Dobry wieczór! Rok 2051. Gala Oscarów. Nagrodę za najlepszy film zagraniczny odbiera polski reżyser. Na scenę wchodzi w smokingu. W butonierce ma wpięty krzyż. Na jego piersi wisi ryngraf z Matką Bożą. Unosi statuetkę robiąc nią znak krzyża.
- Dziękuję Bogu za talent - mówi. - Dziękuję mojej ekipie, która jest teraz pewnie nieprzytomna, pijana z powodu uniesienia modlitewnego. Która teraz odmawia żywy różaniec. Realizując ten film złożyliśmy śluby trzeźwości i czystości. Modlę się z wami. Przede wszystkim dziękuję Stwórcy, że dał nam siłę, żeby nakręcić ten antyreligijny, antychrześcijański film. Amen.
Dobranoc.
(krawat: Vinuchi)

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz