Dobry wieczór! Pytano mnie, co myślę o jakimś tekście niejakiej Agnieszki Kublik w sprawie jakiegoś przewijania jakichś dzieci w jakichś tam restauracjach. Powiem krótko, nic nie myślę. Tekstu nie przeczytałem i nie przeczytam, i tym bardziej w żadnej dyskusji na ten temat brać nie będę, bo po prostu szkoda mi czasu na takie bzdety. Oczywiście, cieszy, że red. Kublik zainteresowała się w końcu tematyką społeczną, obyczajową i w ogóle cywilizacyjną, choć jak widać początki są trudne.
A tak w ogóle niedawno jechałem autobusem jakiejś tam linii stołecznej. Prawie wszyscy - oprócz jednego mężczyzny - siedzieliśmy zwróceni w kierunku jazdy. Obok tego faceta, tyłem do nas stała dziewczyna ze słuchawkami na uszach. Była pochłonięta lekturą książki. Ten gość z naprzeciwka miał około czterdziestu lat i gęste, ciemne włosy. W pewnym momencie facet zaczął dłubać w nosie. Trwało to kilka minut. Nie będę tego opisywał. Powiem tylko, że w 10. punktowej skali obrzydliwości osiągnął 20. punktów. Był jak na scenie, bo jako jedyny przecież siedział naprzeciw nas, a nam było mdło i niedobrze. Na koniec ów gość włączył w swoim telefonie opcję aparatu fotograficznego. W monitorze smartfona przejrzał się niczym w lusterku, popluł na dłoń, którą wygładził włosy. W tym momencie autobus szarpnął i zaczytana w książce dziewczyna potrąciła go niechcący. Dłoń mężczyzny trzymana przy głowie zmierzwiła jego fryzurę.
- Przepraszam - powiedziała zaczytana.
Zerknął w monitor aparatu i krzyczał do dziewczyny: - Co za chamstwo! Nie umie się zachować. Jak stoi to niech się trzyma zamiast gapić w książkę i ludzi tu potrącać.
Zadowolony soczyście splunął na palce i ulizał fryzurę. Nie ma to jak być pięknym i kulturalnym. Dobranoc.
(krawat: no name)

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz