poniedziałek, 8 grudnia 2014

1683 krawat, 1683 dzień, 8/12/14


Dobry wieczór! Ponieważ mamy najbardziej mobilnych polityków świata zmobilizowałem się i opowiem pewną, starą historię o naszej polskiej mobilności. Mój nieżyjący ojciec był konstruktorem warszawskiego wieżowca znanego dzisiaj jako Marriott. Wtedy miał być to budynek LOT-u. Zaczęto go stawiać pod koniec lat siedemdziesiątych XX wieku, a budowę rozpoczął pewien angielski koncern budowlany. Nie będę wchodził w różne bardzo ciekawe i mało znane szczegóły, ale opowiem o jednym z nich. Otóż pewnego dnia okazało się, że Anglicy chcą pilnie widzieć mojego ojca w Londynie, i jeśli się ojciec nie stawi się natychmiast to oni zejdą z budowy, bo muszą z nim ustalić ważne sprawy techniczne. Ojciec poleciał do stolicy Zjednoczonego Królestwa poganiany przez odpowiednie ministerstwa i centralę handlu zagranicznego odpowiedzialną za ten kontrakt. Na miejscu w biurze wykonawcy powiedziano ojcu, że czekali na niego od ponad trzech miesięcy.
- Wysyłaliśmy po pana telegramy, sir.
- Nic o tym nie wiem - stwierdził ojciec.
- Po każdym telegramie przyjeżdżał z Polski jakiś przedstawiciel centrali handlu zagranicznego i dziwił się, że pan jeszcze nie przybył. Wysyłał telegram do Polski i przylatywał jego kolega.
- Widocznie jakieś nieporozumienie zaszło - próbował bagatelizować ojciec, bo w końcu i tak nie miał żadnego wpływu na to kto podróżuje w jego imieniu.
- Na pewno jakieś nieporozumienie - przytakiwali Anglicy. - Trzydzieści jeden nieporozumień, bo 31. takich handlowców przyleciało za pana.
Po powrocie do kraju ojciec opowiedział tę historię na jakichś imieninach.
- Właściwie to szkoda, że nie pojechali wszyscy w jednym czasie - zauważył wówczas jeden ze znajomych. - Byłoby chyba trochę taniej, i przede wszystkim sprawniej.
Dobranoc.

(krawat: Akzente)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz