czwartek, 18 lipca 2019

3467 krawat, 3467 dzień, 17/07/19, IX rok

Dobry wieczór! Jak co roku o tej porze czytam o ludziach, którzy wyrzucają lub chcą uśpić zwierzęta, bo wyjeżdżają na wakacje. Teraz jakiś zwyrodnialec w okolicach Krosna zakopał psa. I jak zawsze to nie mieści mi się w głowie. Znaczy mieści, bo stary jestem. Nie jestem naiwny i wiem, że taka podłość istnieje, ale nie jest dla mnie i nigdy nie będzie do zaakceptowania. To nie głupota nawet, to po prostu zwyrodnienie. Czasami zastanawiam się, czy osoby, które chcą mieć po raz pierwszy jakieś zwierzę nie powinny być poddawane badaniom. Może udałoby się ograniczyć takie przypadki. A badać musieliby weterynarze z miast (nie ci z rzeźni, broń Boże!). Do psychologów nie mam zaufania. Co do psychiatrów? Do nich powinni trafiać niektórzy po badaniu weterynarza. Dobranoc.

(krawat: Berto Lucci)

środa, 17 lipca 2019

3466 krawat, 3466 dzień, 16/07/19, IX rok


Dobry wieczór! Po raz pierwszy w liczącej dziewięć i pół roku historii mego bloga zapomniałem do wczorajszego tekstu podłączyć zdjęcie z krawatem. Napisałem co miałem napisać i opublikowałem, a krawata nie było. Taka wpadka! Dopiero co dałem zaległy krawat, bo teraz to zauważyłem! Krawat jest, kto nie wierzy, niech sprawdzi.
Pamiętam jak na początku mojej drogi dziennikarskiej trafiłem, po czasie pracy w tygodnikach, do dziennika i popełniłem w jakiejś informacji drobny błąd. Musiałem napisać sprostowanie i całą sprawę bardzo przeżywałem. Starszy kolega poklepał mnie wtedy po plecach i powiedział: – Nie przejmuj się, gazeta żyje jeden dzień. W końcu mój blog też dziennik, i to taki przedwojenny, bo ukazuje się przez przez siedem dni w tygodniu. Może w ogóle to będzie niedługo jedyny dziennik, taki mam plan. Sprostowanie było, więc teraz kończę, bo muszę poklepać się po plecach. Dobranoc.

(krawat: Profuomo)

wtorek, 16 lipca 2019

3465 krawat, 3465 dzień, 15/07/19, IX rok


Dobry wieczór! Obejrzałem z pewnym opóźnieniem (dlatego daję ten wpis tak późno) defiladę wojskową w Paryżu w Dniu Bastylii (jak to święto nazwał jeden z portali). Z zaniepokojeniem stwierdzam, że było dużo flag francuskich, ale nie widziałem żadnej Unii Europejskiej. Była za to jedna flaga niemiecka, taka tycieńka, malusieńka, na pojeździe wojskowym wielkości zabawki.
Zupełnie nie zrobił na mnie wrażenia ten facet latający w powietrzu na czymś w rodzaju deski. Latał sobie z pistoletem i latał, i nic z tego nie wynikało. Pamiętam Micheala Jacksona podczas koncertu w Bukareszcie w 1992 roku. Przez cały występ chwytał się za przyrodzenie. I na koniec koncertu wyleciał jak rakieta i zniknął gdzieś w przestworzach. Mówią, że to nie od tego ściskania przyrodzenia tak latał. Ale ja tam nie wiem jak jest naprawdę. Tak samo nie wiadomo, dlaczego ci Francuzi tak latają, ale wiadomo, że to rozwiązły naród. Dobranoc.

(krawat: Marks & Spencer)

poniedziałek, 15 lipca 2019

3464 krawat, 3464 dzień, 14/07/19, IX rok

Dobry wieczór! Zamontowałem w kuchni rolety. Niby drobna sprawa, a cieszy. Tym bardziej że miałem w pewnym momencie wrażenie, iż kierując się – drobną, ale jednak – rutyną popełniłem poważny błąd montażowy. A jednak błędu nie popełniłem, górę wzięła moja intuicja monterska i rodzinne tradycje rzemieślnicze. Po prostu powinien być fachowcem, mam to we krwi, a nie tam żyć z jakiejś pisaniny, która w dzisiejszych czasach nikomu nie jest potrzebna. I jako fachowiec też mógłbym sobie prowadzić bloga. Na przykład „Codziennie inna śruba”, „Jeden dzień, jedna fucha” lub „Muzeum kluczy francuskich”, a może nawet „Muzeum francuzów”. To byłoby takie paneuropejskie. Dobranoc.

(krawat: Ak)

niedziela, 14 lipca 2019

3463 krawat, 3463 dzień, 13/07/19, IX rok

Dobry wieczór! Widziałem gotycką rodzinę. Mama miała pewnie około czterdziestu lat, ale dzięki charakteryzacji wyglądała dużo młodziej. Prawie jak nastolatka. Jej dwaj synowie w wieku późnopodstawówkowym wyglądali na tyle lat ile mieli w rzeczywistości. Wniosek z tego taki, że gotyk odmładza kobiety. Amen. Dobranoc.

(krawat: Duchamp)

sobota, 13 lipca 2019

3462 krawat, 3462 dzień, 12/07/19, IX rok

Dobry wieczór! W parku Morskie Oko pewna pani na rowerze zobaczyła znajomą, która wyprowadzała swojego czworonoga na psiej łączce. Zatrzymała się i przystąpiła do konwersacji z nią, podczas której postanowiła poczęstować swoją rozmówczynię macą. Świeżą paczkę zaczęła rozpakowywać, przychodziło jej to z trudem. Opakowanie szeleściło wabiąc tym dźwiękiem bawiące się w pobliżu psy. Wokół rowerzystki usiadło ze dwadzieścia psów wpatrzonych w nią z zainteresowaniem i chwilowym uwielbieniem z powodu spodziewanego smakołyka. Kiedy pani zorientowała się w sytuacji, krzyknęła: – Przecież to nie dla was! Schowała paczkę, wsiadła na rower i uciekła. Tacy są ludzie. Dobranoc.

(krawat: BHS)

piątek, 12 lipca 2019

3461 krawat, 3461 dzień, 11/07/19, IX rok

Dobry wieczór! Psy znowu potwierdzają, że potrafią liczyć przynajmniej do trzech, bo po trzecim spacerze należy im się deser, więc upominają się o dodatkowy deser. Nie należy im się dzisiaj, bo na drugi spacer był długi, bardzo późno wróciliśmy i właściwie powinien im wystarczyć. Deser, w postaci psich przekąsek, też był. Ale chyba zmięknę, wyjdę na ten trzeci spacer i dam dodatkowy deser. W końcu ich życie powinno składać się z przyjemności. Po te je mamy. Dobranoc.

czwartek, 11 lipca 2019

3460 krawat, 3460 dzień, 10/07/19, IX rok

Dobry wieczór! Podczas jednego ze spacerów krakowskich wciśnięto mi w prezencie w ramach akcji promocyjnej dwie puszki piwa bezalkoholowego. Niosłem je w dłoniach, nie wiedząc specjalnie co z tym fantem zrobić. Krążyłem po uliczkach pełnych turystów aż nagle wpada na mnie człowiek zionący świeżo wypitym alkoholem.– Hew ju e dry...nk – zapytał się mnie i lekko zatoczył.
Okazało się, że ten mężczyzna był żywą reklamą sklepu z nalewkami. I też organoleptycznym dowodem ich wysokich procentów. Grzecznie podziękowałem, wskazując na trzymane piwo bezalkoholowe, on zaś popatrzył na mnie z litością i solidnie czknął.
Trochę dalej na krawężniku siedział mężczyzna z kartonikiem, na którym był dwujęzyczny napis: NA PIWO FOR BEER. Skorzystałem z okazji, że skoro chce na piwo, to ja mu je dam, lecz on się obruszył i był w ogóle nieprzyjemny. I jeszcze miał mi za złe, że z cierpiącego człowieka żarty sobie stroję próbując mu ofiarować coś co nie ma procentów. Pojednawczo zasugerowałem mu, żeby udał się na degustację do lokalu z nalewkami.
– Tam dają tylko takim jak pan! W krawacie – rzucił przez zęby i dość obcesowo zażądał ode mnie daniny.
– Jak będzie miał pan krawat, to panu dam – odpowiedziałem i uprzejmie się pożegnałem. Dobranoc

(krawat: Hugo Boss)

środa, 10 lipca 2019

3459 krawat, 3459 dzień, 9/07/19, IX rok


Dzień dobry! Miałem napisać jeszcze jedno krakowskie wspomnienie, ale na razie nie napiszę, bo moi nowi wspaniali znajomi znaleźli w internecie film, na którym słychać wyraźnie jak mówię, a raczej krzyczę, do Joss Stone. Byłoby grzechem czymś takim się nie podzielić, a więc się dzielę. Przede wszystkim z powodów konfekcyjnych, musi wiedzieć (a widzieć) jak działa niebieska koszula. Gdybym Leonardem Cohenem to, bym zaśpiewał nie „Blue raincoat”, ale „Blue formal shirt”. Już słyszę jak chórek śpiewa „Regular fit, regular fit, regular fit...” Dobranoc.

(krawat: Lime)


wtorek, 9 lipca 2019

3458 krawat, 3458 dzień, 8/07/19, IX rok


Dobry wieczór! W Krakowie nie udało mi się spotkać z pewnym znajomym posiadaczem wspaniałego kota. Mając jednak chwilę czasu, by zrekompensować tę stratę, udałem się do Kociej Kawiarni. Lokal ten składa się z kilku pomieszczeń. W pierwszym składa się zamówienie i następnie wchodzi się przez szafę do właściwego lokalu, w którym rządzą koty. Jest ich sześć, będzie niebawem osiem, bo dwa nowe mają kwarantannę. Przestrzeń jest dostosowana do potrzeb kotów z uwzględnieniem podstawowych potrzeb ludzi. A te podstawowe potrzeby to chęć zwrócenia na siebie uwagi kotów. Na moich oczach pewna starsza pani kładła się na podłodze i machała w powietrzu różnymi przedmiotami chcąc przyciągnąć – choćby na chwilę – ciekawość jednego z mieszkańców kawiarni. Koty te zaloty i umizgi przyjmują z pewnym znudzeniem, by nie powiedzieć zmęczeniem. Przy mnie na krześle położył się największy z całego towarzystwa rudzielec, zwinął się w kłębek i drzemał. Koty lubią obok mnie leżeć lub siedzieć, chyba wytwarzam jakieś korzystne dla nich biopole. Tak naprawdę w tym sympatycznym lokalu ciekawsi do oglądania są ludzie niż koty. Po wyjściu z lokalu od razu trafiłem na kolegę. Nie udało mi się spotkać w Krakowie znajomego z Krakowa, ale spotkałem znajomego z Warszawy, który ma krakowskie nazwisko. Dobranoc.

A koty w kawiarnii można obejrzeć tu

(krawat: St. Michael from Marks & Spencer)


niedziela, 7 lipca 2019

3457 krawat, 3457 dzień, 7/07/19, IX rok


Dzień dobry! Podczas wieczornego spaceru przyszła panna młoda wręczyła mi biały goździk. Nie wiem co to znaczy, bo moje zainteresowania etnografią ziem polskich zakończyłem dawno temu wnikliwą lekturą dzieł Oskara Kolberga i Łukasza Gołębiewskiego. Cokolwiek jednak to znaczy, miłe to jest. Kwiatek wręczyłem potem kelnerce, która mnie obsługiwała. Wracałem historycznie, bo taksówką. Starym polonezem. Kierowca też był zabytkiem. Miło się nam rozmawiało. Taksówkarz zauważył z uznaniem, że nie mam akcentu z Warszawy. Zaś na zakończenie podróży dodał: – Pan jesteś inny niż ci z Warszawy. Oni to ciągle mnie pouczają.
Atmosfera zabytkowa, ale przełamująca bariery i uprzedzenia. Miłego dnia.

(krawat: Next)

sobota, 6 lipca 2019

3456 krawat, 3456 dzień, 6/07/19, IX rok


Dzień dobry! Wybierając się w podróż dobierałem koszule.
– Kochanie – pytałem żony – mówiłaś, że najlepiej mi w niebieskich? Bo wiesz, chciałbym przyciągnąć uwagę Joss Stone.
Na początku wadowickiego koncertu gwiazda zapytała publiczność jak po polsku mówimy: – I love you. Natychmiast ze strony widownii zaczęły dobiegać okrzyki: Kocham cię! Kooocham cię! Kocham cię!
Stone próbowała wypowiedzieć to, co dobiegło do jej uszu: Koł czek? Ko czek? Te nieudane próby wywoływały zrozumiały entuzjazm, zawsze u nas obecny, gdy cudzoziemiec mierzy się z jednym z najtrudniejszych języków świata. Zrobił się jeszcze większy harmider, więc artystka uciszyła publiczność i wskazała na mnie, by wśród ciszy, która zapadła, był tym jedynym, który jej powie po polsku jeden z najważniejszych zwrotów ludzkości. Nagle spoczęła na mnie wielka odpowiedzialność, ale i też wyczuwalna zazdrość męskiej części publiczności.
– KOCHAM CIĘ! – powiedziałem najgłośniej jak to możliwe, próbując ratować cudowną intymność tych słów. Autentyczność tego, co piszę może poświadczyć poważny prawnik z Warszawy.
Po koncercie rozmawiałem przez telefon z żoną.
– Policzyłam twoje koszule – powiedziała. – Masz 150. I niebieskich jest niewiele.
Trzeba to zmienić. Miłego dnia.

PS. Niestety, byłem tylko na jednym koncercie Młyn Jazz Festival i żałuję, bo to fajna impreza z dobrym klimatem. Myślę, że wrócę do Wadowic na kolejne edycje festiwalu.  A że dobra muzyka integruje ludzi, to i ja spędziłem ten wieczór w przemiłym towarzystwie nowo poznanych znajomych, pary z Warszawy. Maćkowi udało się chwycić rzucony przez Joss Stone w stronę publiczności słonecznik, którym obdarował swoją Emilię. I w ten sposób nasza skromna trzyosobowa grupa odniosła największy sukces wizerunkowy wśród publiczności.
Pisząc te słowa w kawiarni uświadomiłem sobie, że w tle słyszę dobiegającą z głośników Joss Stone. Kochajmy artystów, oni potrafią się nam odwdzięczać.

(krawat: Van Heusen)



piątek, 5 lipca 2019

3455 krawat, 3455dzień, 5/07/19, IX rok

Dobry wieczór! Trafiłem do pięknej Krainy Kremówek i sieci handlowej Alco Pone.
– Gdzie tu mogę zjeść? – zapytałem pana z warzywniaka.
– Po domowemu?
– Po.
– Tak normalnie?
– Tak.
– Sto pięćdziesiąt metrów dalej pojebiście dają zjeść.
Zaintrygowała mnie ta forma pewnego słowa. Nie znałem jej wcześniej. A zjadłem gdzie indziej. Dietetycznie, choć zapewne niepojebiście. Dobranoc.

(krawat: Marks & Spencer)

czwartek, 4 lipca 2019

3454 krawat, 3454 dzień, 4/07/19, IX rok

Dobry wieczór! Kraków – jak zawsze pisze znajomy – Miasto Magiczne wita mnie wieloma atrakcjami. Młody, inteligentny Ukrainiec próbuje wciągnąć mnie do klubu go-go.
– Zimne piwo i gołe dziewczyny czekają na pana.
– Nie piję piwa.
– Mamy wódkę i drinki.
– Jestem alkoholikiem.
– To zamówi pan kawę lub herbatę.
– Nie mogę. Mam wrzody.
– To napije się pan coli.
– Mam cukrzycę.
– Mamy bez cukru... i dziewczyny na rurze.
– Cola na rurze... Dziękuję, Napiję się tu obok w ogródku  zimnej wody przez rurkę.
Dobranoc.

(krawat: Marks & Spencer)

3453 krawat, 3453 dzień, 3/07/19, IX rok

Dobry wieczór! Zrobię sobie przerwę, bo szykuję się do podróży. Jadę na koncert Joss Stone do Wadowic,  Będę przejazdem w Krakowie. Może ktoś ze mną kawy się napije? Dobranoc.

(krawat: Willson)

środa, 3 lipca 2019

3452 krawat, 3452 dzień, 2/07/19, IX rok

Dobry wieczór! Dzisiaj u weterynarza opowiedziano mi historię. Otóż kiedyś do kliniki przyszedł pewien pan. Zarejestrował się, podał swoje dane.
– A teraz poproszę dane zwierzęcia. Pies czy kot?
– Ja nie mam zwierzęcia.
– To po co pan tu przyszedł?
– Ze swoim zębem przyszedłem.
– Klinika stomatologiczna jest na drugim końcu ulicy.
– A, to przepraszam.
– Skasuję pana dane.
– Niech pani zostawi, może się jeszcze przydadzą.
Dobranoc.

(krawat: Hugo Boss)


wtorek, 2 lipca 2019

3451 krawat, 3451 dzień, 1/07/19, IX rok


Dobry wieczór! Dzisiaj był dzień psa, więc przesyłam pozdrowienia od moich psów dla wszystkich wrażliwych na te włochate istoty. 1 lipca były też imieniny Haliny. Jestem pewien, że moja mama, która je obchodziła, cieszyłaby się z tego psiego święta, bo lubiła bardzo czworonogi. Psy swój dzień uczciły drzemką i relaksem (i dodatkową porcją łakoci), czego im zazdroszczę. Na zdjęciu widać spokój z jakim oczekują wyjścia na spacer. Dobranoc.


(krawat: St. Michael from Marks & Spencer)


poniedziałek, 1 lipca 2019

3450 krawat, 3450dzień, 30/06/19, IX rok

Dobry wieczór! Nagle poczułem, że coś się pali. Dziwny plastikowy swąd. Po chwili okazało się, to nie pożar. Na balkonie sąsiedniego domu ktoś zapalił papierosa. Wydaje mi się, że kiedyś papierosy miały szlachetniejsze aromaty. Takie sporty na przykład... Choć znajomy opowiadał, że jak w Londynie pracował w knajpie na zmywaku i zapalił sporta, to kelner z kucharzem przybiegli z gaśnicą. I ostrzegli, żeby nie palił, bo ktoś w końcu wezwie straż pożarną. Dobranoc.

(krawat: Burton)

niedziela, 30 czerwca 2019

3449 krawat, 3449 dzień, 29/06/19, IX rok

Dobry wieczór! Okazało się, że ocalał koc z NRD. Udający szkocką kratę. Z anilany. Nie ani grama, ani włókienka wełny, ani niczego innego co kojarzyłoby się z naturą. Strach go wywieść na wieś, bo myszy sobie na nim zęby połamią. Kupiony był w pamiętnym roku 1973 w ośrodku kultury NRD na Świętokrzyskiej. W ośrodku kupowało się przede wszystkim płyty (głównie jazzowe i z muzyką poważną) oraz albumy ze sztuką. Ale wtedy koce rzucili. Teraz to miejsce straszy, bo nic tam nie ma. Był Rossmann, ale zlikwidowali. Pustka. Nie ma ani NRD, ani RFN-u. No, cóż trzeba koc utylizować w jakimś piecu hutniczym, ale podobno huty likwidują. Muszę się śpieszyć. Choć trochę żal. Koc ma 46 lat, i ani śladu siwizny. Dobranoc.

(krawat: Taylor & Wright)

sobota, 29 czerwca 2019

3448 krawat, 3448 dzień, 28/06/19, IX rok

Dobry wieczór! Codziennie patrzę na tytuły pewnego znanego portalu. Nie mam tam żadnej nadziei. Jak nie polityka, to klimat. Gorąco, ciągle gorąco... Jak zimno to też gorąco. Taki na tych łamach mamy klimat. Wieszczą rychły koniec wszystkiego. Właściwie to chyba zrezygnuję z ich prenumeraty. Bo i po co, skoro zaraz będzie po wszystkim. Dobranoc.

(krawat: Marks & Spencer)

piątek, 28 czerwca 2019

3447 krawat, 3447 dzień, 27/06/19, IX rok

Dobry wieczór! Zauważyłem, że z wiekiem staję się coraz bardziej antysystemowy. Na przykład podczas zakupów w sieci handlowej pochodzącej z państwa, którego prezydent najwięcej mówi o ratowaniu klimatu, wybrałem cztery bułeczki – każda innego rodzaju – i włożyłem je do jednej wspólnej plastikowej torebki, bo innej nie było. Poszedłem do samoobsługowej kasy i nie mogłem naliczyć sobie bułeczek, bo każdą powinien mieć w oddzielnej torebce lub – po naliczeniu – każdą wyjmować z torby i kłaść na blacie brudnej kasy. Zwróciłem się do pracownika o pomoc.
– Nie mogę panu pomóc – odpowiedział. – System pana nie akceptuje.
– To ja nie nie akceptuję takiego systemu – oświadczyłem i zrezygnowałem z zakupów. Do Rzeszowa pojadę po bułki, a nie kupię u nich. Dobranoc.

(krawat: Victoria Silk)

czwartek, 27 czerwca 2019

3446 krawat, 3446 dzień, 26/06/19, IX rok

Dobry wieczór! Kiedy mój znajomy przyjeżdża z Paryża idziemy czasami do pewnego lokalu, który pamiętamy z naszej peerelowskiej młodości. Nawet jak jest problem ze stolikiem to starszy kelner, który też pamięta czasy PRL-u, coś dla nas znajdzie. Raz nawet przyniósł nam stolik. Siadamy. Przyjaciel zamawia tatara lub innego śledzia z kieliszkiem wódki. Ja jako znany asceta coś skromniejszego. Ostatnim razem zamówiliśmy rumsztyk. I rzeczywiście jedząc czułem, że czas zatrzymał się w miejscu. Smakował zupełnie tak samo jak w 1978 roku. Kto wtedy żył, wie o czym mówię. Czar tych wspomnień skłonił nas do ogólnych rozważań na temat gastronomii Polski Ludowej. A mój przyjaciel dokonywał intelektualnych porównań i powiązań zjedzonego rumsztyka z bryzolem. Tu muszę przypomnieć, że bryzol to wynalazek PRL-u. W światowej kuchni nie istnieje. Smakował jak podeszwa, ale być może dlatego trudno było się nim zatruć i w związku z tym był chętnie zamawiany przez konsumentów w zakładach gastronomicznych od Krasnegostawu po Babimost. Kiedy tak sobie debatowaliśmy do stolika zbliżył się nasz zaufany kelner i korzystając z tej okazji mój znajomy postanowił go wciągnąć do rozmowy.
– Czy może mi powiedzieć – zagajał – czym różni się rumsztyk od bryzola?
– Szczerze panu powiem – kelner spojrzał na nasze już puste talarze – to chuj nie rumsztyk.
I tak otrzymaliśmy jedną z najważniejszych definicji dla kuchni PRL-u. Dobranoc.

(krawat: St. Michael)

środa, 26 czerwca 2019

3445 krawat, 3445 dzień, 25/06/19, IX rok

Dobry wieczór! Miałem kłaść się spać, ale zobaczyłem, że w telewizji jest „Czas patriotów” z Harrisonem Fordem, więc postanowiłem popatrzeć przez chwilę na ten film, bo przyjemnie patrzeć jak Harrison w pojedynkę pokonuje irlandzkich terrorystów. Na świecie są dwa rodzaje terrorystów. Są zwykli terroryści. I są terroryści, którzy przegrywają z Harrisonem Fordem, no i z Clintem Eastwoodem też przegrywają. Dobranoc.

(krawat: no name)

wtorek, 25 czerwca 2019

3444 krawat, 3444 dzień, 24/06/19, IX rok

Dobry wieczór! Coraz częściej łapię się na tym, że w ramach relaksu przyjemność sprawia mi lektura peerelowskich kryminałów. W czasie PRL-u było to zajęcie dość perwersyjne, delikatnie mówiąc, i czytałem je, żeby się z opisanej w nich rzeczywistości nabijać. A teraz czytam je z dużym zainteresowaniem. Przypominają mi się ceny, nazwy lokali gastronomicznych, kin i różnych produktów. Pewnie dlatego je teraz z taką przyjemnością czytam.
A tak a propos PRL-u. Pamiętam, że ze dwadzieścia lat temu słownik microsoftowego worda automatycznie mi przerabiał w tekstach peerelowski na peeselowski, a ubecki na uzbecki. I od tamtego czasu nie mam za grosz zaufania do Microsoftu. Uzbecy cholerni! Dobranoc.

(krawat: René Chagal)

niedziela, 23 czerwca 2019

3443 krawat, 3443 dzień, 23/06/19, IX rok

Dobry wieczór! W sklepie znanej sieci „Ropucha”.
– Proszę pani, czy są jeszcze hot-dogi?
– Tak.
–  A małe chorizo jest jeszcze?
– Nie, jest tylko duża kiełbasa wyborcza.
– Czyli za darmo?
– Nie, u nas za kiełbasę wyborczą się płaci.
Będzie ostra kampania. Dobranoc.

PS. Córka z wakacji przysłała mi to zdjęcie na dzień ojca, więc krawat schowałem na razie, pokażę tutaj go jutro o 08.08, albo o 11.11. Lub o 14.41. Jeszcze nie wiem.
PS2. Krawat wstawiłem o 15.15. Bo godzina nie ważna, ważne są niektóre wspomnienia. I nie chodzi o te moje (jeszcze) czarne (jeszcze) włosy.

(krawat: Thomas Nash)


3442 krawat, 3442 dzień, 22/06/19, IX rok


Dobry wieczór! Dzisiaj w sobotnie południe na służewskim cmentarzu pożegnaliśmy Andrzeja Godlewskiego. Są pogrzeby piękne, pełne dostojeństwa i melancholii, w których smutek i żal nie gasi nadziei tlącej się w nas. Ta uroczystość była właśnie taka, odpowiednia dla pożegnania człowieka, który – jak to wyraził jeden z mówców – odstawał od tego współczesnego czarno-białego podziału. Przyszło wielu znajomych, którzy dzisiaj są w różnych miejscach. Tak więc i my żywi mogliśmy przyjrzeć się sobie. Chwilę zastanowić. I pójść w swoją stronę. Do następnego pogrzebu. Dobranoc.

(krawat: Designers Remix Collection)


piątek, 21 czerwca 2019

3441 krawat, 3441 dzień, 21/06/19, IX rok

Dobry wieczór! Właśnie odnalazłem swoją furażerkę. A było z nią tak. Jakieś dziesięć lat temu wychodząc w lipcowy dzień z domu postanowiłem zlać się z szarym tłumem. Żadnych kolorowych marynarek, żadnych kapeluszy, żadnych ekscentrycznych krawatów. Po prostu wyszedłem jak zwykły człowiek i tak krążyłem po ulicy. Przez kilka godzin. Gdzieś na Pradze zauważyłem zakład czapnika, więc z ciekawości postanowiłem do niego zajrzeć, bo cenię sobie dobre rzemiosło.  Wszedłem do środka i od razu zapragnąłem mieć furażerkę. Opuszczając czapnika włożyłem ją na głowę i natychmiast poczułem się lepiej. Dobranoc.

(krawat: Marks & Spencer Collezione)


3440 krawat, 3440 dzień, 20/06/19, IX rok

Dobry wieczór! Podczas spaceru po lesie zobaczyłem na drzewie ogłoszenie. Starannie wykonane, ze zdjęciami roślinności. Oto jego treść: „OGŁOSZENIE!! Witam, grupa uczciwych młodych mężczyn  szuka pracy dorywczej. Oferujemy wszelkiego rodzaju prace porządkowe w ogrodzie m.in.: CAŁOROCZNA OPIEKA NAD OGRODEM, koszenie trawy, porządkowanie schowków i garaży, grabienie, zamiatanie, wycinka, karczowanie oraz przycinanie drzew i krzewów. Dodatkowe usługi ustalane osobiście. Atrakcyjne ceny do uzgodnienia na miejscu lub drogą telefoniczną”. I tak rynek pracy trafił do lasu. Dobranoc.

(krawat: George)

czwartek, 20 czerwca 2019

3439 krawat, 3439 dzień, 19/06/19, IX rok

Dobry wieczór i dzień dobry! Rozmawiam z bardzo, bardzo młodą koleżanką z uczelni. W trakcie miłej konwersacji do pokoju wchodzi jakaś dziewczyna. Zostawia kubek i wychodzi.
– To była studentka czy pracownik? – pytam.
– Wykładowca grafiki.
– Niemożliwe. Taka młodziutka.
– A może... ta grafika to jakaś przyszłość.
– Dobranoc.

(krawat: Giani Peroti)

środa, 19 czerwca 2019

3438 krawat, 3438 dzień, 18/06/19, IX rok

Dobry wieczór! Przepraszam z góry za słownictwo, ale niejaka Diana Aisha przesłała mi zaproszenie do znajomości, do którego dołączyła link opatrzony krótkim autorskim komentarzem: „Moja mała cipka w kabaretkach”. A mnie nie wiem czemu – pewnie się starzeję – skojarzyło to się z Gałczyńskim: „skumbrie w tomacie, skumbrie w tomacie pstrąg”. Choć może lepszy byłby Tuwim: „ozór na szaro, ozór na szaro chrzan”. Gałczyński czy Tuwim? Dobranoc.

(krawat: Abercrombie & Fitch)


poniedziałek, 17 czerwca 2019

3437 krawat, 3437 dzień, 17/06/19, IX rok

Dobry wieczór! Miły wieczór, bo w towarzystwie Suzanne Vegi, która śpiewała dzisiaj w „Stodole”. Zawsze lubiłem śpiewające kobiety. Z wiekiem lubię je jeszcze bardziej. I lubię oszczędny akompaniament. Właściwie wystarczyłaby mi sam głos śpiewającej kobiety. Pełny minimalizm. Głos i ekspresja. Nawet słowa nie są tak ważne. Dobranoc.

(krawat: Dunlop)

3436 krawat, 3436 dzień, 16/06/19, IX rok

Dobry wieczór! Ach, za późno, żeby się rozpisywać. Dobranoc. I miłego dnia.

(krawat: no name)

niedziela, 16 czerwca 2019

3435 krawat, 3435 dzień, 15/06/19, IX rok

Dobry wieczór! Życie się składa z pozornie drobnych, acz ważnych odkryć. Proszę dzisiaj przypomniałem sobie, że kiedyś kupiłem wiatrak. Co więcej okazało się (odkrycie podwójne!): wiem, gdzie on jest schowany. Dzięki udanej wyprawie poszukiwawczej został znaleziony i uruchomiony. Teraz siedzę i się wiatraczę, za przeproszeniem. A przecież mogło mi się to przypomnieć zimą. Dobranoc.

(krawat: no name)

sobota, 15 czerwca 2019

3434 krawat, 3434 dzień, 14/06/19, IX rok

Dobry wieczór! Szedłem ulicą zmęczony upałem i spragniony wody rozmyślając o sensie i bezsensie. Aż mój wzrok zatrzymał się na murze (i także ja fizycznie też). Krótko mówiąc doszedłem do ściany. Na tej ścianie był napis: „nie ma czasu, na niemiłość”. Ja też. Nie zamierzam tracić czasu. Dobranoc.

(krawat: Akzente – feine krawatten)

piątek, 14 czerwca 2019

3433 krawat, 3433 dzień, 13/06/19, IX rok

Dobry wieczór! Bliscy mówią mi, żebym się relaksował, więc zamiast pisać ten wpis położyłem się w leżaku na balkonie i spokojnie się relaksowałem. Nie miałem w sobie niepokoju, że porwie mnie wiatr, znokautuje bryłka lodu wielkości piłki tenisowej lub trafi piorun. Leżałem i relaksowałem się wolny od tych zagrożeń. Nie wynikało to z jakieś brawury. Po prostu przeszłe i przyszłe złamania mówią mi jasno, burza powinna przejść bokiem. Jak nastąpi jakaś gwałtowna zmiana frontów atmosferycznych będę o tym wiedział pierwszy. I to są zalety pewnego wieku. I pewnych odniesionych ran w przeszłości (i tych w przyszłości również). To daje poczucie pewnego komfortu. Jak nie boli wiesz, że możesz się relaksować. Jak boli tym bardziej możesz się relaksować. Dobranoc.

(krawat: C & A)