sobota, 20 maja 2017

2575 krawat, 2575 dzień, 19/5/17


Dobry wieczór! Nieoczekiwany i wymuszony postój w Warce. Na rynku w miłej „Kawiarni Galeria” (parę kroków dalej jest „Galeria Alkoholi”, ale zaraz za nią są już „Alkohole” bez żadnej galerii) przy kawie wysłuchujemy hejnału dobiegającego z wieży zabytkowej remizy strażackiej. Potem dowiaduję się, że to lokalna melodia. W Warce atmosfera jak na południu Europy. Klimat jak z włoskiego miasteczka. Starszy pan na krzesełku przed lodziarnią je lody carpigiani. „25 lat tradycji” głosi dumnie napis na szybie. Obok kilka pań mierzy trzylatkowi buty przed sklepem. Przy wózku-spacerówce, w którym siedzi młody klient, na progu sklepu ustawione w rządku dziecięce buciki do przymiarki.
Kiedy robię zdjęcie kamienicy przygotowywanej do rozbiórki robotnik proponuje mi sprzedaż przedmiotów, które pozostały w budynku. Zaprasza też na wysadzenie budynku. „Już niedługo zainstalują dynamit” – zachęcał. Burzenie budynku mnie zainteresowało, ale z przedmiotów z odzysku stanowczo zrezygnowałem. Wracając zauważyłem jednak stare izolatory na elewacji, więc próbowałem go odnaleźć. Bezskutecznie.
– Trochę szkoda tych izolatorów – mówię do żony.
– Trudno, nasza piwnica będzie uboższa o te izolatory – zauważa moja najlepsza połowa.
Jakiś czas temu lokatorzy sąsiada, którzy prowadził studio filmowe, włamali się przez pomyłkę do naszej piwnicy i zostawili tam swoje rzeczy. Kiedy to odkryłem, w rozmowie z nimi dziwiłem się, że mogło dojść do takiej pomyłki.
– Jak weszliśmy to byliśmy pewni, że to jego piwnica – usłyszałem. – Tyle jest tam elementów scenograficznych.
Dobranoc.



(krawat: Wilson)


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz