Dobry wieczór! Pamiętam takie imprezy w PRL-u, które odbywały się w różnym instytucjach i szkołach. Stoły równo ustawione, często w kilku rzędach. Siadaliśmy na krzesłach, a na każdego czekał pączek sztuk jeden, wyłożony na trójkątnej połówce bibułkowej serwetki cienkiej jak papier biblijny. Obok stała jeszcze szklanka ze słodką herbatą. Pełna asceza. I dzisiaj po wielu pączkach bardzo mi tej ascezy brakuje. Dobranoc.
(krawat: Laine Taylor)

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz