środa, 21 stycznia 2015

1727 krawat, 1727 dzień, 21/01/15

Dobry wieczór! A wieczór naprawdę dobry, bo dzisiaj 91. okrągła rocznica śmierci Wodza Rewolucji Październikowej, Włodzimierza Ilicza Lenina. Z tego powodu wyrażam radość, z którą się z Wami dzielę, choć i w takiej chwili jest smutek, że jednak żył za długo i szkoda, że nie zmarł wcześniej zanim wyrządził tyle szkód. Mamy (w sensie: ja i moi znajomi, choć tu forma mnoga do liczby pojedynczej jest w sam raz)  koleżankę, dziennikarkę - może już nawet o tym kiedyś pisałem - która jest spokrewniona z Dorą Kapłan. I wszyscy jej znajomi przez lata mieli do tej koleżanki pretensję, że kuzynka Kapłan spudłowała i nie zabiła tego Lenina.
Na początku lat 70. byłem w Mauzoleum Lenina i przyznam, że tego nie żałuję, bo to miało specyficzny klimat. Wtedy zazdrościłem długowłosym Holendrom, których z powodu wyglądu (hippisowskie ubrania!) nie wpuszczono do tego przybytku. Za miejscem spoczynku Wodza Rewolucji stały wówczas popiersia towarzyszy ważnych dla dziejów sowieckiej Kompartii, wzrok wszystkich rzeźb skierowany był w stronę budowli kryjącej doczesne szczątki Włodzimierza Ilicza. Jedynie spiżowa głowa Józefa Wissarionowicza lekko - jakby zawstydzona -  spuszczała wzrok. Taki panował wtedy w radzieckim Politbiurze pośmiertny savoir-vivre. Dobranoc.

(krawat: TM Lewin)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz