Dobry wieczór! Ciężko się wkłada wtyczkę słuchawek do telefonu kiedy ręce drżą. Młodemu człowiekowi dygotały dłonie, a wokół niego unosił się zapach nieprzetrawionego alkoholu. Potwornie trudno włożyć mały przedmiot w mały otwór. Wymaga to ogromnego, nadludzkiego wysiłku. Ale dzielnie walczył od jednej do kolejnej stacji metra robiąc sobie niewielkie przerwy w czasie postojów. W końcu, kiedy dojeżdżaliśmy do trzeciej stacji jego wysiłek został wreszcie nagrodzony. Jakimś cudem mu się udało! Szybko założył słuchawki i zaczął wybierać muzykę. To też zadanie niełatwe. Tym razem jednak poszło nie najgorzej i na czwartej stacji udało mu się włączyć muzykę. Poprawił kucyk swoich przetłuszczonych włosów, język przeciągnął po spękanych ustach, które błagały o wodę. Szybko wyjął z torby na ramieniu książkę (notatnik?) z kolorową okładką. Na niej był wielki napis: PRIME TIME! MATURA. Próbował czytać - mijaliśmy właśnie piątą stację - ale drżenie rąk przy tej czynności także o sobie dało znać. Było widać, że młodzieniec nie daje już sobie rady. Teraz szybko się poddał. Schował notatnik w chwili, kiedy zaczął się zlewać potem. Organizm wreszcie oczyszczał się po pijaństwie. Rozpiął kurtkę i na piersiach ujrzałem napis: ACID DRINKERS. Wjechaliśmy na stację Świętokrzyska i nasze drogi krzyżowe musiały się rozejść. Wstałem, wziąłem teczkę i odszedłem zgarbiony własnym krzyżem. Dobranoc.
(krawat: no name, znaczy nazwa jest, ale ja nie umiem czytać po chińsku)



Brak komentarzy:
Prześlij komentarz