niedziela, 21 grudnia 2014

1696 krawat, 1696 dzień, 21/12/14

Dobry wieczór! W sklepie przy kasie zrezygnowałem z opakowania. Torebka była za mała. Zresztą i tak zaraz się przetrze. Po kilku minutach na ulicy zobaczyłem kobietę. Elegancko ubrana, lat może czterdzieści, uroda dość przeciętna, ale buzia miła. Niosła dziwny przedmiot. Widać było, że ciężki i niewygodny. Kiedy podeszła bliżej zobaczyłem, że to kasa. Kasa pancerna. Mała, ale ciężka. Chyba zmierzała w stronę pobliskiego parkingu. Ruszyłem w jej stronę, zastanawiając się, czy wypada zaoferować swoją pomoc. Wiadomo ludzie teraz tacy nieufni, a to jednak kasa i być może nawet pełna. Wtedy kobieta spojrzała na mnie. Wydawało mi się, że w jej oczach widzę wołanie o pomoc. Gwałtownie przyśpieszyła kroku, była w wielkiej panice. Naprawdę coś się z nią działo niezwykłego. Miałem już do niej zawołać, otwierałem nawet usta i nagle zobaczyłem, że w dłoni trzymam przed chwilą kupiony duży nóż kuchenny. Zastygłem w bezruchu. Dobranoc.

(krawat: Uce-da)


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz