Dzień dobry! Uczono mnie, że z życia trzeba się cieszyć. Dlatego nie wyczekuję wieku emerytalnego. Moi dziadkowie zginęli w wypadkach mając po 70 i 91 lat. Mój ojciec, profesor, na łożu śmierci w wieku 77. lat jeszcze na 2 godziny przed agonią pracował nad swoim ostatnim projektem. W mojej rodzinie panował kult rzemiosła i matematyki. Kult precyzji wykonania. Wiem więc, że 65, 67 , a może nawet i 107 niczego nie zmienią, bo wynik zawsze będzie liczbą przypadkową. Ściągniętą do równania z sufitu. W doliczonym czasie najtrudniej strzelić bramkę, dużo łatwiej ją stracić, najłatwiej grać na czas. Miłego dnia.(krawat: no name, pamiątka po ojcu)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz