czwartek, 19 października 2017

2728 krawat, 2728 dzień, 18/10/17

Dobry wieczór!
– ... przymierzamy się do kotka. Dostała już piżamkę i pościel z kotkami. Widziałem dywanik, będę musiała kupić. Ale też ma już ramkę na zdjęcia, kubek i talerzyk z kotkami... Taką fajną bluzkę z kotkiem też jej kupiłam. I fajny breloczek od cioci dostała. No, oczywiście wszystkie okładki na zeszyty i książki też muszą być z kotkami. I wiesz, jeszcze ma plecak do szkoły i torbę. Gumki, gumeczki... do włosów też. Ale i do szkoły, do ścierania. Teraz na zimę widziałam taką fajną czapkę. Wiesz, po prostu buźka kotka. Przez internet można ją kupić... Już zamówiłam. Słodziutko będzie w niej wyglądała. Babcia na zimę kupiła jej rękawiczki z kotkami... Czeka tylko z nimi na Mikołaja. No, jak się zrobi zimno to da wcześniej...
– ...
– Nie, nie... Kotka jeszcze nie mamy. Trzy tygodnie temu chcieli dwa tysiące. Ale się nie zgodziłam i cena spada. W sobotę już było tysiąc, a dzisiaj dzwoniła i chce pięćset. A gdzie widziałaś te figurki z kotkami?
Dobranoc.

(krawat: St. Michael from Marks & Spencer)



środa, 18 października 2017

2727 krawat, 2727 dzień, 17/10/17

Dobry wieczór! Jan Jagielski to człowiek niezwykły. Dzisiaj z okazji Jego 80-lecia odbyła się w Żydowskim Instytucie Historycznym bardzo miła uroczystość. Był tłum gości, wspaniały tort, przedwojenne szlagiery i świetna atmosfera. O Janku można mówić to tylko dobrze, bo jak ktoś dzisiaj powiedział to nic dziwnego, że dobry człowiek robi dobre rzeczy. Często mówi się o Nim, że to honorowy Żyd, bo od dawna działa na rzecz ocalenia tego, co zostało z materialnej spuścizny polskich Żydów, łącząc to ze światem ludzi prawdziwych, bo przecież ludzie zawsze są najważniejsi. A Jan Jagielski to żywy, ale i też bardzo dowcipny pomnik. 120 lat Drogi Jubilacie!

(krawat: St. Michael from Marks & Spencer)


wtorek, 17 października 2017

2726 krawat, 2726 dzień, 16/10/17


Dobry wieczór! W szpitalnej rejestracji wręczam skierowanie na zabieg. Miła dziewczyna najpierw czyta, po chwili pyta się tonem znanym mi, bo szukającym pretekstu jak się mnie pozbyć: – To co panu właściwie dolega?
– Proszę pani, lepiej niż lekarz w skierowaniu nie umiem tego opisać.
Dobranoc.

(krawat: Giorgio Armani)

poniedziałek, 16 października 2017

2725 krawat, 2725 dzień, 15/10/17

Dobry wieczór! Na parterze naszej kamienicy w jednym z mieszkań najpierw był gabinet dentystyczny, potem psychologiczny, a następnie pokój tajemnic. Ten ostatni był najkrócej, bo chyba nie było zainteresowania tajemnicami. Od pewnego czasu mieszkają tutaj młodzi ludzie. Ostatnio byli to właściciele młodej, czarnej suczki w typie owczarka niemieckiego. Psina cały dzień leżała na parapecie, a że okno jest na wysokości głowy dorosłej osoby stojącej na ulicy, to wracając do domu zawsze witał mnie przed drzwiami sympatyczny widok i miły pyszczek. Właściciele psa się wyprowadzili, a ich miejsce zajęli posiadacze kota. Buras siedzi w oknie dość sztywno, by nie powiedzieć monumentalnie. Okno jest podzielone na trzy równe części. Po prawej i lewej stronie ustawione są cięte kwiaty, jakieś lilie, albo coś podobnego, w stylu dość kościelnym. Kot siedzi w środkowej części. Wygląda to razem na jakiś tryptyk, trochę jak koci ołtarz. Ale sympatyczny to widok choć kot czasami mógłby trochę poluzować. Dobranoc.

(krawat: Burtons)

niedziela, 15 października 2017

2724 krawat, 2724 dzień, 14/10/17

Dobry wieczór! Rozmowy właścicieli psów:
– To Wafel?
– Nie, to Piernik.
– A! To fajnie. Zaraz przyjdzie pan z Bimbrem.
Dobranoc.

(krawat: Jonelle)

sobota, 14 października 2017

2723 krawat, 2723 dzień, 13/10/17





Dobry wieczór! Przeżyłem kolejny piątek trzynastego, co dostrzegłem dopiero przed chwilą. Znaczy dostrzegłem, że miał to być feralny piątek, a nie że przeżyłem. Ponieważ przeżyłem to zauważyłem, że był taki dzień, choć oczywiście nie miałem świadomości co przeżywam, ani też nawet gdybym miał tę świadomość to nię miałoby najmniejszego wpływu na to jak to przeżywam. Krótko mówiąc, nie emocjonuję się piątkami trzynastego, choć w jakimś stopniu jestem przesądny. Zauważyłem na przykład, że czarne koty dziwnie się zachowują na mój widok. Jakby nie chciały, żebym przeciął im drogę. Mam tez wrażenie, że kiedy je mijam to spluwają przez lewe ramię. Ale może tylko tak mi się zdaje... Dobranoc.



(krawat: Ralph Marlin, „GUITAR II”, Photo by Dale Stenton Studios. Guitars courtesy: Uncle Bob's Music Center; Mainstream Records; Crown Music and Jackson Guitars, © Ralph Marlin & Co.)


czwartek, 12 października 2017

2722 krawat, 2722 dzień, 12/10/17

Dobry wieczór! (Uwaga! Z powodu drastycznych scen weganie powinni powstrzymać się przed lekturą tego tekstu!) Wczoraj spacerowałem sobie ulicą Marszałkowską, między Placem Konstytucji (z 1952 roku) a Placem Zbawiciela. Wracałem z biblioteki publicznej na Koszykowej, gdzie zaglądałem do starych gazet po garść świeżych wiadomości. Podczas tego spaceru zajęty byłem rozmową przez telefon. I nagle jak tak sobie beztrosko gadałem wpadł mi w usta jakiś latający robak. To owadzie kamikadze zanurkowało od razu zmuszając mnie do przełknięcia śliny i połknięcia tego bydlaka. „Trochę świeżego białka nie zaszkodzi” – powiedziałem sobie na pocieszenie, ale po 15 minutach opuchło mi gardło. Jest zaczerwienione. Boli mnie jeszcze dzisiaj. Jaki wniosek z tego płynie? Nie jemy żywych owadów. Spożywamy je tylko po odpowiednim przyrządzeniu. Dobranoc.

z cyklu: (Owady), które spotkałem

(krawat: Studio 54, Tie Rack)

środa, 11 października 2017

2721 krawat, 2721 dzień, 11/10/17

Dobry wieczór! Psy znów policzyły do trzech i im się nie nie zgadzało, przecież po trzecim spacerze powinien być deser. Co z tego, że planowałem czwarty spacer. Jest ekstra-spacer, to może też być ekstra-deser. Deser (tak mi się wpisało zamiast dobranoc), więc na dobranoc życzę deser.

(krawat: Piazza Fiorentina)

wtorek, 10 października 2017

2720 krawat, 2720 dzień, 10/10/17

Dobry wieczór! Żeby chwilę odsapnąć usiadłem przy wielkim oknie naszej lokalnej kawiarni. Popijając latte z mlekiem bez laktozy obserwowałem nerwowo idących zza oknem. Co chwila jakiś znajomy machał do mnie na przywitanie. Odmachiwałem życzliwe, ale z godnością. Najważniejsze, nie zrażać tłumów. Dobranoc.

(krawat: Alpi)

2719 krawat, 2719 dzień, 9/10/17

Dobry wieczór! Podczas wieczornego spaceru z psami mija nas kawalkada aut na sygnale. Radiowozy, limuzyny, karetka. Kilkanaście samochodów. Nagle skręcają i wjeżdżają przez otwartą bramę tonącej w ciemnościach luterańskiej parafii Wniebowstąpienia Pańskiego. Trochę nas ten desant zaskoczył, ale pomyślałem, że to z okazji niedawnego odsłonięcia symbolicznej Bramy Jubileuszowej, którą postawiono dla uczczenia 500 lat Reformacji. Ale żeby tak po nocy? Taka duża impreza? Ci innowiercy rzeczywiście są dziwaczni. Po chwili kolumna się wycofała. Doszło do pomyłki. Nie o tę bramę chodziło, a o sąsiednią należącą do MON. Uff! Najgorsi są ci kierowcy spoza Warszawy. Dobranoc.

(krawat: George)

poniedziałek, 9 października 2017

2718 krawat, 2718 dzień, 8/10/17

Dobry wieczór! Bardzo lubię Roberta Lewandowskiego. Jego przykład pokazuje jak ponadprzeciętna osobowość potrafi świetnie kształtować i mobilizować zespół. To dobry wzór zachowania nie tylko na boisku. Lewandowski i drużyna odnoszą sukcesy. Wszyscy wyliczają coraz wyższe miejsca w rankingu FIFA. Ale trzeba zachować właściwe proporcje. Przed nimi długa jeszcze i ciężka droga.
Drużyna Kazimierza Górskiego, żeby zdobyć w 1974 roku na mistrzostwach świata trzecie miejsce musiała kolejno wyeliminować: Anglię (mistrza świata z 1966 roku), Włochy (dwukrotnego mistrza z 1934 i 1938, aktualnego wówczas wicemistrza z 1970, i mistrza za osiem lat w 1982), Argentynę (przyszłego mistrza w 1978), Szwecję (czwartą drużynę świata w 1938, trzecią w 1950, drugą w 1958) i Jugosławię (czwartą drużynę świata w 1930 i 1962, wicemistrzów Europy z 1960 i 1968). Przegrać ze zwycięzcą turnieju – RFN (wcześniej: mistrz świata z 1954, wicemistrz z 1966 i mistrz Europy z 1972), by potem wygrać z Brazylią (trzecia drużyna globu w 1938, wicemistrz świata 1950,  mistrz z 1958, 1962 i 1970). Jak się z takimi wygrywa to miejsca w rankingu nie mają znaczenia. Dobranoc.

(krawat: Grenville)

niedziela, 8 października 2017

2717 krawat, 2717 dzień, 7/10/17


Dzień dobry! Do tramwaju wchodzi dwóch osiłków w mundurach straży miejskiej. W pełnym rynsztunku. Wyglądają tak groźnie, że oddział Delta padłby. Ze śmiechu. Nasi miejscy komandosi jadą kilka przystanków. Po drodze nasłuchują meldunków z radiotelefonu i zastanawiają się, w który tramwaj i gdzie lepiej się przesiąść. W końcu wysiadają. Po wyjściu strażnicy od razu wyciągają służbowe notesy, sprawdzają czas i sumiennie zapisują. Najcenniejsze są raporty z chwil, w których nic się nie dzieje. Miłego dnia!


(krawat: Disney)


sobota, 7 października 2017

2716 krawat, 2716 dzień, 6/10/17



Dzień dobry. Dobry wieczór! Nie lubię jak się mnie w wielkich sklepach pytają o prywatne sprawy. Na przykład o ten numer kodu w marketach budowlanych. Przecież człowiek nie wie, czy jakiś szaleniec za nim stoi. Może to być ktoś kto nie lubi kodów parzystych. Zresztą nie każdy musi mieć kod. Żeby niby się czepiam? Moja żona też tak mówi. Dzisiaj byłem w dwóch marketach.
– Może mi pan poda swój numer kodu?
– A pani poda mi też?
– Pan chyba żartuje!
I co? Teraz głupio. No to zajrzymy do drugiego. Do konkurencji.
– Poproszę numer kodu.
– Jestem bezdomny.
– Dobrze...
– Jak to dobrze!? Nie ma pani litości!
– No, bo pan pod krawatem... i taki ładny karton pan kupuje.
– To ja mam pod mostem w byle jakim kartonie spać. Odbiera mi się już nawet prawo do poczucia estetyki!
Mówię wam, ten cholerne stereotypy. Do widzenia. Dobranoc.

(krawat; Sette & Bello)


piątek, 6 października 2017

2715 krawat, 2715 dzień, 5/10/17


Dobry wieczór! Wracaliśmy późno i przejeżdżaliśmy obok warszawskich wieżowców. Nad każdym czapa jakiegoś dymu. Wyglądało to tak jakby wszystkie się paliły. A to przecież tylko klimatyzatory pracowały, i taki dawały efekt przy tej dość chłodnej temperaturze. Dobranoc.


czwartek, 5 października 2017

2714 krawat, 2714 dzień, 4/10/17

Dzień dobry! Wyszedłem dzisiaj mając w zanadrzu misterny plan polegający na wykonaniu w ciągu dnia kilkunastu ważnych telefonów. Oczywiście, telefon zostawiłem w domu, a w nim listę potrzebnych numerów. Dzwoniłem do siebie, ale – niestety! – nikt nie odpowiadał.Miłego dnia.

środa, 4 października 2017

2713 krawat, 2713 dzień, 3/10/17

Dobry wieczór!
– Czas teraz taki ponury – zagaił rozmowę taksówkarz.
– Myśli pan o tym co się stało w Las Vegas?
– Nie, gdzie tam. Jesień przyszła. Coraz ciemniej. Nawet w ciągu dnia tak nieprzyjemnie...
Dobranoc.

(krawat: Avanti)

wtorek, 3 października 2017

2712 krawat, 2712 dzień, 2/10/17

Dobry wieczór! W tramwaju uprzejma rozmowa kontrolera (tzw. kanara) ze złapanym pasażerem (tzw. gapowiczem). Jadący na gapę zapłacił za bilet ekstra stawkę (u kanarów płacimy kartą, podobnie jak w placówkach Narodowego Funduszu Zdrowia). Nastąpiło wymiana uprzejmości. Kanar: „Na podstawie tego wydruku może pan jechać nawet do końca trasy”. (w końcu za jazdę do końca facet zapłacił prawie 200 złotych, taksówka byłoby taniej). Gapowicz na to: „To niesamowite!”, „Wspaniale!”, czyli zachowywał się tak jakby wygrał los na loterii. Bo końcu wygrał, choć po paru twarzach, które w tramwaju tym razem nie wygrały, było widać, że większą satysfakcję daje jednak porażka. Bo kto ma czas jechać do końca trasy, prawda? Dobranoc.

(krawat: Trodenheim 997-1997, Offisielt Jubileums-Produkt, An Official Millleniary Product, Hanske Magazinet)

2711 krawat, 2711 dzień, 1/10/17

Dobry wieczór! Wracam z pracy objuczony siatami jako to mężczyzna pracujący. Spotykam na ulicy własną żonę. Szok i niedowierzanie.
– O! Też wracasz z zakupów? – pytam się widząc w jej dłoniach tajemniczą reklamówkę.
– Tak. A ile wydałeś?
– 54 złote i 83 grosze, bo byłem w Biedrze. Tanio, a dużo.
– Mało! – zauważyła z wyższością. – Ja wydałam ponad 120 złotych.
– A co kupiłaś?
– Cztery książki.
Dobranoc.

(krawat: George)

poniedziałek, 2 października 2017

2710 krawat, 2710 dzień, 31/9/17

Dobry wieczór! Zwykle jak oglądam mecze Realu Madryt - FC Barcelona, to kibicuję tej drugiej. Ich styl gry mi się zawsze bardziej podobał. To są emocjonujące widowiska i człowiek zawsze z przyjemnością je śledzi. W młodości lubiłem bardzo kino hiszpańskie. Buñuel, Saura (niesamowite „Polowanie”), często dość ponure dzieła. Największe wrażenie zrobił na mnie wtedy krótki film Antonio Mercero „Budka telefoniczna” („La Cabina”). O człowieku, który wszedł do budki telefonicznej i nie mógł się z niej wydostać. Nie otrzymał pomocy, aż w końcu przyjechała ekipa i wywiozła go z tą budką. Tak trafił do wielkiej hali, gdzie były same budki z uwięzionymi w nich ludźmi. Ostatnio nie widziałem hiszpańskiej piłki, za to oglądałem, czy raczej próbowałem, czeską. Taki nudny mecz Viktorii Pilzno z FK Mladá Boleslav. Nudny, ale swojski bardzo. Stary już jestem. A jeśli chodzi o filmy... To teraz chyba wolę jednak czeskie kino. Zdecydowanie. Dobranoc.

(krawat: dimensions)

sobota, 30 września 2017

2709 krawat, 2709 dzień, 30/9/17

Dobry wieczór! Prawie ćwierć wieku temu w jednej z warszawskich galerii (chyba na Świętokrzyskiej przy Emilii Plater, bo pamięć mam raczej dobrą) widziałem obraz, na którym mężczyźni z wygolonymi głowami mieli na tychże łysych łbach kody kreskowe. Pomysł artysty (ew. artystki, bo twórcy akurat nie pamiętam) był o tyle wówczas ciekawy, bo kody kreskowe w polskich sklepach nie były wtedy jeszcze używane. A jeśli były to w niewielu. Teraz są w powszechnym użyciu, zaś ja na ulicy widziałem mężczyznę z wytatuowanym kodem kreskowym na łysej łepetynie. Mam co prawda wrażenie, że był tu obcy, w znaczeniu, że zagraniczny gość, ale to nie zmienia ogólnego wrażenia artystycznego i gospodarczego. Życie w końcu dogoniło sztukę. Dobranoc.

(krawat: Next)

piątek, 29 września 2017

2708 krawat, 2708 dzień, 29/9/17

Dobry wieczór! Postanowiłem dzień spędzić w łóżku w celach leczniczych. I poświęciłem się, żeby w celach badawczych sprawdzić ofertę stacji telewizyjnych. Co ciekawe, najczęściej (re)transmitowanym meczem jest pojedynek Chrobry Głogów – Piast Gliwice. Takie dynastyczne derby piastowskie. Wygrał Chrobry, jak przystało na założyciela całej dynastii. Ale najciekawsze, że w drużynie Piasta grał Jagiełło. Aleksander zresztą. Niby nic nowego, a jednak znaczące. Dobranoc.

(krawat: Florence + Fred)

2707 krawat, 2707 dzień, 28/9/17


Dobry wieczór! Jest tak, że pomagając komuś powinniśmy okazać ciepło i solidarność, a jednocześnie zachęcić, a nawet czasami zmusić do wysiłku. Szczególnie ważne – i też trudne – jest to w ratownictwie medycznym. Poczułem się źle, jakieś przeziębienie, albo coś w tym stylu mnie dopadło. Położyłem się do łóżka i od razu poczułem, że ulegam chorobie, wszystkie siły mnie opuściły, a członki me stały się bezwolne. Leżałem tak dogorywając, aż w pewnym momencie na poduszce, tuż obok mojej głowy, położyła się Cyzia. Po krótkiej chwili skutecznie rozepchała się na tyle, że zajęła całą poduszkę, a ja musiałem wykazać się sporym refleksem, by nie wylądować na podłodze. Siły wróciły w członki me, a i też poczułem się trochę wyleczony. Może przeziębienie nie ustąpiło, ale jestem teraz taki czujny i nieufny. Dobranoc.


(krawat: D'em Crazy, D.C. Enterprises, San Jose, CA)




czwartek, 28 września 2017

2706 krawat, 2706 dzień, 27/9/17

Dobry wieczór! Wczoraj Cyzysława wyrwała z rąk, a nawet prawie z ust, bo akurat żona była w trakcie konsumpcji, francuską wątrobiankę. Dzisiaj z blatu kuchennego porwała moją kanapkę z francuską gotowaną w soli szynką. Sukces niesie, widzę u niej ogromne zainteresowanie serami, Jedna z sieci handlowych zorganizowała właśnie tydzień kuchni francuskiej i Cyzia bardzo się w to zaangażowała. Uczestniczy pełnym pyskiem. Francuski piesek. Dobranoc.

(krawat: George)

środa, 27 września 2017

2705 krawat, 2705 dzień, 26/9/17

Dobry wieczór! Idą takie czasy, że wątrobianka będzie coraz popularniejszą wędliną w Europie, więc postanowiłem się do tego przyzwyczaić i zmienić swoje menu. Zacząłem od francuskiego musu (jak mus to muß i schluß), bo to w końcu strategiczny sojusznik, więc w tym celu udałem się do lokalnego carrefoura w moim małym heimacie. Ale cały mus ludność wykupiła („Niech pan powącha jak pięknie pachnie” – poprzednim razem mówiła kobieta zza lady podtykając pod nos ten smakołyk). Nie ma więc na razie musu, nie wiadomo, czy będzie, czy Paryż podrzuci, czy też przerzuci na inny front. Jednak coś na rzeczy jest z tą wątrobianką, skoro ludność się tak rzuciła. Dobranoc.

(krawat: BerKerTex for men)

poniedziałek, 25 września 2017

2704 krawat, 2704 dzień, 25/9/17


Dobry wieczór! W okolicznych sklepikach przyglądam się lokalnym hipsterom. I odnajduję pewne prawidłowości. Na przykład stanąć za hipsterem w kolejce, to jest gorzej niż za staruszką. Ogląda pięć pietruszek wybiera jedną, po czym ją zwraca. Trwa to w nieskończoność. Ale najgorsi to korpo-hipsterzy, którzy chcą pokazać jak blisko są zwykłego, prostego człowieka. Oni są na „ty” z personelem, czasami ukraińskim. „Ty mi Sasza podaj seler”, „Siergiej, daj mi pora”, „Olga, zważ mi pięć pomidorów”. Trochę, to przypomina bardzo odległe czasy („Niech, Walerian nie stoi i przed domem zamiecie”, „Kajetanowa niech dokładnie ten kurz z serwantki zetrze”). No, cóż każda epoka ma swoje lepsze państwo. Dobranoc.

(krawat: no name)

2703 krawat, 2703 dzień, 24/9/17

Dobry wieczór! Trochę mnie to wczorasjze świeże powietrze dzisiaj powaliło. Z trudem do siebie dochodziłem. Jednak człowiek tak do smogu przywykł, że teraz już niczym innym oddychać nie może. Następnym razem muszę w plener z jakimś aparatem smogowym jeździć, bo inaczej z przetlenienia wykituję. A jeździć trzeba, bo to relaksuje jednak. Jak dzisiaj zamykam oczy to widzę całe polany muchomorów. Piękny widok, choć taki bardzo kiczowaty. Zresztą ta cała natura to jeden wielki kicz. Dobranoc.

(krawat: George)

niedziela, 24 września 2017

2702 krawat, 2702 dzień, 23/9/17

Dobry wieczór! Była piękna jesienna pogoda, więc cały dzień spędziłem w lesie. Co prawda natura, nie ma tych zalet co życie miejskie, ale też fajne jest. Dobranoc.

(krawat: Thomas Nash)

piątek, 22 września 2017

2701 krawat, 2701 dzień, 22/9/17

Dobry wieczór!
– Chciałbym coś takiego lekkiego... Tak do przekąszenia.
– Polecam krem borowikowy lub filet z kurczaka. Ewentualnie któraś z sałatek.
– To może tę z bekonem. Choć nie wiem, może coś takiego bardziej słodkiego...
– Może coś z deserów? Beza jest bardzo dobra...
– O! Świetnie... A ten pan tam, co takiego dostał?
– Pieczeń wieprzową z boczkiem i pieczone ziemniaki.
– To i ja poproszę.
– A tę sałatkę z boczkiem?
– Również wezmę.
– A ta beza.
– Też.
– Chciał pan coś lekkiego...
– A sugeruje pani, że to może być ciężkostrawne?
Dobranoc.

z cyklu: Ludzie, których spotkałem


(krawat: David Evans est. 1843, Silk Collection)


czwartek, 21 września 2017

2700 krawat, 2700 dzień, 21/9/17

Dobry wieczór!
– Przepraszam, ten pasztet francuski jest dobry?
– Nie wiem, ale ludzie kupują.
– A ta francuska kiełbasa?
– Ja w życiu tak drogiej kiełbasy jadłem i nie będę jadł. Nie chcę jej nawet dotykać. Proszę pani, to nie dla mnie!
– A ja jak bym chciała kawałek?
– To mogę dotknąć.
Dobranoc.

(krawat: Past Times)

2699 krawat, 2699 dzień, 20/9/17

Dobry wieczór! Zaniepokojony jestem. Nie dostrzegłem dzisiaj niczego, co by mnie jakoś rozbawiło. Jakaś taka ponurość wczesnojesienna. I ten deszcz... Żółte liście. Dobranoc.

(krawat: The Savile Row)