sobota, 17 stycznia 2015

1723 krawat, 1723 dzień, 17/01/15

Dobry wieczór! W pierwszym tramwaju, którym jechałem żebrał mężczyzna o południowej urodzie. Żebrał grając natarczywie. W następnym młody człowiek zapewniał, że jest w nagłej potrzebie. Potem w metrze dziewczyna w wieku gimnazjalnym twierdziła, że zgubiła portfel i sugerowała, iż powinienem poczuć się współodpowiedzialny. Następnie w autobusie była para dzieci rumuńskich. Później starsza pani z prośbą o pieniądze na leki. Znów tramwaj i występ akordeonisty, teraz w towarzystwie chłopca zbierającego datki (sądząc po tym jak grają, muszą uważać Polaków za całkowicie głuchych). Przesiadka. Kolejny tramwaj i tym razem ciężarna Romka z Rumunii w towarzystwie dwójki dzieci. Młodsze ok. 2-3 lat trzymała na rękach. Starsze (7-8 lat) przysposobione do zbierania darowizn. Kiedy tak krążyła prosząc o pieniądze zobaczyłem umieszczone nade mną ogłoszenie: „Jesteś mamą w Polsce”.
Wczytałem się więc w treści tego anonsu (w kilku językach, nie było rumuńskiego):
 „Jeśli jesteś migrantką, mieszkasz w Polsce i spodziewasz dziecka? Weź udział w szkole rodzenia stworzonej specjalnie dla kobiet takich jak Ty!”
„Jeśli jesteś migrantką, mieszkasz w Polsce i masz dziecko powyżej 6. roku życia? Weź udział w cotygodniowych spotkaniach mam!”
- Proszę pani - zawołałem, a ciężarna Romka z dzieckiem zbliżyła się chętnie sądząc, że zapewne dam jej pieniądze. Spojrzała na mnie ponaglająco.
- Słucham pana - odezwała się ku mojemu zaskoczeniu.
- Wydaje mi się, że to jest oferta dla pani. To szkoła rodzenia i spotkania dla mam...
Rozumiała co mówię i patrzyła na mnie. I w tym spojrzeniu wyczytałem, że w jej szkole życia szkoła rodzenia jest najmniejszym problemem. Dobranoc.

(krawat: no name)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz