sobota, 1 października 2016

2344 krawat, 2344 dzień, 30/9/16

Dobry wieczór! Późno wróciłem, więc zostałem „brutalnie” przywitany przez psie towarzystwo, które było wyraźnie stęsknione. A i też mocno znudzone. Oczekują towarzystwa, obsługi, ciągłego aportowania, a tu nic. Ci ludzie są kompletnie nieodpowiedzialni. Dobranoc.

(krawat: Lorenzo)

czwartek, 29 września 2016

2343 krawat, 2343 dzień, 29/9/16

Dobry wieczór! Surowa kara nałożona przez UEFA na Legię i mecz z Realem przy pustej widowni, to zwykła ludzka zawiść. Legia po prostu ma bardzo ładne stroje. Nawet podczas nieudanego meczu ze Sportingiem Lisbona (tylko dwie bramki) w tych czerwonych koszulkach i białych spodenkach wyglądali co najmniej jak jakiś Bayern czy Manchester United. Zawiść można zrozumieć, trudniej zaakceptować. Tak sobie rozmyślałem czekając na żonę w sklepie, kiedy minęły mnie dwie dziewczynki lat może 10 lub 11, lekko sepleniąc rozmawiały o swoim życiu uczuciowym. I wtedy usłyszałem: „Wiesz, ten Gzesiek to naprawdę...” Już myślałem, że moje imię na wymarciu, a tu proszę nawet młodzi amanci je mają. Dobranoc.


(krawat: Elico Santini, „Optometrist”)



środa, 28 września 2016

2342 krawat, 2342 dzień, 28/9/16

Dobry wieczór! Szedłem ulicą Kazimierzowska na skróty, bo w misji specjalnej do sklepu warzywnego. I nagle na mej drodze pojawiła się kobieta arabska z dwójką dzieci, które biegły radośnie obok niej. Była ubrana w brązowy hidżab, na który naciągnęła białą dresową bluzę z czerwonym sercem i jakimś napisem. Przyjrzałem się bliżej i okazało się, że to deklaracja: I LOVE JUSTIN BIEBER.
Nie wyciągałbym z tego daleko idących wniosków o integracji kulturowej. Myślę, że było jej zimno. A mnie przypomniał się widziany dawno temu, bo ponad trzydzieści lat, stary chłop maszerujący po polu na wsi lubelskiej w punkowej koszulce z kościelnych darów z napisem: PUNK'S NOT DEAD. Nigdy tego nie zapomnę: gumiaki, beret i ta koszulka. I bezzębny uśmiech. Dobranoc.

(krawat: Hawes & Curtis)

wtorek, 27 września 2016

2341 krawat, 2341 dzień, 27/9/16

Dobry wieczór! Do Warszawy na chwilę zajechał znajomy z Paryża. Spotkaliśmy się tradycyjnie w jednej z ostatnich knajp pamiętających czasy Peerelu, choć poddanej już modnemu tuningowi. Tatar podano też w wersji stuningowanej, na jakichś stłuczonych szybach, strach nawet pomyśleć skąd. Kiedy przyszedł kelner zabrać „naczynia” poprosiliśmy, by wątróbkę dał nam na tradycyjnych talerzach.
– Będą na metalowych.
– Nie jesteśmy w więzieniu, prosimy na zwykłych, takich normalnych. Ceramicznych.
– Spytam się w kuchni, może mają jakieś zwykłe talerze.
Po kilkunastu minutach wrócił z wątróbką na talerzach. Talerze były talerzami.
– W kuchni zdziwili się, kiedy spytałem o te talerze – powiedział stawiając naczynia na stoliku.
Potem na deser były jaja, bo znajomy powiedział: – Mam dla ciebie prezent. Wiem, pasjonujesz się rugby, ale jestem pewien, że od tej strony nie znasz żadnego rugbisty.
I z bezczelnym uśmiechem wręczył mi kalendarz z gołymi rugbistami. Teraz muszę przygotować dla niego jakąś niespodziankę. Dobranoc.

(krawat: Celtic - Official Meranchandise of Celtic Football Club)


2340 krawat, 2340 dzień, 26/9/16

Dobry wieczór! W parku jakiś miłośnik ptaków usypał przy jeziorku górę z kawałków pieczywa. Ptaki nie przyleciały, przyszły szczury, które jak się okazało mają w okolicy gniazdo. Na oczach spacerowiczów chwytały kawałki pieczywa, znikały na chwilę, by znów powrócić. Góra chleba znikała, bo brygada gryzoni sprawnie i szybko się przemieszczała. Po szczurach było widać, że anonimowy darczyńca sprawił sprawił im wielką radość. Mówiła o tym mowa ich ciał. Pozostaje mieć nadzieję, że kiedyś będą mogły się odwdzięczyć i odwiedzą swojego dobrodzieja. Dobranoc.

z cyklu: Szczury, które widziałem

(krawat: Folkespeare)


niedziela, 25 września 2016

2339 krawat, 2339 dzień, 25/9/16

Dobry wieczór!
Jana Józefa Lipskiego miałem zaszczyt poznać osobiście w połowie lat 80. Był to wspaniały, niezwykły człowiek. Jestem mu wdzięczny, że poświęcił mi tyle czasu, dużo dzięki niemu się nauczyłem. Podczas jednej z rozmów wyszło, że całkiem nieźle znam literaturę międzywojenną, więc pytany powiedziałem: – Szukam różnych dziwnych rzeczy i je czytam.
Najbardziej intrygowali mnie autorzy zapomniani, środowisko przedwojennego Instytutu Literackiego. Cała ta przygoda zaczęła od wyszukiwania książek określanych jako antykomunistyczne.
– Jak przeczytałem w jakiś biogramie „autor antyradzieckiego paszkwilu” to od razu szukałem tej książki.
Wtedy Jan Józef Lipski opowiedział mi jak przygotowywał świetną dwutomową antologię „Warszawscy "pustelnicy" i "bywalscy": felietoniści i kronikarze. 1818-1939”. Biogramy autorów z okresu międzywojnia dał do niej wygładzone, by cenzura nie czepiła się kilku nazwisk. Chodziło przede wszystkim o tych, którzy nie byli przychylni Związkowi Sowieckiemu, komunizmowi i po wojnie żyli na emigracji. Cenzura odesłała maszynopis do wydawnictwa, nazwisk się nie czepiała, ale żądała, by pokazać prawdziwe oblicze wrogów ludu. Wtedy Jan Józef Lipski pomyślał „chcecie to macie”. I zamieścił tytuły wrogich książek, dzięki temu ich twórczość nie ulegała zapomnieniu, więc taki Sieczkowski i inni mogli tych pozycji szukać – jak to się mówi — po ludziach. Ech, takie to były czasy.
Dobranoc.

(krawat: Mercedes)


2338 krawat, 2338 dzień, 24/9/16

Dobry wieczór! Dwa dni temu, w czwartek byłem pod Warszawą na wernisażu w prywatnej galerii, a właściwie muzeum*. Jazz, sztuka, hajlajf, bankiet, krótko mówiąc francja-elegancja. Chodzę sobie oglądam obrazy i rzeźby, raz tu, raz tam, odchodzę i wracam, znowu oglądam, bo raz jest tłok, a raz nie ma. Zmieniam piętra, i wychodzę na taras ostatniego piętra, by odetchnąć. Jakoddycham to znowu oglądam. W pewnym momencie podziwiając jakiś obraz słyszę walenie w drzwi balkonowe od tarasu, zbliżam się nieufnie i widzę uwięzionych kelnerów, którzy błagalnie patrzą na mnie z nadzieją i prośbą o uwolnienie. Chwila wahania, ale w końcu jak zawsze wygrywa we mnie ta dobra, najlepsza moja strona i uwalniam obsługę gastronomiczną. Taki dobry byłem. Dobranoc.

*Villa le Fleur, „Henri Heyden, mistrzowie Ecole de Paris”

(krawat: Cezan)

sobota, 24 września 2016

2337 krawat, 2337 dzień, 23/9/16

Dobry wieczór! Może nieczuły jestem, bo jakoś nie porusza mnie los małżeństwa Angeliny Jolie i Brada Pitta. Nawet mi się nie chce na ten temat czytać. A ludzie widzę strasznie podekscytowani... Może tak jest, bo pani Jolie nie w moim typie, a tym bardziej pan Pitt. Dobranoc.

(krawat: Tom Harrison)

piątek, 23 września 2016

2336 krawat, 2336 dzień, 22/9/16

Dobry wieczór! Żona kilka dni temu spotkała znajomą w teatrze. I ta znajoma powiedziała, że ja pewnie to ich spotkanie anonimowo opiszę, więc uczyniłem to, albowiem trzeba oczekiwaniom społecznym wychodzić naprzeciw. Dobranoc.

(krawat: DH, Daniel Hechter)

czwartek, 22 września 2016

2335 krawat, 2335 dzień, 21/9/16

Dobry wieczór! Dobra wiadomość jest taka, że jest Puchar Świata w hokeju. Jeszcze krążek dostrzegam, więc mogę mecze oglądać. A jak już nie będę widział, to i tak będę patrzył, bo strasznie hokeistom zazdroszczę, że tak świetnie jeżdżą na łyżwach. Żadni inni łyżwiarze tak dobrze tego nie robią. Poza tradycyjnie tradycyjnie kibicuję Kanadyjczykom. Obiecuję sobie, że kiedyś pojadę do Kanady i zobaczę mecz ligi NHL. Dobranoc.

(krawat: St. Michael from Marks & Spencer)

wtorek, 20 września 2016

2334 krawat, 2334 dzień, 20/9/16

Dobry wieczór! Nie wiem co mam robić. Nie o wszystkim też pisałem. Ale sygnalizowałem już, że kupiłem lniane spodnie na upały i wtedy przyszło natychmiast ochłodzenie. Przeciwdziałałem temu szybko i sprawnie. Kupiłem ciepłą jesionkę. Zadziałało, ciepło wróciło. Proszę dziękować i przysyłać podarki. W sobotę widząc, że ma się zmienić temperatura na chłodniejszą, sprawiłem sobie jeszcze ciepły sweter. Ale nie zadziałał. Co robić? Jak żyć? Dobranoc.

(krawat: no name, Italy)

2333 krawat, 2333 dzień, 19/9/16


Dobry wieczór! Na poczcie okazało się, że jedna paczka do mnie w systemie elektronicznym występowała pod dwoma numerami, więc sugerowałem, by wydali dwie takie same, ale nie chcieli.
Na ścianach plakaty z reklamami książek ks. Jana Kaczkowskiego i siostry Anastazji („Smacznie, szybko i niedrogo”, „Pyszne, bo siostry Anastazji”), na stojakach polskie gazety niemieckich koncernów Bauera i Springera. Poza tym na półkach gry „Kolejka” (IPN) i „Mafia”. Ta druga to podobno pojedynek między „poinformowaną mniejszością i niepoinformowaną większością”, czyli coś co polecają organizacje biznesmenów. Poza tym na ladzie przy okienku wafelki w czekoladzie o pięknej nazwie „Grześki”, co odebrałem jako trochę natrętny ukłon w moją stronę. Dobranoc.


(krawat: Exclusively for Belfast City Council)


niedziela, 18 września 2016

2332 krawat, 2332 dzień, 18/9/16

Dobry wieczór! Na wieczorny spacer z psami udaliśmy się z żoną ubrani eksperymentalnie i testowo. W końcu trzeba stwierdzić jakie są realne warunki atmosferyczne. Na co trzeba być przygotowanym. Ja byłem plażowo, w butach na gołą stopę,, szortach i lekkim bawełnianym sweterku, żona w wełnianych kaszkiecie i sztruksowym, ciepłym płaszczu. Po powrocie, każde z nas stwierdziło, że było odpowiednio ubrane. Zapamiętajcie to i zastosujcie w życiu publicznym, w taki sposób najłatwiej osiągnąć consensus. Dobranoc.

(krawat: Marks & Spencer)

sobota, 17 września 2016

2331 krawat, 2331 dzień, 17/9/16

Dobry wieczór! W parku Morskie Oko podeszła do nas pani i wskazując na Cyzię powiedziała, że ma identycznego psa. I ten jej jest bardzo mądry. To samo dotyczy również mojej psiny, stwierdziłem, nie mam żadnych wątpliwości, Cyzia jest bardzo mądra. Dodałem jeszcze kilka słów o tym jak jest bardzo wrażliwa i łagodna. W ogóle to cudowny i piękny pies. Tak wymienialiśmy się spostrzeżeniami przez kilka chwil. Było miło, jak to w czasie spotkania rodziców genialnych dzieci. Dobranoc.

(krawat: Atlas Design, Success 1950's)

piątek, 16 września 2016

2330 krawat, 2330 dzień, 16/9/16

Dobry wieczór! Bez wątpienia Waldemar Dziki był postacią barwną, a nawet kontrowersyjną. Przez kilka lat byliśmy sąsiadami, mieszkali razem z Małgorzatą Foremniak dwa piętra nad nami, i razem działaliśmy w zarządzie wspólnoty mieszkaniowej. Dom stary, ale my byliśmy świeżymi lokatorami, a budynkiem od czasów PRL-u administrowało wojsko. I z tym zarządzaniem Wojskowej Administracji Mieszkaniowej musieliśmy się zmierzyć. Nie było to łatwe. Takiego bałaganu w papierach i takiej biurokracji nigdy wcześniej i później nie widziałem. Oczywiście, miało to sens, ale nie dla nas mieszkańców i właścicieli. Nigdy nie zapomnę jak kiedyś się z Dzikim zastanawialiśmy, czy nasz dom w ogóle istnieje, bo z różnych papierów wynikało, że nas nie ma. Ale w końcu daliśmy sobie radę. Potem się wyprowadzili, on pracował przez lata na Ukrainie, dzisiaj przeczytałem, że zmarł w Barcelonie. Smutne. Dobranoc.

(krawat: Woods & Gray)

2329 krawat, 2329 dzień, 15/9/16

Dobry wieczór! Dla relaksu włączyłem na chwilę telewizor wybierając od razu pierwszy lepszy kanał sportowy. Komentator właśnie opowiadał o planach jakiejś drużyny: „ich kalendarz jest napięty jak struna gitary Jimmy'ego Page'a”. Zupełnie jak u mnie. Dobranoc.

(krawat: Van Heusen)

środa, 14 września 2016

2328 krawat, 2328 dzień, 14/9/16

Dobry wieczór! Potrzebny jest optymizm. Również konieczne jest właściwe spojrzenie na różne sprawy. Krótko mówiąc, obiektywizm. A żeby to osiągnąć, trzeba znaleźć dystans i właściwe proporcje. Legia ma bardzo ładne stroje. Dobranoc.

(krawat: Greg Hunt by Atlas Design)

wtorek, 13 września 2016

2327 krawat, 2327 dzień, 13/9/16


Dobry wieczór! Znajoma jechała na rowerze, zatrzymała się, zagadnęła. – Pewnie coś dzisiaj napiszesz... Roześmialiśmy się na to i tak sobie gadamy jako to w zwyczaju przy takich okazjach. Opowiadam jej o znajomym, który zadzwonił do mnie, by podziękować za mój tekst o Kalinie Jędrusik. „Cudowna aktorka, wspaniała kobieta – mówił. – A mój ojciec! Jak on był w niej zakochany... Teraz tata miałby 105 lat”. Tu przerywa moją opowieść koleżanka i stwierdza: – Czyli jego ojciec miałby wiek w sam raz do reprywatyzacji kamienic w Warszawie.
Właśnie, na ciekawą rzecz zwróciła uwagę. Tyle się mówiło, że u nas ludzi na starość traktować bardziej podmiotowo. Trzeba im dawać szansę na drugą i trzecią młodość. Powoływano się na przykłady z krajów zachodnich, bo tacy niemieccy czy szwedzcy emeryci podróżują po świecie. A tu proszę, bez hałasu i fanfar, może jeszcze skromnie, ale stulatkowie reprywatyzują to i owo. No, czasami przez pełnomocników. Ale najważniejsze, że otaczają ich życzliwe dusze. Dobranoc.


(krawat: no name)


poniedziałek, 12 września 2016

2326 krawat, 2326 dzień, 12/9/16

Dobry wieczór! Jestem z Kongresówki, więc piję coca-colę. Komuniści kupili licencję na pepsi i colę, i od razu podzieli kraj na dwie części. Pepsi była tylko na północy, zachodzie i południu, czyli w zaborach pruskim i austriackim, a coca-cola w zaborze rosyjskim. Tłumaczyli się zresztą z tego na łamach ówczesnej prasy, że ten podział wyszedł im przez przypadek. To miał być efekt twardych negocjacji z rywalizującymi ze sobą koncernami, bo dzięki temu podzieleniu kraju dostali tanio licencję. No i tak zostało u mnie, piję tylko colę (teraz jedynie w wersji zero). Jest w tym wszystkim tragiczna spuścizna zaborów i zniewolenia komunistycznego. Takie są uwarunkowania historyczne naszych drobnych przyzwyczajeń. Na zdrowie. Dobranoc.

(krawat: Marks & Spencer)

niedziela, 11 września 2016

2325 krawat, 2325 dzień, 11/9/16


Dobry wieczór! Spacerujemy z psami, na ulicy pusto, gorąco. Wreszcie pojawia się jakaś postać. Dziewczyna. Mija nas. Ma na sobie nieprzyjemny wyraz twarzy i luźny t-shirt zsuwający się z ramion. Wśród wypisanych na nim licznych i małych napisów „problem” odnajduję hasło-deklarację: NOT MY PROBLEM. Ja też się cieszę, że nie mój. Dobranoc.

(krawaty: DUCK. The latest fashion in ties)

sobota, 10 września 2016

2324 krawat, 2324 dzień, 10/9/16

Dobry wieczór! Mijając rozmawiającą parę. Otyła kobieta i facet z jakimś krwiożerczym brytanem w łaty. Z ich rozmowy dotarło do mnie jedno zdanie, Nie daje mi ono spokoju, bo nie jestem pewien, czy dobrze je rozumiem. Czy w ogóle je rozumiem? A brzmi to zdanie tak: „Ona wali go cały czas w poroże". Dobranoc.

(krawat: Galla, Trevira)

piątek, 9 września 2016

2323 krawat, 2323 dzień, 9/9/16

Dobry wieczór! Zbyt często... moje wpisy zmieniają się w nekrologi. Dzisiaj poraża wiadomość o śmierci Krzyśka Millera, fotoreportera „Gazety Wyborczej”, kolegi i przez kilka ładnych lat sąsiada. Trudno zebrać myśli... Dobranoc.

PS. W branżowym portalu wirtualnemedia.pl informacja o śmierci Krzysztofa jest zajawiana jako „Gorący temat”, trochę przesadzacie koledzy.

(krawat: Antonio)


2322 krawat, 2322 dzień, 8/9/16

Dobry wieczór! Chyba jednak ludzie mnie czytają. Redaktor Wołcz witając się ze mną obejrzał moje oko stwierdzając, że nie wygląda to źle, czyli tak jak pisiłem – mrożonki leczą. Poza tym większość osób w windzie i na korytarzu na moje kurtuazyjne pytania „Co słychać?”, „Jak leci?”, „Jak się czujesz?”, odpowiadało dość mrukliwie i niezrozumiale, zapewne – przynajmniej taką mam nadzieję – też kurtuazyjnie. Dobranoc.

(krawat: Michelsons of London)

środa, 7 września 2016

2321 krawat, 2321 dzień, 7/9/16

Dobry wieczór! Było dramatycznie, bo wczoraj przez nieuwagę i ogólne roztargnienie, tu się potknąłem, a tam na coś nadziałem i podbiłem sobie w domu oko. Natychmiast po całym zdarzeniu uświadomiłem sobie, że dzisiaj w nowej szkole córki jest wywiadówka. Pójść tam z podbitym okiem nie mogłem, więc okład z mrożonek szybko sobie przyłożyłem. A córka widząc co się dzieje mówi, że jak będę miał śliwę to moja wizyta w szkole jest  wykluczona, bo nie mogę wyglądać jak przedstawiciel półświatka. Ja na to, że założę opatrunek i będę udawał, że miałem poważny zabieg okulistyczny. Żona znad morza w konsultacji telefonicznej radzi jeszcze, bym pociągał nogę za sobą, czym mogę wzbudzić litość, a to może okazać się korzystne w perspektywie trzyletniej edukacji. Na szczęście okłady z mrożonek okazały się skuteczne, obrażenia słabo widoczne, i wniosek z tego taki, że bez względu na sezon warto mieć w domu mrożonki, bo są zdrowe. Dobranoc.

(krawat: Giorgio, MEG)

wtorek, 6 września 2016

2320 krawat, 2320 dzień, 6/9/16

Dobry wieczór! W windzie spotykam znajomego i zadaję kurtuazyjne pytanie: – Co słychać? Jak jest?
– Super! – odpowiada.
– Wreszcie ktoś zadowolony – zauważam.
– Tak naprawdę jest ch...owo.
I tym optymistycznym akcentem: Dobranoc.

(krawat: Daniel Hechter)

poniedziałek, 5 września 2016

2319 krawat, 2319 dzień, 5/9/16

Dobry wieczór! Bardzo szybko, w zaledwie kilkanaście godzin doszło do tradycyjnej zmiany stanowisk. Bardzo liczna grupa osób deklarujących dotąd niezadowolenie z nadmiaru ciepła, upałów i innych tropików, po deszczach, wichurach i oziębieniu, co właśnie nadeszło, wyraża teraz stanowcze niezadowolenie z tej zmiany warunków atmosferycznych i narzeka, że jest im zimno. Dlatego mam dystans do różnych sondaży. Dobranoc.

(krawat: Thomas Nash)

niedziela, 4 września 2016

2318 krawat, 2318 dzień, 4/9/16

Dobry wieczór! Odprowadzałem rano żonę na pociąg. Zawsze dobrze robi na dobry nastrój wsłuchanie się w megafon. Kocham te zapowiedzi, od zawsze, bo zawsze można coś pięknego usłyszeć. Dzisiaj były „de koleje mazowieckieee trejn...” Ach, prawda czasu, prawda ekranu. Dobranoc.







(krawat: The Simpsons Matt Groening, TM & 1999 FOX)


sobota, 3 września 2016

2317 krawat, 2317 dzień, 3/9/16

Dobry wieczór! Dzisiaj i jutro w TVP Historia startuje cykl „Świat Kondratiuków”, w którym będzie można obejrzeć prawie wszystkie filmy obu braci, Andrzeja i Janusza. Zapraszam co tydzień, w każdą sobotę o drugiej w nocy (02.00) i w niedzielę o dwudziestej (20.00). Zaczynamy od najsłynniejszych, na początek będzie „Hydrozagadka”, a potem inne równie dobre i tak aż do końca roku. Nie ukrywam, że przyłożyłem do tego swoją rękę, jestem wielbicielem filmów Andrzeja i Janusza Kondratiuków. Polecam. Dobranoc.

(krawat: BHS)

2316 krawat, 2316 dzień, 2/9/16

Dobry wieczór! Obejrzałem wczoraj do późnego wieczora sporo starych telewizyjnych kronik regionalnych. I całą noc śniły mi się problemy wsi białostockiej oraz  mleczarń na Mazowszu z przełomu lat 60. i 70. I to wszystko z lektorem Jerzym Rosołowskim. Teraz pisząc te słowa zerkam na film „Mumia”, ciekawe jaki będzie efekt. Dobranoc.

(krawat: Volvo, A trade mark of AGO, Stockholm)