sobota, 25 lipca 2015

1911 krawat, 1911 dzień, 24/07/15

Dobry wieczór! Wracam z psami ze spaceru. Przed szmateksem, najbardziej luksusowym sklepem z odzieżą w mojej okolicy, stoi zawsze stragan z owocami i warzywami. Tym razem produktów pilnuje dziewczynka około 15. lat. Rodzic na chwilę gdzieś odszedł. Przede mną idzie czarnoskóry mężczyzna w dżinsach i czerwonym polo. Zagaduje do dziewczynki; - How are you?
- Dzień dobry!
- Czeszcz!
- Ja znam angielski - mówi dziewczynka.
- Sorry... Nie-ro-zu-miem!
- Ja znam angielski. Proszę śmiało mówić.
- Przykro mi. Nie mówić po polsku.
- Znam angielski! 
Tak stali jeszcze chwilę próbując się zrozumieć i porozumieć. Jedno mówiąc, że zna, a drugie, że nie rozumie. Chyba do jakiegoś porozumienia jednak doszło, bo po chwil Afroeuropejczyk paradował zadowolony z torbą czereśni, jedząc je i dyskretnie spluwając pestki przy krawężniku. Dobranoc.

(krawat: Burton)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz