny nawet, choć zasadniczo dość ponury (tak marginesie, autor musiał naprawdę nie znosić Brugii, flandryjskiego miasta). Przedstawienie nam się podobało, spacer miły, na Marszałkowskiej, gdzieś w okolicach Teatru Rozmaitości, zaczepił nas mężczyzna o kulach. Z siwą brodą, pod krawatem, w białej koszuli i marynarce. Początkowo myślałem, że chce pieniądze. Ale on tylko zawołał: „Panie, zabili tysiące!” Kłaniając się uprzejmie oddaliłem się życząc mu miłego wieczoru. Trochę dalej, już na Placu Unii Lubelskiej, z bramy wybiegł mężczyzna w szlafroku. Na murze kamienicy zaczął przyklejać odręcznie napisany plakat. Silny wiatr podrywał poły męskiej podomki ukazując nagość. Kątem oka dostrzegłem na plakacie w drugim rzędzie napisu magiczne słowo „news” i wtedy przyśpieszyłem kroku.
– Popatrz – powiedziałem do żony – jak idziesz ze mną to zawsze coś ciekawego się dzieje.
– O tej porze – stwierdziła żona – to nawet trudno spotkać kogoś normalnego.
Poza nami, oczywiście. Dobranoc.

(krawat: Trevisan VENEZIA)

poniedziałek, 12 czerwca 2017

2599 krawat, 2599 dzień, 12/6/17

Dobry wieczór! Nasza Cyzia jest bohaterką, a dokładniej jednym z bohaterów, książki Joanny Krupy „Psie sprawki. 12 wzruszających historii”*. Historia Cyzi jest jest dziewiątą z tych dwunastu, to rozdział „Cyzia (i Beata)”. Ma zachęcić do adopcji psów ze schronisk i fundacji, a nasza Cyzia trafiła do nas dzięki pośrednictwu fundacji „Mikropsy”, choć przecież takim mikropsem wcale nie jest, ale przygarnęli ją nie patrząc na to, że jest trochę przerośnięta. Zysk z tej książki zostanie przekazany schroniskom, więc zachęcam do jej kupienia. Oczywiście, my swój egzemplarz też kupiliśmy. Dobranoc.

*Joanna Krupa, Psie sprawki. 12 zruszających historii i wyjątkowy przewodnik po dobrej psiej adopcji, (redakcja Rachela Berkowska i Karolina Głogowska), Warszawa 2017

(krawat: William Hunt)

2598 krawat, 2598 dzień, 11/6/17

Dobry wieczór! Cały czas nie wiem, ufać przeszłym i przyszłym złamaniom (tzw. prognozy ortopedyczne), czy też paniom od pogody w telewizji (tzw. prognozy meteorologiczne). Prognozy ortopedyczne wskazywały mi wczoraj wyraźnie, że żadnej burzy w Warszawie nie będzie, a te meteorologiczne mówiły, lać będzie. I proszę, nie padało, nie grzmiało. Bokiem gdzieś przeszło, ale przecież ja nie czułem, że w ogóle idzie. Może w opozycji do strony twojapogoda.pl powinienem założyć konkurencyjny ekspercki portal twojezlamanie.pl (ew. bolwkrzyzu.com), gdzie połamańcy i inni meteopaciwsparci lokalizatorem GPS (dzięki czemu powstanie specjalna siatka) będą prognozować zmiany aury. Dobranoc.

(krawat: Thomas Pink MCMXCVIII)

sobota, 10 czerwca 2017

2597 krawat, 2597 dzień, 10/6/17

Dzień dobry! Dobry wieczór! Założyłem dzisiaj krawat z mistrzostw świata w piłce nożnej w 1998 roku we Francji z dwóch powodów. Po pierwsze, mam. A jak mam to założę. Po drugie, dzisiaj nasi kopią się z Rumunami o mundial w Rosji. Nasi są faworytami tej kopaniny. A ja rano przy prasowaniu koszuli (polecam tę czynność, bardzo relaksuje, a zarazem taka praktyczna), obejrzałem sobie końcówkę meczu Andorczyków z Madziarami. Ci Węgrzy przegrali z jedną z najsłabszym drużyn na świecie. Obejrzałem koniec tego – dość marnego zresztą – widowiska przede wszystkim, by zobaczyć radość i łzy andorskich kopaczy. To są najpiękniejsze chwile widowisk sportowych, kiedy wieczni outsiderzy zwyciężają. Co ja o tym będę wam gadał, sam czuję się outsiderem. Do widzenia. Dobranoc.

(krawat: France 98)

piątek, 9 czerwca 2017

2596 krawat, 2596 dzień, 9/6/17

Dobry wieczór! Lubię. Po prostu. Dobranoc.

(krawat: Pohland Exklusiv)

2595 krawat, 2595 dzień, 8/6/17

Dobry wieczór! Tak bardzo nie chcę oglądać programów informacyjnych, twierdzi moja żona, że nawet śledzę mecze tenisowe i zawody kolarskie. A wcześniej nudziły mnie te dyscypliny sportu. Prawda jest taka, informacji o najważniejszych wydarzeniach politycznych dowiem się z internetu i stracę na to kilkanaście minut. Śledzenie komentarzy i analiza co kto powiedział zupełnie mnie nie interesuje. Jak chcę obejrzeć jakiś ciekawy sport, znajdę coś naprawdę ekscytującego, teraz jest finał Pucharu Stanleya. Kibicuję Nashville Predators. Z kolei niedawno odkryłem, że oglądanie tenisa i kolarskich wyścigów szosowych kompletnie mnie nie emocjonuje, ale za to swoją monotonią wycisza do tego stopnia, że zapadam w drzemkę. To prawda, sport łagodzi obyczaje. Tylko trzeba wybrać odpowiednią dyscyplinę. Dobranoc.

(krawat: Marks & Spencer)

czwartek, 8 czerwca 2017

2594 krawat, 2594 dzień, 7/6/17

Dobry wieczór! Na ulicy Foksal odbywała się sesja fotograficzna. Modelka była zabawnie i dziwacznie umalowana. Pomachałem do niej, odmachała mi cała ekipa. Przesłaliśmy sobie miłe uśmiechy. W pobliskim ogródku pewnej restauracji kichnął głośno Ryszard Petru, jakaś pani przechodząca ulicą poruszana tym odgłosem powiedziała: „Sto lat!”
Nieco później trochę dalej pięknie śpiewały dziewczyny z zespołu „Stara Śpiewka”, które w taki sposób zapraszały na koncert „Tam dziewczęta się schodziły” (24.06. w Prom Kultury na Saskiej Kępie). Pijanego mężczyznę w typie starofolkowym folkowa tak muzyka urzekła, że uznał – dziewczyny śpiewają dla zarobku i na plakacie promującym koncert położył pieniądze. Potem było metro. Przy wejściu do wagonu młody człowiek chciał grzecznie przepuścić starego człowieka, ale stary doszedł do wniosku, że ten młody to niemrawa łazęga: „Co gamoniu blokujesz i tępo się gapisz”. W tym momencie młody człowiek przestał być miły dla starego człowieka: „Właź dziadzie i nie marudź”. Wszystko wróciło do normy. Dobranoc.

(krawat: Marks & Spencer)

środa, 7 czerwca 2017

2593 krawat, 2593 dzień, 6/6/17


Dobry wieczór! Byłem dzisiaj na wernisażu wystawy Magdaleny Wdowicz-Wierzbowskiej, która w zeszłym roku udała się do Serbii, gdzie spędziła trochę czasu pomagając uchodźcom. Wykonywała proste, ale potrzebne czynności, a kiedy pozwalał na to czas i okoliczności robiła zdjęcia. Dzięki temu powstał bardzo osobisty dziennik uczestnika wydarzeń i jednocześnie artysty, który swoją wrażliwością próbuje utrwalić i opisać widziany świat. Wystawę „Bliżej” Magdaleny Wdowicz-Wierzbowskiej można zobaczyć w Galerii ZPAF – Związku Polskich Artystów Fotografików (Plac Zamkowy 8 w Warszawie). Polecam. Dobranoc.

(krawat: Adam & Eve)

wtorek, 6 czerwca 2017

2592 krawat, 2592 dzień, 5/6/17

Dobry wieczór! Nieopodal nas była budka z warzywami. Kiedyś potężna wichura zwaliła na nią drzewo. Po wyremontowaniu obok dawnego zieleniaka pojawił się toi toi, czyli plastikowa sławojka, a w samym warzywniaku ulokowało się całodobowe kasyno z automatami. Niedawno salon gier zniknął, budka stała jakiś czas pusta, aż wreszcie pojawił się na niej banner z informacją, że niedługo będą tam handlować odzieżą patriotyczną. Dzisiaj w sklepiku pracowali robotnicy. Napadła ich pewna starsza pani. Niestety, zaatakowała również mnie, kiedy akurat z psami udzielaliśmy przybyszom z innego świata informacji topograficznych.
– Pan widział co tam będzie?
– Widziałem.
– Oni tam odzieżą patriotyczną będą handlować!
– A przeszkadza to pani?
– A panu nie przeszkadza!?
– Mnie nie przeszkadza. Jestem za wolnym rynkiem i demokracją.
– Ale to nie jest demokratyczne! Proszę, pana ja... ja jestem Polką.
– Ja też. Niech pani otworzy sklep z odzieżą niepatriotyczną...
Odeszła miotając straszne przekleństwa. Propolska antypatriotyczna patriotka. Dobranoc.

(krawat: St. Michael)


niedziela, 4 czerwca 2017

2591 krawat, 2591 dzień, 4/6/17

Dobry wieczór! Rano w kuchni po śniadaniu do kawy nalałem mleka. Żonie zwykłego, dwa procent tłuszczu, sobie bez laktozy, 3,2 procenta.
– Weźmy kawę i przejdźmy do pokoju, usiądziemy wygodnie przed telewizorem – zaproponowałem. – W komfortowych warunkach obejrzymy kolejną transmisję z końca świata.
Dobranoc.

(krawat: Reine Seide)

2590 krawat, 2590 dzień, 3/6/17

Dobry wieczór! Zmarła pani Iwona Ostapkowicz. Nie znaliśmy się osobiście. Nasza znajomość to wydawałoby się typowa fejsbukowa relacja. Przez wiele lat pani Iwona była częstym gościem, moim gościem i moim czytelnikiem. Często komentowała moje wpisy, mądrze i sympatycznie. I ja też oczekiwałem na jej wpisy i uwagi, nawet jeśli się z nimi nie zgadzałem. Przez te kilka lat czuję, że poznałem ją i polubiłem. Nie wyobrażam sobie, że nie ujrzę jej wpisów, nie przeczytam jej uwag. Podobno ciężko chorowała, a przecież jeszcze niedawno znalazła czas, by coś u mnie skomentować. Choć znaliśmy się tylko wirtualnie, pozostanie w mojej realnej pamięci. Dobranoc.

(krawat: New Look)

piątek, 2 czerwca 2017

2589 krawat, 2589 dzień, 2/6/17

Dobry wieczór! W związku z pojawiającymi się co roku pytaniami: co robię w dniu bez krawata? Odpowiadam: zakładam krawat. Rozwinięcie odpowiedzi: nigdy nie lubiłem różnych oficjalnych dni tego lub bez tamtego. W związku z tym, ponieważ lubię kontestować, we wszystkie dni bez jestem z, a w dni z jestem bez. To oczywiste. Poza tym odnośnie tego konkretnego dnia bez krawata to zauważyłem, że najchętniej obchodzą go ci, którzy nigdy nie noszą krawatów. Dobranoc.

(krawat: no name)






2588 krawat, 2588 dzień, 1/6/17

Dobry wieczór! Telefon wyrwał mnie ze snu. W słuchawce usłyszałem głos mężczyzny zapraszającego mnie na jakąś imprezę, na której będę mógł poznać produkty znanych marek takich jak Filipiak Milano. Mogłem coś przekręcić, w końcu było rano. Potem dorzucił jeszcze kilka nazw, których nie kojarzyłem.
– To dlatego mnie pan obudził? – zapytałem grzecznie, nadal powoli odzyskiwałem świadomość.
– Proszę pana, ja pracuję! Ja sobie godzin pracy nie wybieram! Ja nie wiem, kiedy pan śpi albo nie śpi! – wykrzykiwał do słuchawki, a ja drzemiąc jeszcze w majakach widziałem twarz tego mężczyzny na starym, dobrym Bazarze Różyckiego. Postanowiłem pozostać w tym iluzorycznym nastroju.
– Spadaj pan – rzuciłem przywracając swój praski akcent.
– W takim razie życzę panu miłego dnia – powiedział grzecznie i rozłączył się.
Nie ma to jak dobra szkoła. Dobranoc.

(krawat: John Lewis)

czwartek, 1 czerwca 2017

2587 krawat, 2587 dzień, 31/5/17

Dobry wieczór! Tramwaj. Para rozmawia o trudach życia codziennego. Mężczyzna mówi do kobiety: - Musimy zajść do spożywczego po jajka, bo moje już wyszły.
Dobranoc.

(krawat: Thomas Pink)

środa, 31 maja 2017

2586 krawat, 2586 dzień, 30/5/17

Dobry wieczór! Świat wrogów według Pchełki (czyli tych, których obszczekujemy bardzo). Ranking.  Top 10.

1. Kot albo motorower*.
2. Motorower albo kot.
3. Jednak kot.
4. Jednak motorower.
5. Ptaki...
6. Kruki, gołębie...
7. Te skrzydlate świnie!
8. Osoby dzwoniące do bramy naprzeciwko.
9. Dostawca pizzy na motorowerze przy tej bramie.
10. Jednak kot.  Jednak motorower.

 *motorowerami jeżdżą dostawcy pizzy

Dobranoc.

(krawat: Disney Fashions)

wtorek, 30 maja 2017

2585 krawat, 2585 dzień, 29/5/17

Dobry wieczór! Niedługo powstanie fundamentalne dzieło „Joga dla psów”. Autorką będzie Sri Sri Pchłomira Yoga Maharishi Krishnamacharaya, a nie Cyzysława, która jest z natury bardzo medytacyjna. Będzie to synteza własnych dokonań Sri Sri Pchłomiry, która nauczyła się tak wyciągać tylną łapę, że udaje jej się omijać zaporę w postaci kołnierza i drapać w ucho (pozycja koła – urdhva dhanurasana). Teraz pracuje nad pozycją gołębia angażując swoją sakralną czakrę. Dobranoc.

(krawat: Prochownick)

niedziela, 28 maja 2017

2584 krawat, 2584 dzień, 28/5/17

Dobry wieczór! Ze znajomym z Paryża (imię i nazwisko znane redakcji) po miesiącu odwiedzamy restaurację i w drzwiach kelner od razu nas rozpoznaje. To miłe, jesteśmy tu drugi raz, a już nas kojarzą. To dobrze, tak trzymać. Ledwo usioedliśmy, a znajomy wręcza mi prezent w postaci pudełka, w którym kryje się krawat, chusteczka do kieszeni w marynarce i spinki do koszuli. Rozpoznaję markę, jest to włoska firma rodzinna, i opowiadam mu jak bardzo znany światowy producent próbował przywłaszczyć sobie ich nazwisko. Poruszony opowieścią znajomy obiecuje, że nigdy więcej nie spojrzy nawet na wystawę sklepu tej wielkiej sieci. Ponieważ siedzimy w ogródku, dostrzega mnie najpierw stary kumpel (imię i nazwisko znane redakcji), który się śpieszy, bo ma gdzieś śpiewać. Potem pojawia się ubrany na czarno Milo Kurtis, który też się śpieszy, bo przygotowuje cykl koncertów „Od bikiniarza do hipstera”, o czym niniejszym uprzejmie donoszę. Dobranoc.

(krawat: Next Signature)

2583 krawat, 2583 dzień, 27/5/17

Dobry wieczór! Psy znów robią karierę, tym razem na stronach portalu onet.pl w tekście „Pupil w samochodzie” promują bezpieczeństwo psów podczas podróży. Poza tym Pchełka była na kontroli u weterynarza i kołnierz będzie musiała nosić jeszcze do środy. To skutek brutalnego ataku dużego psa, który ugryzł ją w ucho i na dodatek miał złą higienę jamy ustnej, więc rana się ślimaczy. Pamiętajcie, jeśli chcecie kogoś ugryźć powinniście najpierw pójść do dentysty, albo przynajmniej umyć zęby. Gryziemy tylko chwilę po myciu.
A w Teatrze Wielkim wystawiono „Jezioro łabędzie”, w nowej interpretacji, która mnie rozczarowała. Dobrze, że tancerze byli dobrzy. Dobranoc.

(krawat: Emarco)