Dobry wieczór! Na wsi upał był straszny. Hydraulik usuwał awarię. Czekając na koniec dzieła zniszczenia zasnąłem w ogrodzie na leżance. Pchłodzilla pilnowała postępu prac, a raczej nogawki hydraulika, szczekając niemiłosiernie. Mimo hałasu zasnąłem w upale w cieniu pod drzewem. Przez sen słyszałem ujadanie Pchłodzilli, wycie wiertarki i stukot młotka. Śniła mi się moja rzeczywistość. To jak w niwecz obraca się dorobek czasów prosperity, jak pewne inwestycje okazują się nietrwałe, a nawet zbędne. W pewnym momencie nawet śniło się, że zatrzaskuję drzwi domu, a on za moimi plecami zawala się. Wtedy ogarnął mnie spokój i jakąś wewnętrzna cisza. Po chwili poczułem szarpanie za nogę i usłyszałem głos hydraulika: - Proszę pana, proszę pana...
- #polskawruinie - bezwiednie odpowiedziałem haszysz-tagiem.
- Jest już woda.
Sięgnąłem po butelkę, która stała przy leżance. Strasznie mi się chciało pić. Wypiłem z niej solidny łyk. Była bardzo ciepła i przyjemnie mokra. Dobranoc.
(krawat: RAF London Football League)


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz