poniedziałek, 20 listopada 2017

2760 krawat, 2760 dzień, 19/11/17


Dobry wieczór! Przyjechałem. Jestem. Zaraz po przyjeździe zrobiłem sobie potrawkę z chili, czyli byli ostro (to literówka, ale mi się podoba). Ostro, tak jak lubię. Od kilku tygodni szukam w Warszawie ostrych papryczek rosnących krzaku w doniczce i nigdzie ich nie mogę spotkać. Nie wiem, gdzie je można kupić. Ostatnio jak je spotkałem w sklepie spożywczy to personel zachowywał się jakby pracował w kwiaciarni mówił, że to rośliny ozdobne i wszyscy kupują je do dekoracji wnętrz. Świętokradztwo. Ostre papryczki nie są do podziwiania, ale do jedzenia. W ostateczności można podziwiać przed zjedzeniem. Dobranoc.

z cyklu: Papryczki, których nie spotkałem

(krawat: Varners)

sobota, 18 listopada 2017

2759 krawat, 2759 dzień, 18/11/17



Dzień dobry! Wcześnie dzisiaj zaczynam, bom w podróży. Miłego weekendu.

(krawat: no name)

2758 krawat, 2758 dzień, 17/11/17


Dobry wieczór! Środowy i czwartkowy wieczór spędziłem w Teatrze Wielkim oglądając występ Dance Theatre of Harlem. To był taki dwuczęściowy przegląd dokonań zespołu po tym jak się niedawno odrodził. Wczorajszy występ trochę mnie rozczarował, ale dzisiaj w pełni usatysfakcjonował. Każdy spektakl miał dwie części przed i po przerwie. Po każdej części była krótka przerwa przy wygaszonych światłach. I dzisiaj przed finałem do muzyki Arethy Franklin i Jamesa Browna w tej ciemności odezwał się głos z komunikatem do widzów. „Proszę państwa...” Sala zastygła w oczekiwaniu na najgorsze wieści. Przez drobną chwilę, ułamek sekundy wyczuwało się napięcie. Okazało się jednak, że jednego tancerza zastąpił inny. Sala odetchnęła z wyraźną ulgą. Tym razem nie była komunikatu o podwyżce cen żywności. Dobranoc.

(krawat: Sisley)


czwartek, 16 listopada 2017

2757 krawat, 2757 dzień, 16/11/17



Dobry wieczór! Osobiście uważam, że trzeba pójść dalej i oprócz Pałacu Kultury i Nauki należy całkowicie zniszczyć w Warszawie kanalizację albowiem powstała ona w czasie zaboru rosyjskiego, a została rozbudowana w PRL. Będzie to spektakularny gest, niespotykany gdzie indziej.
Jeśli chodzi o sam Pałac to specjalnie nie spieszyłbym z tym niszczeniem. Nie bójmy się też, inicjatywy rozbiórki nie zablokuje żaden wpis do rejestru zabytków! Dotychczasowe stołeczne doświadczenia pokazują raczej na tendencję odwrotną. Wpis do rejestru przyśpiesza proces unicestwienie obiektu uznanego za zabytek. Władze Warszawy udowodniły, że w tym są bardzo skuteczne.
Te nadzieje wzmacnia wielopokoleniowe doświadczenie. W burzeniu przypadkiem jesteśmy najlepsi. Warto przypomnieć zawalenie masztu w Gąbinie, do niedawna najwyższego obiektu na kuli ziemskiej wzniesionego przez człowieka (646 m). Wystarczyła drobna nieskomplikowana naprawa, a maszt runął. W PKiN rozpoczęto w 2014 roku remont Sali Kongresowej i nie udaje się go zakończyć. Ci wszyscy, którzy tak marzą o zburzeniu Pałacu mogą już szykować szampan. Dobranoc.

(krawat: Skandia Norsk Fabrikat)



środa, 15 listopada 2017

2756 krawat, 2756 dzień, 15/11/17


Dobry wieczór! Od znajomego i sąsiada w jednej osobie dostałem prezent w postaci fabrycznie nowego, choć bez metki, ręcznika z napisem: XXX LAT PRL. Czekał na mnie u niego w szafie całe 33 lata. Czyż to nie piękne? Ale i też dylemat. Iść wykąpać i wytrzeć tym ręczniki, czy schować do szafy na kolejne 33 lata. Dobranoc.



(krawat: „Past Times”, Made in Korea)


wtorek, 14 listopada 2017

2755 krawat, 2755 dzień, 14/11/17


Dobry wieczór! W związku Beatlesami, bo taki dzisiaj krawat, przypomniała mi się stara historia. Bardzo stara. W PRL-u nie chcieliśmy iść do wojska, przynajmniej ja i większość moich znajomych. I każdy kombinował jak się wymigać. Wiele osób symulowało chorobę psychiczną, choć patrząc z odleglejszej perspektywy dzisiaj widzę, że byli też tacy co nie musieli. Mnie to się średnio podobało, chyba za duże wrażenie robili na mnie radzieccy psychiatrzy ze swoimi dokonaniami z dziedziny schizofrenii bezobjawowej.
Jeden z moich kolegów chodził do poradni, gdzie leczył się u młodej lekarki. Teraz to pewnie trzeba na nią mówić psychiatrka. Przygotował się do tego, naczytał się mądrych książek. Kiedyś rozmawialiśmy na ten temat.
– Powiedziałem jej, że słyszę muzykę. W różnych miejscach i porach – opowiadał.
– I co?
– Chwyciła.
– A pytała się co słyszysz?
– Tak powiedziałem, że najczęściej Beatlesów. Szczególnie często „Michelle”.
– A nie uzna, że to radio gdzieś obok ciebie gra...
– Nie. Wypytuje mnie, czy nie mam wtedy lęków. Oczywiście, mam. Boję się, że pójdę do wojska. Zresztą naprawdę słyszę.
– Widzę, że przede mną też próbujesz odgrywać psychicznego.
– Ale ja naprawdę słyszę.
– Kitu mi nie wciskaj.
– Słyszę, bo sam sobie nucę.
Dobranoc.


(krawat: Ralph Marlin, WHITE ALBUM FACES, A Beatles Product, ©1997 Apple Corps Limited. All rights reserved.)


2754 krawat, 2754 dzień, 13/11/17


Dobry wieczór! Ciekawy jestem, bo gazet nie czytałem, wiadomości nie słuchałem i nie oglądałem, czy świat jeszcze istnieje? Pytam się, bom nie tylko ciekawy, a przede wszystkim z lenistwa, przecież nie będę pisał, żeby samemu czytać. Choć oczywiście i w takiej sytuacji byłoby to pewnie dla mnie interesujące, ale jednak niekoniecznie musiałbym to robić. No, to jak? Istnieje jeszcze? Dobranoc.


(krawat: Looney Tunes © 1993 Warner Bros. Tie Rack)




poniedziałek, 13 listopada 2017

2753 krawat, 2753 dzień, 12/11/17


Dobry wieczór! Poczytałem, posłuchałem relacji i wypowiedzi o Dniu Niepodległości i ze smutkiem stwierdzam, że znowu nie znalazłem w nich wspomnienia o polskich ofiarach I wojny światowej. Szacuje się, że wtedy zginęło pół miliona Polaków, a prawie dwa razy tyle było rannych. Spora część z nich, wcielonych do zaborczych armii, zginęła w bratobójczych walkach. Dobranoc.

(krawat: Liberty, Tana Lawn)


niedziela, 12 listopada 2017

2752 krawat, 2752 dzień, 11/11/17


Dobry wieczór! Dzień Niepodległości spędziłem relaksując się w domu. Ponad 10 lat temu zdarzało się, że nasz dom był jedyną kamienicą na ulicy, która miał wywieszoną flagę. Robiliśmy wtedy akcję na trzy balkony (puls naturalnie drzwi do budynku). Był taki czas, że sam u siebie wywieszałem dwie flagi państwowe, z Orłem i bez (bo Polska jest jednym z nielicznym krajów, który używa dwóch flag). Potem zaczęli stopniowo wywieszać inni. Był nawet taki zabawny moment. Zapomniałem zdjąć flagi, bo miałem dużo pracy, i wisiały kilka dni dłużej. I nikt wtedy nie zdjął, czekali na nas. Teraz na swoim balkonie to już nie wywieszam. Ale cieszy mnie, że tak różne opcje rywalizują ze sobą. Gdybym kilka lat temu wielu moim postępowym znajomym powiedział, że będą walczyć pod biało-czerwonym sztandarem to uznaliby, że oszalałem. Śmieszą mnie jednak takie rzeczy jak na przykład materiał w gazeta.pl o tym kto ma wywieszać na domu flagę. Chcesz wywiesić, to to zrobisz. Jaki w tym problem? Teraz nie wywieszam. Będę, jak to będzie takie modne. Dobranoc.


(krawat: AG ToPaz, Disney)


sobota, 11 listopada 2017

2751 krawat, 2751 dzień, 10/11/17


Dobry wieczór! Przy kasie w tzw. markecie.
Klient: – I co? Meczyk dzisiaj?
Kasjer: – A nic nie wiem. Kto gra?
Klient: – Nasi. Z Urugwajem. Ale nie wiem o której?
Kasjer sięga po jeden z tygodników z programami telewizyjnymi. Przez chwilę szuka.
– O dwudziestej czterdzieści w Jedynce – powiedział odkładając gazetę na stojak.
Media papierowe jeszcze walczą, choć dogorywają. Dobranoc.

(krawat: Liberty of London, Tana Lane, cotton, bawełna)



czwartek, 9 listopada 2017

2750 krawat, 2750 dzień, 9/11/17

Dobry wieczór!
– Sąsiad, co robisz?
– A stoję i patrzę na korek. Jak smog robią.
– To się sąsiad trujesz tak patrząc. I jeszcze palisz.
– Te moje papierosy to mi mniej zaszkodzą niż ten smog.
– Ale razem mogą być groźniejsze.
– Masz rację sąsiad, wejdę do domu i tam sobie zapalę bez tego smrodu.
Dobranoc.



(krawat: Stonehenge)


środa, 8 listopada 2017

2749 krawat, 2749 dzień, 8/11/17

Dobry wieczór!
Wieczorem zadzwonił do nas znajomy. Bez kurtuazji i niepotrzebnych wstępów stwierdził od razu: – Niepotrzebnie dzwonię, bo nie wiem co mam powiedzieć.
Prawdziwy dialog, wymianę myśli budujemy używając najprostszych środków.
Dobranoc.

(krawat: Dressmann, dressmann.com, Since 1967)

wtorek, 7 listopada 2017

2748 krawat, 2748 dzień, 7/11/17

Dobry wieczór! Podczas spaceru zaczepiła nas starsza pani. Bardziej psy niż mnie zaczepiła, ale w końcu rozmawiała przecież ze mną. Pani ma 82 lata. Jest osobą wysportowaną, codziennie przepływa kilka basenów, i wielką miłośniczką zwierząt, którymi się społecznie w pewnej instytucji opiekuje. Ale chciałaby mieć też swojego psa. I tu ma problem, bo organizacje zajmujące się adopcją psów, nie chcą jej – ze względu na wiek – dać młodego psa, a nie ma nikogo bliskiego w kraju kto mógłby zadeklarować, że w razie jej śmierci weźmie psa. Starsza pani jest więc skazana na starszego psa.
– Chciałabym przynajmniej takiego w średnim wieku – mówiła – żeby nacieszyć się jego żywotnością .Dobranoc.

(krawat: no name)

poniedziałek, 6 listopada 2017

2747 krawat, 2747 dzień, 6/11/17


Dobry wieczór! Żyliśmy w naiwnym przekonaniu, że firmy kurierskie zrewolucjonizują usługi pocztowe, bo będą dostarczać przesyłki w najdogodniejszym czasie. Najdogodniejszym dla kurierów, jak się szybko okazało. Musisz warować na kuriera, ale pojedziesz na przedmieścia i sam sobie doręczysz przesyłkę. Coraz częściej wolę korzystać z tradycyjnych usług pocztowych, przynajmniej nie muszę robić wycieczek na drugi koniec miasta lub warować cały dzień na gościa z paczką. Bo warować to ja nie lubię. Dobranoc.

(krawat: Strathmore)



niedziela, 5 listopada 2017

2746 krawat, 2746 dzień, 5/11/17


Dobry wieczór! Krawat założyłem dzisiaj wesoły wychodząc z założenia, że niedziela to dzień wolny i potrzeba poluzować. Ale przed chwilą przeczytałem smutną wiadomość i z tym krawatem poczułem się nieswojo. W Katowicach zmarł profesor Walery Pisarek z Krakowa. To postać, którą uwielbiałem i co tu dużo mówić, którą też wykorzystywałem. W latach dziewięćdziesiątych regularnie pisywałem w „Rzeczpospolitej” teksty analizujące debatę publiczną pod kątem jakości języka. Prawie zawsze dzwoniłem wtedy do prof. Pisarka, który pastwił się w uroczy sposób nad mową polityków i komentatorów. W redakcji zaś śmiano się ze mnie, że nie mam tematu, którego nie mógłby skomentować profesor Pisarek. I to prawda, bo należał do rzadkiej kategorii osób, które mają coś do powiedzenia, i których nie tylko można, ale nawet trzeba słuchać. Nigdy nie zapomnę tych miłych rozmów, bo Walery Pisarek był człowiekiem także pełnym uroku i poczucia humoru. Odszedł cudowny człowiek. Dobranoc.


(krawat: Disney)

sobota, 4 listopada 2017

2745 krawat, 2745 dzień, 4/11/17


Dobry wieczór! Na wieczorny spacerem poszliśmy w dwóch parach. Jedna para to ja i żona. Druga para to nasze psy. Mijaliśmy niejedną parę, w różnym wieku i różnych konfiguracjach. W pewnym momencie mijała na para młodych (nie mylić z młodą parą) żywo o czym dyskutująca.
– Mówię ci, on jest po prostu taki kosmopolityczny... – mówiła ona.
– To menel – stwierdził on.
Trudno czasami o jednoznaczną ocenę Nawet w parach. Dobranoc.

(krawat: Leonardo Strelli Tie Rack)

piątek, 3 listopada 2017

2744 krawat, 2744 dzień, 3/11/17


Dobry wieczór! Byłem zmęczony, więc się zdrzemnąłem. Śniło mi się, że byłem w Płońsku, do którego dojechałem nie wiedzieć czemu drogą lubelską. Może były jakieś inwestycje i tędy przebiega teraz jakaś transkontynentalna trasa, a ja o tym nic nie wiem. W tym Płońsku spotykałem się z jakimiś ludźmi, ale nie to było najważniejsze. Miałem ze są sobą stary telefon i on odtwarzał sam z siebie dawne rozmowy, a tak naprawdę ich fragmenty. A były to rozmowy ze wszystkich telefonów, których używałem. I z poszczególnych słów, urywków zdań rozpoznawałem – czasami z trudem – ludzi i sprawy jakie wiązały się z ich głosami. Na nowo odczytywałem swoją własną historię. Dobranoc.

(krawat: St. Michael from Marks & Spencer)


2743 krawat, 2743 dzień, 2/11/17

Dobry wieczór! Zwlekałem, odkładałem, aż w końcu zapomniałem. Miałem przeczytać, nie przeczytałem. Ale dzisiaj jakoś wyjrzała, wysunęła się z półki, więc ją wziąłem do ręki. I przeczytałem. Długo czekała, bo pięć lat. Ta książka to komiks Rutu Modan „Zaduszki”*. O Warszawie, o Żydach i Polakach, to współczesność przeplatająca się z przeszłością. Napisana (i narysowana) z dystansem, i co najważniejsze z ciepłym poczuciem humoru. Z finałem na warszawskich Powązkach w Dzień Zaduszny. A więc była to lektura w sam raz na dzisiejszy dzień. Dobranoc.

*Rutu Modan, Zaduszki, Kultura Gniewu, Warszawa 2012

(krawat: no name)

środa, 1 listopada 2017

2742 krawat, 2742 dzień, 1/11/17


Dobry wieczór! Zawsze na Bródnie stawiam znicz na grobie Mieczysława Fogga. To trochę to zabawne, bo w młodości śmiałem się z niego. To był taki symbol obciachu. Dobry dla dla moich starych i jeszcze starszych. A teraz proszę... Stawiam ja, stawiają – jak widzę – moi rówieśnicy. Ci, wszyscy, którzy się z niego podśmiewali.
Przed cmentarzem stał dzisiaj stragan SMAKI PRL-u. A na tym straganie chałwą handlowali. Staliśmy, ja i inni przedstawiciele mojego pokolenia, z rozdziawionymi gębami.
– Chałwę w PRL-u to ja od święta widziałem – rzucił ktoś z boku.
– A jak u nas była puszka chałwy, to matka ją otwierała tylko jak przyszli goście.
Po chwili wszyscy stwierdziliśmy, że i tak wolimy jeść blok. Dobry blok to podstawa. No i w PRL-u łatwiej można było kupić. Potem trochę ponarzekaliśmy na stare czasy, ale z uśmiechem. I rozeszliśmy się. Nikt nic nie kupił, bo pewnie nikt nie miał bonów*. Dobranoc.

*dla młodszych: bony banku PeKaO, miały wartość w dolarach i można było nimi płacić w Peweksach

(krawat: Maitre Cravatier)

wtorek, 31 października 2017

2741 krawat, 2741 dzień, 31/10/17

Dobry wieczór! Z powodu jednego dnia wolnego ludzie maniacko chleb wykupili. Ja też uległem tej presji otoczenia. Chleba co prawda nie kupiłem, ale zgromadziłem mały zapas bezglutenowego makaronu i ryżu, sera i mleka bez laktozy.  Kupiłem też masło bez masła i cukier bez cukru. I duży słój konserwowych ogórków. Będę go trzymał na czarną godzinę. Generalnie z moim skromnym zapasem jestem przygotowany na mały koniec świata. Niech się święci wszyscy święci! Dobranoc.

(krawat: Canda)

poniedziałek, 30 października 2017

2740 krawat, 2740 dzień, 30/10/17


Dobry wieczór! Z powodu tego Grzegorza dzień zaczął się brakiem prądu w mieszkaniu. Choć elektryczność wróciła, to ja jednak w sobie nie czuję dzisiaj żadnego napięcia. Przewiany jakiś jestem. Dobranoc.


(krawat: FILI.ROSY [Mickey Mouse, Disney])

2739 krawat, 2739 dzień, 29/10/17


Dobry wieczór! – Grzegorzu! – zawołała żona otwierając szeroko okno. – Poczuj jak wieje Grzegorz. Otóż to, najważniejsze są odwieczne prawa natury. Dobranoc.


(krawat: ABSOLUT APEACH, Country of Sweden)