Dobry wieczór!
Tramwajem jedzie matka z synem. Ona powyżej 80. lat, on powyżej 60. Poucza go, że powinien ułożyć sobie życie, bo jak ona umrze, to on sobie rady nie da. Dobre rady gwałtownie przerywa telefon dzwoniący w torebce matki. Starsza pani wyciąga aparat i zaczyna rozmowę: - Właśnie jadę do ciebie. Mam ciasteczka, napijemy się kawki i winka. No, to się dzisiaj nagadamy... Naprawdę!? W niedzielę wieczorem jednak idziemy. Świętnie! Znowu zrobię się na bóstwo.
Młody człowiek, znaczy jej syn, westchnął zrezygnowany.
Dobranoc.
(krawat: Taylor & Wright)

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz