Dobry wieczór!
Trudno się oderwać od rzeczywistości. Właśnie wróciłem z „majówkowego” programu „Świat się kręci”, gdzie byłem gościem w bardzo miłym towarzystwie (Hanna Bakuła, Tomek Lipiński, Michał Ogórek, Marek Sierocki jako gość dnia i świetny Maciej Kurzajewski jako prowadzący). Wracając z telewizji w tramwaju zobaczyłem Szarą Eminencję pewnego ugrupowania politycznego. Postać wpływowa i przez niektórych znienawidzona. Szara Eminencja nie zwróciła na mnie uwagi, bo dłubała w nosie i jechała bardzo krótko.
Kiedy wysiadła na planszy w tramwaju wyświetliła się informacja, że dziś 65. rocznica śmierci Kazimierza Pużaka, wielkiego Polaka i wielkiego socjalisty, który aresztowany przez komunistów zmarł 30 kwietnia 1950 roku w więzieniu w Rawiczu. W PRL socjaliści, członkowie i sympatycy dawnego PPS, spotykali się w każdą rocznicę śmierci przy jego grobie na warszawskich Powązkach. Jeśli dobrze pamiętam zawsze o godzinie 17. Uczestniczyłem w jednym takim spotkaniu w 1986 roku, kilka dni po awarii w elektrowni atomowej w Czernobylu. Zaprosił mnie stary działacz PPS, znaczy młody w latach 40., kiedy ta partia socjalistyczna jeszcze działała. Tego dnia nad grobem Pużaka poznałem Antoniego Pajdaka (też pepeesiak), który był wtedy chyba jednym z dwóch ostatnich żyjących skazanych w moskiewskim procesie szesnastu przywódców Polskiego Państwa Podziemnego.
Koniec kwietnia w 1986 roku był dość gorący i tego dnia zbierały się od rana chmury burzowe. Wielka, ciemna chmura wisiała ponuro nad Warszawą i miał być z niej pierwszy deszcz w stolicy od czasu czernobylskiej awarii, więc wszyscy spodziewali się (i lękali!) opadu radioaktywnego. Kiedy więc uroczystości nad grobem Pużaka dobiegły końca, wszyscy dość szybko ruszyli do wyjścia, bo i też nikt nie miał ochoty doświadczyć atomowego deszczu. Szliśmy szybko do cmentarnej bramy aż nagle dał się słyszeć czyjś zaniepokojony głos: - Gdzie jest towarzysz Antoni? Wtedy zobaczyliśmy, że daleko za nami widać sylwetkę 90-letniego pana z laską w towarzystwie jednej osoby. Wszyscy zatrzymali się. Poczekaliśmy aż tow. Pajdak się zbliży i ruszyliśmy wszyscy razem gotowi znieść w towarzystwie tego bohatera zbliżający się atomowy opad.
Dobranoc.
(krawat: Marks & Spencer)


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz