Dobry wieczór!
Właśnie przeczytałem, że Stadion Narodowy ma sponsora strategicznego i będzie teraz PGE Narodowy. A podobno miał być imienia Kazimierza Górskiego. Może będzie Stadion PGE Narodowy Górski. Stadion Legii przestał być Pepsi Areną. Teraz ma otrzymać (tak czytałem) za patrona Józefa Piłsudskiego. Ale oni też szukają sponsora strategicznego, więc może być w końcu np. Piłsudski Coca Arena. W związku z tym przypomniał mi się stary tekst. Z okolic Okrągłego Stołu, wtedy stary system upadał, a pracownicy niektórych zakładów zmieniali nazwy wyszukując w miejsce komunistycznych patronów postacie z narodowego panteonu. Nie specjalnie to mi się podobało, więc kpiłem z tego na łamach tygodnika „Ład” w felietonie „"Dmowski" zawiódł kooperantów”. Tekst niedawno znalazłem, to skorzystam z okazji. Oto on:
„Tegoroczny plan "Bierut" wykona w przyszłym roku” - tak nas przez długie lata informowały gazety poranne i popołudniowe, dzienniki telewizyjne i radiowe. I trzeba przyznać, że robiły to uczciwie. Bierut podobnie jak Lilpop, Wedel, Fraget, Cegielski i wielu innych zrealizował swoją wizję gospodarczą. I tak jak oni pragnął, by jego wielkie dzieło nie pozostało anonimowe. Nie wstydził się i niczego nie ukrywał przed swoim ludem. Skoro jedliśmy czekoladki od Wedla, to dlaczego nie możemy stali...
Od dziedzictwa Bieruta nie uciekniemy. Zwracam się tu do klasy robotniczej Huty im. Bolesława Bieruta: nie ulegajcie podszeptom! Dobrze wiemy, że w trudnym terenie. Pozostańcie piecem martenowskim postępu, nie wyrzekajcie się swego ojca i patrona. Nie zmieniajcie nazwy Huty! Pozostawcie nad bramą imię człowieka, który zastał Polskę murowaną, a zostawił postępową!
W mrokach ludzkiej niepamięci nie może też zginąć nazwisko wielkiego bojowca, Hilarego Minca. Gdy Minc wzywał do wielkiej bitwy o handel, jego wrogowie drwili śpiewając „Bój to będzie ich ostatni”. Ale on pragnął wziąć odwet za rok 1920 i rzucił hasło: „Każdemu według potrzeb!” I nasze potrzeby ograniczył do minimum, do radości ze zdobytej rolki papieru toaletowego. Na miejsce kawiarń zorganizował dla naszych żon i matek kolejki przed sklepami. Nazwę sklepów z butami zamienił na salony obuwia, księgarnie na domy książki... Proponuję więc upamiętnić trud bojowca i sklepy mięsne nazwać Salonami im. Hilarego Minca. Zresztą cześć musimy oddać wielu osobistością. Jest Huta „Katowice” (Autor! Autor!), są bezimienni dobroczyńcy (jak na razie), dzięki którym oddychamy całą tablicą Mendelejewa. Jest piękny cyrk na Powiślu, jest „złocisty wieżowiec"... Nie możemy dopuścić do tego, aby wielkie bitwy o zwycięstwo postępu uległy zapomnieniu. Jeśli dziś odżegnujemy się od Bieruta, to od kogo odżegnamy się jutro?
W modnych fryzurach postępowców pojawili się teraz „zmieniacze”. Jeśli im się uda, to wkrótce przeczytamy w „Expressie Wieczornym”. „Trybunie Robotniczej” i „Żołnierzu Wolności”: „"Piłsudski" nie wykonał planu”, „Złe warunki pracy u "Sikorskiego"” „"Witos" zatruwa środowisko”, „"Paderewski" bankrutuje”, „"Dmowski" zawiódł kooperantów”, „"Anders" lekceważy klientów”...
„Zmieniacze” nie wiedzą tego, co wie lud. A lud wie, co to znaczy postępowa tradycja.
Posłużę się drobnym przykładem (dla niedowiarków). Od wielu lat warszawiacy pokazują wszystkim przyjezdnym pewną willę na wiślanej skarpie. Zawsze mówią czule, że to jest „ochabówka”.
*Dla młodszych czytelników. Ochabówka to była willa na warszawskim Nowym Mieście zbudowana podobno na lokum dla towarzysza Ochaba (nie mieszkał w niej nigdy), kiedy był I sekretarzem KC PZPR. Po październiku 1956 willę tę przeznaczono na inne cele. Mieścił się w niej Komitet Obrońców Pokoju.
Dobranoc.
z cyklu: Pożytki z robienia porządków
(krawat: John Lewis)

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz