Dobry wieczór! Czytam od dłuższego czasu różne takie entuzjastyczne bzdury, że Polska szykuje się do walki partyzanckiej. Że rosną w siłę organizacje paramilitarne. I w ogóle lada moment będziemy największą na świecie potęgą partyzancką. Aż kusi zadać pytanie, czy przewidujemy, iż znowu od Ruskich dostaniemy lanie? Wiem, wiem... trzeba być gotowym na każdy wariant. Ale tak na poważnie. Niepokoją mnie te organizacje paramilitarne i z zasady jestem daleki od entuzjazmu.
Jednym z największych problemów partyzantki jest aprowizacja. Biegać po lesie, chować się po krzakach i strzelać zza drzewa można, jednak o zwycięstwie decyduje zaopatrzenie. W tych entuzjastycznych tekstach nie widzę tego wątku. Czy nasi partyzanci będą zabierać prowiant naszym chłopom? Czy też będą dostawać paczki z zagranicy? A może pójdą po zakupy do jakiegoś Kauflandu? W tym ostatnim przypadku warto byłoby już teraz dawać Kartę Stałego Partyzanta. Ci od grup paramilitarnych i rekonstrukcyjnych oszaleją z radości. Wiadomo przecież, morale w wojsku (czyt. partyzantce) najważniejsze. Dobranoc.
(krawat: incognito)

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz