piątek, 6 lutego 2015

1743 krawat, 1743 dzień, 6/02/15

Dobry wieczór! Znów zjawiłem się w aptece, wybrałem lek z półki i stanąłem w kolejce. Przede mną do niej podchodziła kobieta. Ponieważ do dwóch kas była jedna, krótka kolejka, kobieta postanowiła zastosować taki popularny trick. Stanęła przy drugiej kasie jako druga, bo przecież my tacy kretyni, że nie zorientowaliśmy się, że są dwie kasy i pchamy się kupą do jednej. Jednak miała pecha, bo akurat trafiła na kogoś kto wybrzydza, ogląda wszystko i waha się nad wszystkim. A nasza kolejka przemieszczała się sprawnie, mimo że ciągle się wydłużała. „Proszę aspirynę", „Następny proszę”, „Proszę wodę utlenioną”... I tak dalej aż przyszła moja kolej. Wtedy kobieta spojrzała na mnie, w jej oczach wyczytałem: „Ja tu stałam”. Moje oczy zdaje się jej odpowiedziały: „Mam to gdzieś”. Podszedłem do kasy przed nią.
- Chciałem, żeby wiedziała - mówiłem kończąc opowiadanie żonie. - Trzeba ponosić konsekwencje swoich decyzji.
- Ty jednak wredny jesteś - powiedziała żona. Chyba ma rację. Dobranoc.

(krawat: Bugatti)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz