sobota, 11 lipca 2015

1898 krawat, 1898 dzień, 11/07/15

Dobry wieczór! Przez park biegnie mężczyzna w dresie. Co chwila odwraca się i pogania dziewczynkę (także w dresie, ok.11-12 lat), która podąża za nim na hulajnodze. „Szybciej, szybciej!” - woła i wbiega raźnie pod górę. Dystans między nim a córką wydłuża się, co drażni ojca. Nie szczędzi dziecku przykrych słów („Nie leń się!”, „Co się ślimaczysz”, „Mięczak z ciebie!”). W oczach młodej panny widać uczucia dalekie od miłości. Przyglądam im się jeszcze przez chwilę, aż po pewnym czasie znikęli w innej części parku. Pół godziny później uznałem, że czas na spacer dla Cyzi i Pchełki się skończył, więc zebrałem towarzystwo do kupy zabierając się do wyjścia.
I kiedy tak sobie idziemy przez park do domu cudem unikamy śmierci pod kołami hulajnogi. Wstajemy z trawy, otrząsamy się i widzimy, że na dziecięcej hulajnodze mknie potężny mężczyzna w dresie. Rozpoznajemy w nim ojca, który przed pół godziną poganiał córkę do większego wysiłku. Szukam wzrokiem, a psy węchem ciała dziewczynki, bowiem boimy się, że padła gdzieś z wycieńczenia. Na szczęście siedzi na ławce. W dłoniach trzyma telefon i z zadowoleniem - co odczytujemy po mowie ciała - oddaje się jakiejś grze. Jesteśmy zadowoleni, psy merdają ogonami, kolejne życie zostało ocalone. Dobranoc.

(krawat: Foster Brothers, Terylene)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz