Dobry wieczór!
Chciałem napisać coś poważnego, poruszającego, takiego pod rozwagę, ale sobie uprzytomniłem, że dzisiaj środa (a właściwie już czwartek), długi weekend się zaczął i co tam będę ludziom głowę zawracał. Niech się relaksują, trochę agresji z nich zejdzie, a przynajmniej jest taka szansa, że zejść może. Na przykład dzisiaj mój znajomy, który siedzi na co dzień za granicą, nie wytrzymał, jak kolejny kierowca trąbił na nas zupełnie bez powodu. Znaczy powód był, a jak go nie ma to się zawsze znajdzie. I teraz też się znalazł, więc był. Ten kierowca, a właściwie ta kobieta, bo kierowca był płci pięknej na nas trąbiła, bo uważała, że powinniśmy na światłach stać o metr dalej, choć to nie miało żadnego znaczenia. I jak ona zatrąbiła to temu znajomemu twarz stężała, poczerwieniał, zaczął z ust toczyć pianę, i miotać straszne obelgi wokół, wygrał przy tem pięścią, gryzł kierownicę. Widok był tak straszny, że kobieta zastygła, klakson zamilkł, miałem wrażenie, że nawet silniki samochodów ucichły, i ona zaczęła ustami poruszać, zdaje mi się, że jakieś modlitwy lub inne egzorcyzmy czyniła. Wtenczas mój znajomy całkiem oklapł i wydusił zmęczonym głosem: „Nigdzie w cywilizowanym świecie nie trąbią. Tu się nie da żyć!” I cóż na to powiedzieć? Na szczęście światła się zmieniły, ruszyliśmy przed siebie, więc dzięki temu nie musiałem się do powyższego ustosunkowywać.
Dobranoc.
(krawat:TSV)


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz