środa, 5 czerwca 2013

1132 krawat, 1132 dzień, 5/06/13

Dzień dobry! Telefon wyrwał mnie z łazienki. Po długiej rozmowie zapomniałem w końcu, czy się kąpałem. Pojawił się fundamentalny dylemant: co zrobić? Przyzwyczajenie nakazywało, by wziąć prysznic. Ekologia mówiła hipoalergicznie, by dla siebie i Ziemi się powstrzymać. Życie podsuwało zgniły kompromis: umyć tylko ręce. Nie jestem Piłatem, więc skończyło się na powtórnym prysznicu. Miłego dnia.

(krawat: Port Louis)

2 komentarze: