sobota, 6 czerwca 2015

1863 krawat, 1863 dzień, 6/06/15



Dobry wieczór! Zmarł Pierre Brice, odtwórca roli Winnetou w cyklu niemieckich (znaczy erefenowskich) westernów na podstawie powieści Karola Maya. Filmy kręcono w dawnej Jugosławii. Winnetou-Brice był przedmiotem westchnień wielu moich koleżanek oraz - obok Janka Kosa „Czterech pancernych” i Rogera Moore'a jak Simona Templara - jednym z męskich bohaterów umieszczanych na kieszonkowych lusterkach, które można było kupić w sklepach zwanych tandetą, na bazarach i odpustach oraz u babć z pumeksem na rogach Nowego Światu i Rutkowskiego (Chmielnej) oraz Alei Jerozolimskich i Kruczej przy kwiaciarni. Pewien mój kolega twierdzi, że najlepszy Winnetou jest w wersji oryginalnej, czyli niemieckiej i koniecznie z blantem. Uważam, że w podobnych okolicznościach równie świetnie wypada wersja czeska.
W tamtych czasach popularne było też takie powiedzenie „Sorry,Winnetou”, ale ono nie ma związku z filmem, a z książką Karola Maya tylko pośredni (a czytaliśmy Maya i jego świetnego, polskiego naśladowcę Wiesława Wernica). Powiedzonko wzięło się z radzieckiego dowcipu. Otóż w Kraju Rad, ojczyźnie przodującego proletariatu,  towarzyszka nauczycielka zapytała dzieci na lekcji, kto powie jak się nazywa najlepszy, najwspanialszy człowiek na ziemi, dobroczyńca całej ludzkości. Dzieci się zawahały, ale rękę do góry szybko podniósł mały Wania. „Towarzyszko nauczycielko, tym człowiekiem jest towarzysz Lenin”. „Brawo Wania! Piątka!” - krzyknęła nauczycielka, a Wania siadając powiedział pod nosem: „Sorry, Winnetou, biznes to biznes”. Dobranoc towarzysze.
(krawat: Milanówek)


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz