Dobry wieczór! Kiedyś w pewnej redakcji koledzy postanowili uczcić jakieś okrągłe urodziny naszego kierownika. Padały różne pomysły na prezent od tak niebanalnych jak flaszka gorzały po te bardziej wyrafinowane. W naradach uczestniczyłem sporadycznie, bo przyznam, że byłem za flaszką. Podczas jednej z nich kolega znany z tego, że lubił bywać w gabinecie szefa, zaproponował byśmy skopiowali teksty pana kierownika i oprawili je w opasłe tomy. Ucieszyłem się z tej propozycji, bowiem pan kierownik od paru lat pisał jedynie krótkie teksty w rubryce zatytułowanej „Wczoraj”, którą nazywaliśmy „wczorajami”.
- To dobry pomysł - powiedziałem. - Będą dwa albo trzy tomy „Wczorajów” w tych działach zebranych.
Pomysł upadł, ale niesłusznie, bo właśnie teraz usłyszałem o pewnej skandalizującej książce, więc od razu postanowiłem poszukać o niej informacji w internecie. I czytam w oficjalnym życiorysie autorki: „Pracowała jako reporterka, teraz zajmuje się pisaniem nagłówków, cytatów
i opisów, czyli tzw. belek, które ukazują się na dole ekranu”.
- Pewnie wyda zaraz zbiór swoich belek z dołu ekranu - powiedziałem żonie po głośnym odczytaniu biogramu.
- Śmieliśmy się z tego pomysłu tomów „wczorajów” - podsumowała żona - ale niesłusznie. Okazałeś się prorokiem. Wizjonerem. Przewidziałeś kierunek rozwoju polskiej literatury.
No, cóż tak skromnie; łatwo dostrzec belkę w oku bliźniego swego, ale belki z dołu ekranu... i tak dalej. Dobranoc Państwu.
(krawat: Thomas Nash)

Teraz każdy wydaje swoje zbiory, a że na belkę trafiło?:D
OdpowiedzUsuń