wtorek, 14 października 2014

1627 krawat, 1627 dzień, 13/10/14

Dobry wieczór! Wróciłem z Poczty Głównej, bowiem miałem przesyłki polecone - i zagraniczne też - nadać. Byłem tam przed północą i od pani w okienku dowiedziałem się, że dobre czasy mamy już za sobą. - To już niedługo. Skończy się praca w nocy - powiedziała, bo zarząd PP przymierza się, by Pocztę Główną zamienić w zwykłą. Ileż to wspomnień! Bo dla mnie Główna była główną. Ileż PIT-ów śmakich i owakich nadanych pięć minut przed północną. Kart świątecznych. Paczek na kolonie i tak bez kolonii. Listów za granicę i na polską wieś. A przekazów pieniężnych. I na poste restante, jak się nie chciało w domu odbierać. Polecone, ekspresy, lotnicze (uwielbiałem koperty do nich i naklejki PAR AVION) i nawet te współczesne priorytety, choć nazwa jakby urzędnik gromadzki wymyślił na zebraniu („Dla nas najważniejsze są następujące priorytety...”). I telegramy. Na przykład do Wojskowej Komisji Uzupełnień, jak to im pisałem: „Z POWODU STOP CHOROBY ZAKAŹNEJ STOP NIE MOGĘ STOP PRZYBYĆ DO WKU STOP”. Łza mi się w oku kręci. STOP. Dobranoc.

(Krawat: Craig White Benefit 2002 by Tie Rack)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz