piątek, 3 marca 2017

2497 krawat, 2497 dzień, 2/3/17

Dobry wieczór! Znowu okazałem się być lokalnym szamanem, albowiem kiedy założyłem przeciwsłoneczne okulary niebo zaszło chmurami i zaczął padać deszcz. Parę chwil wcześniej podbiegłem do tramwaju. Z zasady nigdy nie podbiegam do tramwaju wychodząc z założenia, że nieuchronne musi i tak się spełnić. Tym razem jednak postanowiłem podbiec. Tramwaj o dziwo poczekał na mnie. Zwykle nie podbiegam też z tego powodu, by nie czuć rozczarowania, gdy odjedzie kiedy ja będę tuż, tuż... Nie można przecież samemu ściągać na siebie klęski. Ale tym razem poczekał, więc jak się dostałem do środka, to od razu przeszedłem przez cały wagon, żeby podziękować motorniczemu za ten miły gest. Motorniczy okazał się być solidnie zbudowaną motorniczą, która jak dziękowałem uniosła rękę dając znak, że słyszy i wszystko wie. Jak później wysiadłem na moim przystanku to sobie jeszcze z nią pomachaliśmy na pożegnanie. W sumie więc dobrze, że tym razem podbiegłem. I właśnie wtedy założyłem okulary... Dobranoc.

(krawat: E. Graziano)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz