wtorek, 24 marca 2015

1788 krawat, 1788 dzień, 23/03/15

Dobry wieczór!
Nie lubię terminów takich anglofil, germanofil, frankofil, rusofob, homofob i tak dalej. Krótko mówiąc nie lubię wszelkich filów i fobów. Jak dla mnie zbyt skrajne. W takich deklaracjach jest zawsze coś nie tak. W końcu zapalony i zafascynowany egiptolog nie musi być wcale egiptofilem. Podobnie ludzie są ciekawi, interesujący jako jednostki, a rasa, narodowość i wyznanie to cechy w gruncie rzeczy drugo- i trzeciorzędne.
Pamiętam jak w pewnej redakcji odwiedziła mnie polecona przez znajomych pani. Była to młoda, atrakcyjna kobieta, która z powodu zmiany stanu cywilnego przeprowadzała się na stałe do Izraela. Chciała z nami współpracować. I o tym z nią rozmawiałem, a przysłuchiwał się nam kolega, który zawsze musi być akurat. W pewnym momencie wtrącił się do rozmowy bredząc coś kompletnie nieprzytomnego na temat relacji polsko-żydowskich. W końcu wyczuł chyba, że tego co plecie nie rozumiemy i przeraził się, że mówi nieakurat, a on przecież zawsze jest akurat, więc czym prędzej musiał to sprostować, byśmy sobie o nim czegoś złego nie pomyśleli.
- Ja akurat - ostentacyjnie deklarował - jestem filosemitą.
Zamilkł i spojrzał na nas oczekując podobnych deklaracji.
- Jeśli chodzi o mnie - odpowiedziała na to ta młoda kobieta - to ja nie jestem filosemitką. Jestem po prostu żoną Żyda.
W życiu od deklaracji ważniejsze są prawdziwe uczucia.
Dobranoc.
(krawat: Marks & Spencer)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz